NewsNOWY TOMYŚL

Znany przedsiębiorca ofiarą wielokrotnie skazywanego oszusta. Zapadł kolejny wyrok3 min na czytanie

News - Znany przedsiębiorca ofiarą wielokrotnie skazywanego oszusta. Zapadł kolejny wyrok - myregion
????????????????????????????????????

Sprawa ma swój początek w styczniu, kiedy właściciel zakładu zgłosił oszustwo policji. Wyjaśnił, że jeden z kontrahentów dwa razy odebrał towar, ale ani razu nie zapłacił. I choć wartość strat nie przyprawia o zawrót głowy, bo chodzi o 12 tys. zł, to na uwagę zasługuje postać 37-latka. Nikt pewnie nie wpadłby na to, że ma na koncie… 21 prawomocnych wyroków. 

Mężczyznę skazywały sądy m.in. we Włocławku, Bydgoszczy, Toruniu, Łęczycy, Poznaniu, Koninie czy Wałbrzychu. Głównie z tego samego paragrafu – mówiącego o oszustwie, choć w międzyczasie były też drobne narkotyki. Gdyby zsumować jego pobyt za kratkami, robi się dobrych kilka lat. To jednak nie przekonało 37-latka do zmiany drogi życiowej, dlatego też do grona sądów, które go skazały, dołączył w piątek (17.12.) ten wolsztyński. I sędzia Grzegorz Jankowiak nie miał wątpliwości. Orzekł rok więzienia bez zawiasów, a linia obrony oskarżonego spaliła na panewce. Bo mimo tego, że wziął dwóch adwokatów, to ci nie zdążyli zacząć go bronić. Pierwszy próbował, ale najpierw terminy rozpraw mu nie pasowały, a potem sam oskarżony nie miał czas, by się w sądzie stawiać. W końcu zrezygnował z usług prawnika i wziął kolejnego. Ten podjął próbę, ale sędzia nie dał wiary, że nie zdążył się zapoznać z aktami sprawy. W końcu wydał wyrok bez czekania na to, co i tak wydawało się przesądzone. Bo linia obrony 37-latka była ostatecznie żadna, za to dowody przeciwko niemu twarde i mocne. 

Nie ma co ukrywać, że początek sprawy był błahy. Mężczyzna kupił 10 opon od znanego oponiarza i nie zapłacił faktury. Następnie dokupił jeszcze cztery i znów nie zrobił przelewu. Jak się tłumaczył? Dość pokrętnie. Twierdził, że dokument wystawiono na złe dane i podnosił, że z drugą dostawą było tak, że to zakład kazał mu zabrać opony, bo nie ma ich gdzie trzymać. – Tak nie było – przyznawał wprost właściciel zakładu. Tłumaczył, że wielokrotnie prosił o pieniądze, szedł na ugodę i próbował sprawę załatwić polubownie. Ale się nie dało. Przez chwilę podejrzewano nawet, że firma, na którą wystawiono fakturę nie istnieje, ale w trakcie śledztwa wyszło, że istniała, ale do 2019 roku. Z rejestru wykreślono ją na wniosek naczelnika skarbówki, który argumentował, że nie ma kontaktu ani z właścicielem ani z jego pełnomocnikiem. Co ciekawe, wspólnikiem 37-latka był…. jeden z wolsztynian, który przed laty mógł mieć związki działającą na szeroką skalę mafią paliwową. Trudno wiązać go jednak z oszustwami, a w każdym razie żadnych zarzutów w tej sprawie mu nie postawiono. 

Choć wyrok w sprawie 37-latka zapadł, finału sprawy nie ma. A powód jest jeden: nie ma oskarżonego i nikt nie wie, gdzie jest. Jego ostatnim miejscem pobytu miała być Barłożnia pod Wolsztynem, ale ostatnią działającą firmę miał założoną w Poznaniu. Zanosi się więc na to, że w razie napotkania go przez policjantów zostanie do zakładu karnego doprowadzony. Chyba, że odwoła się od wyroku i dowiedzie swojej niewinności. Ale już 20 razy to mu się nie udało. 

ŁR

Podziel się informacją ...

Zobacz inne

Więcej w News