NewsWOLSZTYN

Żegnamy Małgorzatę Wojciechowską, kobietę, która poświęciła swoje życie mieszkańcom naszego powiatu6 min na czytanie

News - Żegnamy Małgorzatę Wojciechowską, kobietę, która poświęciła swoje życie mieszkańcom naszego powiatu - myregion

Po długiej chorobie odeszła jedna z najbardziej rozpoznawalnych kobiet Wolsztyna. Odważna, zaangażowana w życie społeczne miasta i jego mieszkańców, kochająca ludzi. Przez lata była szefową domu pomocy społecznej w Siedlcu, a od wielu lat – prezesem Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Wolsztynie. Małgorzata Wojciechowska zmarła wczoraj (8.07.). Miała 66 lat.

Msza św. pogrzebowa zostanie odprawiona w poniedziałek (13.07.) w kościele Farnym w Wolsztynie o godz. 10. Pogrzeb na cmentarzu przy ulicy Lipowej w Wolsztynie o godz. 11.30.

Różaniec w intencji zmarłej będzie odmawiany w Kaplicy Sióstr w piątek, sobotę i niedziele (10,11 i 12.07 o godz. 19.

JP

Przypominamy rozmowę z Małgorzatą Wojciechowską, którą dwa lata temu przeprowadził tygodnik „Na Temat”.

Gorzej już nie będzie

Żyje w zgodzie ze sobą i wielu osobom pomaga. Ma czas na wszystko i nie rozumie tych, którzy go nie mają. Gorzkich słów nie szczędzi ludziom, którzy łatwo oceniają innych, a zapominają o tym, że sami mają sporo za uszami. W pierwszej rozmowie z cyklu „Na Temat Cafe” rozmawiam z Małgorzatą Wojciechowską, wieloletnią szefową domu pomocy w Siedlcu i obecną prezeską Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Wolsztynie.

Co jest ważniejsze, mieć czy być?

Trzeba być, bo to „mieć” kiedyś może się skończyć.

A kim najlepiej być?

Myślę, że człowiekiem uważnym i świadomym. Takim, który wie, że czasem trzeba się cofnąć, do kogoś lub czegoś wrócić. Nie palącym za sobą mostów. Pomagającym innym i nie przechodzącym obojętnie obok krzywdy, cierpienia.

Pani nie była obojętna. Pomagała, często bezinteresownie.

Nigdy nie robiłam czegoś z myślą o tym, że tak trzeba, albo dlatego, że sumienie nie dawało by mi spokoju. Żyłam i żyję w zgodzie ze sobą. Pomoc jest jedną z wartości, które wyznaję. Jestem zdania, że nie żyjemy tylko dla siebie, ale również dla innych.

Dziś nie mamy czasu dla siebie, nie mówiąc już o innych.

To tylko wymówka. Wystarczy dobrze się zorganizować. Lepiej powiedzieć komuś, że jest się w danej chwili zajętym niż ciągle tłumaczyć się brakiem czasu. Wszyscy mamy go tyle samo. Jedni pomagają, inni nie. Ci pierwsi nie szukają po prostu tanich usprawiedliwień. Są skuteczni, szanują drugiego.

Na czym polega pomoc drugiemu człowiekowi?

Na pewno nie powinna polegać na rozdawaniu pieniędzy tak, jak robią to rządzący. Trzeba wiedzieć, czego ludzie potrzebują, rozmawiać. Trzeba również mieć świadomość tego, co chce się dla drugiego człowieka zrobić. Pamiętam, że kiedy prowadziłam dom pomocy w Siedlcu, to nie odmawiałam właściwie niczego osobom, które w nim przebywały. Wiedziałam, że dzięki temu czują się jak w domu. Nawet jak ktoś chciał zapalić papierosa w pokoju to nie robiłam problemu. Prosiłam jedynie, by nie spalił wszystkiego dookoła (śmiech – przyp. red.).

Pieniądze psują ludzi?

Myślę, że robią dużo złego, jeżeli same w sobie są dla kogoś najważniejszą życiową wartością. Nie powinny nią być, bo są rzeczą ulotną. Często okazuje się, że jak ktoś je traci, to wokół nie ma już nikogo. Rodziny i bliskich. Bo wszystko poświęcił dla pieniędzy. A największą wartością są ludzie, bliscy, rodzina. Mam wokół siebie wiele życzliwych i dobrych osób. I to mnie cieszy najbardziej.

