NewsWOLSZTYN

Zemdlał w mieszkaniu, nie żyje. Sąsiadka: Wzywałam karetkę, ale wysłano ją za późno2 min na czytanie

News - Zemdlał w mieszkaniu, nie żyje. Sąsiadka: Wzywałam karetkę, ale wysłano ją za późno - myregion

Nie żyje 79-letni mężczyzna, który przewrócił się w mieszkaniu i stracił przytomność. Zmarł mimo szybkiej reakcji sąsiadki, która kilkukrotnie prosiła o przyjazd karetki. Ambulans wysłano, ale zdaniem kobiety – za późno. 

Wolsztynianka opowiada, że do tragedii doszło w poniedziałek (22.03.). Była w domu z dzieckiem, kiedy do drzwi zapukała sąsiadka, prosząc o pomoc. – Pobiegłam – mówi kobieta. W łazience mieszkania, do którego weszła, leżał 79-letni mężczyzna. – Był nieprzytomny, ale miał wyczuwalny puls – tłumaczy wolsztynianka. Wyjaśnia, że zadzwoniła na 999, ale było zajęte. Dlatego wybrała 112. Przedstawiła się, powiedziała skąd dzwoni. W odpowiedzi usłyszała, że ma przewrócić sąsiada z boku na plecy. – Wtedy przestałam wyczuwać puls – mówi. 

Kobieta opowiada, że zaczęła reanimację, a do słuchawki krzyczała, by przysłano karetkę. – Ale dyspozytor wciąż o coś pytał, więc w końcu się rozłączyłam i zadzwoniłam na 999. Rozmowa trwała kilkanaście sekund i usłyszałam, że wysyłają karetkę – mówi wolsztynianka. Dodaje, że mimo reanimacji sąsiad zmarł. I podkreśla, że były szanse na to, żeby przeżył, gdyby karetka przyjechała szybciej. 

– Odsłuchaliśmy rozmowę z dyspozytorem. Rzeczywiście, trwało to dość długo – przyznaje Marek Kociński, kierownik Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Poznaniu. – Ale nie było niepotrzebnie przedłużane, a wynikało z emocji zgłaszającej – podkreśla wskazując, że ta kilkukrotnie podawała inny adres. – W takiej sytuacji dyspozytor musi zachować zimną krew. Nikomu byśmy nie pomogli, gdyby karetka pojechała tam, gdzie nie powinna. W kolejnej rozmowie ze zgłaszającą operator 999 widział już informacje zapisane w systemie i nie musiał po raz kolejny o to pytać – tłumaczy Kociński wyjaśniając, że dlatego karetkę wysłano po kilkunastu sekundach. 

Wolsztynianka odpowiada, że najpierw podała swój adres, następnie adres sąsiada. Ale to cały czas ten sam blok i to samo piętro. Ratownicy trafiliby bez problemu – mówi. 

JP

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News