NewsWOLSZTYN

Znany biegacz na zakręcie. Zapowiada walkę, bo chce być najszybszym tatą na świecie3 min na czytanie

News - Znany biegacz na zakręcie. Zapowiada walkę, bo chce być najszybszym tatą na świecie - myregion

Dziesięć lat temu, po poważnym wypadku samochodowym, mało kto wierzył, że stanie na nogi, a co dopiero wróci do biegania. Nie było łatwo, ale uparł się i wrócił do sportu. Bił rekordy życiowe. Dziś znowu jest na zakręcie i potrzebuje pomocy, żeby wrócić do swojej pasji.

Bartosz Feifer (33 l.) jest mężem i tatą dwóch córek. Oprócz tych trzech kobiet, jego świat kręci się wokół aktywności fizycznej. Po raz pierwszy jego życie wywróciło się do góry nogami dziesięć lat temu, kiedy został ranny w wypadku samochodowym. Doznał przezpanewkowego złamania miednicy i głowy kości udowej. Przeszedł dwie operacje, potrzebne były 3 blaszki i 12 śrub. Na dwa lata wylądował na wózku inwalidzkim. Lekarze mówili, że dobrze będzie jeśli będzie samodzielnie chodził, a na bieganie nie dawali mu dużych szans. – Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby wrócić do pasji, która dawała mi tyle radości. Dzięki ciężkiej pracy nad sobą stanąłem na nogach i znów mogłem biegać, szybciej niż kiedykolwiek przedtem – mówi Feifer.

Gdy wydawało się, że wyszedł na prostą los znów wystawia go próbę. Pojawiły się powikłania – martwica głowy kości udowej i liczne skostnienia, zrosty w obrębie stawu biodrowego, które ograniczają ruch, wbijają się w przyczepy mięśni i ścięgien, a tym samym powodują ostry ból i brak możliwości normalnego funkcjonowania. Lekarze nazwali to konfliktem udowo – biodrowym, gdzie występują liczne zmiany zwyrodnieniowe. Nie ma na to żadnego leku oprócz środków przeciwbólowych oraz całkowitej rezygnacji z aktywności fizycznej. Jedynym rozwiązaniem jest operacja. Z jego stanem zdrowia nie kwalifikuje się do bardzo pilnego zabiegu. Narodowy Fundusz Zdrowia nie wyznaczył nawet konkretnego terminu. Wiadomo, że trzeba czekać minimum trzy lata, ale może to potrwać znacznie dłużej.

– Ponoć z tym, co mi dolega “można żyć”, ale ponieważ nie jestem w stanie uprawiać żadnej aktywności fizycznej, nie mogę wykonywać swojej pracy – jestem trenerem biegania. W tym miesiącu miałem rozpocząć pracę z dziećmi, z licencjonowanymi zawodnikami, ale niestety musiałem odmówić ze względu na sytuację – mówi Bartosz Feifer. To jednak nie jedyne ograniczenie. Codziennie musi tłumaczyć córkom, dlaczego nie może wziąć ich na ręce, podnieść, usiąść na dywanie, kucnąć.

Dziesięć lat temu zrobił co w jego mocy by wrócić do biegania. Teraz również nie zamierza usiąść na kanapie i czekać. Jedynym wyjściem na przyspieszenie operacji jest wykonanie jej prywatnie. Koszt wraz z rehabilitacją to około 25 tys. zł. Zabieg może odbyć się w ciągu 3 – 4 tygodni. – Sam nie jestem w stanie pokryć kosztów. W październiku ubiegłego roku z powodu panującej pandemii straciłem pracę. Oszczędności poszły na pokrycie bieżących wydatków, utrzymanie rodziny, domu, kredytów… na życie – mówi pan Bartosz. W ciągu zaledwie kilku godzin od uruchomienia zrzutki wsparło ja już ponad 40 osób.

– Zależy mi na szybkim powrocie do pełnej sprawności, aby być aktywnym zawodowo, móc pracować i uczestniczyć w stu procentach w życiu i zabawach moich córek. Chcę być, jak to one mówią: „najsilniejszym i najszybszym tatą na świecie” – mówi pan Bartosz.

JP

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News