Nie wszyscy panią lubią. Dlaczego?

Takie mają prawo. Jednych się lubi, innych nie. Nigdy nikogo nie przekonuję do swojej osoby. Staram się też nie oceniać innych ludzi. Trzeba żyć w zgodzie ze sobą i oczywiście z otoczeniem. Zdarzają się tacy, którzy nie potrafią funkcjonować z drugim człowiekiem. Żałosne są sytuacje, kiedy jedni drugich obgadują, a jeszcze wcześniej razem się śmiali. Ale to przecież takie nasze polskie podejście. Oceniać, krytykować, leczyć swoje kompleksy tym sposobem. Ludzi sami czasem decydują się na to, że stają się dla siebie wrogami. Ale to ich wybór.

Czego brakuje dziś młodym ludziom?

Mam dobre zdanie o młodzieży. To ludzie pełni pomysłów, zaangażowani często w to co robią. Czasem myślę jednak, że brakuje im wytrwałości i takiej zwyczajnej motywacji. Mam wrażenie, że czasem żyją w przekonaniu, że życie samo coś przyniesie. Ale życie samo nic nie przynosi. Na pewno dziś trudno „wystartować”. Wiele osób ma pewnie własną wizję życia, ale dość szybko weryfikuje ją rzeczywistość, która potrafi człowieka rozłożyć na łopatki. Jestem zdania, że co nas nie zabije to wzmocni. Mnie życie nie pieściło. Wielu pewnie zna już te historię. Ale musiałam iść do przodu, nie było wyjścia. Jestem optymistką i po tym, co przeszłam, mawiam często, że gorzej już nie będzie. Wiem jednak, że wielu młodych za szybko się poddaje i myśli, że coś, czego chcą samo spadnie z nieba. A nie spadnie. Trzeba do tego dojść pracą. Nie ma innej drogi. I myślę, że takiego podejścia brakuje niektórym młodym ludziom.

Osiągnęła pani w życiu to, co chciała?

Niech pan nie zadaje mi takich pytań! (śmiech – przyp. red.). Myślę, że nikt nie osiąga wszystkiego, co sobie kiedyś wymarzył. Nie znam w każdym razie osoby, która w każdej dziedzinie życia osiągnęła by dokładnie to, czego pragnęła. Owszem, na pokaz często ludzie opowiadają czego to nie zrobili, czego to nie dokonali. Po chwili rozmowy okazuje się jednak, że gdzieś tam zostało coś, czego nie osiągnęli. Myślę, że to normalne. Ja też nie zrobiłam wszystkiego, co chciałam jako młoda kobieta. Życie przyniosło inną rzeczywistość, trzeba było się umieć trochę dostosować, z czegoś zrezygnować.

Żałuje pani czegoś?

Czy ja wiem…., czegoś pewnie żałuje, ale to nic nie da. Co było, nie wróci.

Dawid Podsiadło w piosence „Małomiasteczkowy” śpiewa o rytmie małych miast. Co panią w tym małym Wolsztynie denerwuje?

Chyba najbardziej to, że rzuca się puste hasła, slogany. Jeden polityk atakuje drugiego, ale nie ma na ogół żadnego alternatywnego pomysłu. Wielu robi to tylko dla poklasku wyborców. To chyba najbardziej mnie denerwuje i mam nadzieję, że uda mi się, choć trochę to zmienić. Bo to po prostu nie smaczne.

Boi się pani czegoś?

Przyzwyczaiłam się już do tego, że jak to śpiewał Czesław Niemen, dziwny jest ten świat. Zawsze byłam zdania, że najważniejsze jest w życiu zdrowie. Jeżeli ono dopisuje, to wiele można zrobić. Chyba tylko utraty zdrowia się boję. Resztę można przeżyć.

Czego więc pani życzyć, zdrowia?

Tak, tego może mi pan życzyć.

Dziękuję za wspólną kawę.

Łukasz Rogalski

Podziel się informacją ...
  • 533
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    533
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w News