NewsWOLSZTYN

Znikające pisma i naciąganie faktów – tak o oświadczeniu burmistrza mówią radni2 min na czytanie

News - Znikające pisma i naciąganie faktów – tak o oświadczeniu burmistrza mówią radni - myregion

Opublikowane dziś (16.04.) oświadczenie burmistrza Wolsztyna w sprawie in vitro wywołało oburzenie radnych uczestniczących w środowym (14.04.) posiedzeniu komisji wspólnej rady miejskiej, podczas której – jak twierdzi w wydanym komunikacie Wojciech Lis: „Przedmiotem obrad wspólnej komisji Rady Miejskiej w Wolsztynie, która odbyła się 14 kwietnia br., było m.in. pismo przesłane przez Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego z pytaniem o dofinansowanie programu leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego – in vitro, realizowanego w Wielkopolsce”.

– Jakiej dyskusji? – pyta m.in. radny Mariusz Przybyła, który osobiście zadał burmistrzowi pytanie o pismo od członkini zarządu województwa, odpowiedź burmistrza oraz dlaczego radni nic o tym nie wiedzieli? – Burmistrz przyznał, że pismo wpłynęło i samodzielnie odpowiedział na nie odmownie, bo w budżecie gminy nie ma na to pieniędzy – opowiada radny. Ot, podyskutowali nad rozlanym mlekiem, bo na pismo trzeba było odpowiedzieć do 22 marca.

Radni podkreślają, że punktu dotyczącego rzekomej dyskusji na temat propozycji Urzędu Marszałkowskiego nie było w prządku obrad i gdyby nie pytanie radnego Przybyły, nie padłoby na ten temat ani jedno słowo. – Radny Przybyła mnie wyprzedził, bo też chciałem o to zapytać – dodaje Artur Strażyński.

„Kopię pisma z Urzędu Marszałkowskiego skierowałem także do Przewodniczącego Rady Miejskiej w Wolsztynie” – pisze dalej w swoim oświadczeniu Wojciech Lis, a Jarosław Adamczak podkreśla, że pismo to nigdy do niego nie dotarło, a informacją o propozycji Urzędu Marszałkowskiego był zdziwiony tak samo, jak inni radni. W celu wyjaśnienia tej sytuacji przewodniczący spotkał się dziś z burmistrzem.

– Pan burmistrz podtrzymał twierdzenie, że pismo przekazał do Biura Rady do wiadomości radnych, skąd powinno ono trafić do mnie. Wpływ tego pisma potwierdziła pracownica biura, ale jak się okazało, pismo zostało wycofane. Zabrała je pani sekretarz i miała je przekazać do jednego z wydziałów. Do mnie nie dotarło – mówi Jarosław Adamczak. – W tej sytuacji postanowiłem, że odtąd będę potwierdzał datą i podpisem zapoznanie się lub odbiór każdego pisma – podkreśla.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News