NewsWOLSZTYN

Zamieszanie wokół domu dziecka. Chodzi o pierwszą komunię świętą jednego z wychowanków3 min na czytanie

News - Zamieszanie wokół domu dziecka. Chodzi o pierwszą komunię świętą jednego z wychowanków - myregion

Wczoraj (20.05.) na portalu społecznościowym pojawił się wpis przypadkowej osoby, która informowała, że jeden z wychowanków domu dziecka w Wolsztynie idzie do Pierwszej Komunii Świętej i chciałby dostać pamiątkowe kartki. – To prawda, że chłopiec mówił, że chciałby dostać pamiątki. Kartki, które mógłby potem oglądać. Nie wspominał o prezentach – podkreśla Anna Białek, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Wolsztynie i Domu Dziecka „Droga”. Pierwszą podpisał dla chłopca starosta – Jacek Skrobisz.

Według wpisu, który został już usunięty z sieci, kartki miały być dostarczane do jednej z siedleckich kwiaciarni albo bezpośrednio do placówki. Informacja rozpętała lawinę komentarzy i udostępnień, a mieszkańcy powiatu i nie tylko okazali się bardzo chętni do „pomocy” chłopcu. Internauci wymieniali się m.in. informacjami o prezentach, jakie mogą podarować chłopcu i ile gotówki mogą włożyć w kopertę.

– Prośba o pamiątki dla chłopca skierowana była wyłącznie do najbliższych znajomych. Nie wiem kto i dlaczego zamieścił w sieci tę informację, a wszystko, co wydarzyło się od wczoraj, odbyło się bez naszej wiedzy i zgody. Odebrałam w tej sprawie mnóstwo telefonów – mówi Anna Białek. – Z jednej strony fakt, że jest wokół nas mnóstwo osób gotowych do pomocy jest bardzo budujący i jesteśmy za to wdzięczni, ale z drugiej, takie samowolne działania i to na tak szeroką skalę, w których wskazuje się konkretne dziecko, które bardzo łatwo zidentyfikować w tak małym środowisku, może przynieść także wiele szkody – dodaje.

W poście mowa była o tym, że dziecko nie ma żadnej rodziny, a to już nie jest prawdą. Jak podkreśla dyrektor Białek, chłopiec ma rodzinę i będzie miał taką samą uroczystość w gronie rodzinnym, jak inne dzieci pierwszokomunijne, a dzieci, które z różnych powodów wychowują się domach dziecka, nie potrzebują rozgłosu. – Większość z nich wolałaby zachować ten fakt w tajemnicy, a tego rodzaju działania temu nie służą – wyjaśnia. – Wystarczy zastanowić się czy my sami chcielibyśmy, aby naszymi prywatnymi sprawami zajmowali się obcy ludzie na forum publicznym? Chyba nie – mówi Anna Białek, bo w tym przypadku ktoś napisał o chłopcu nie tylko bez zgody opiekunów, ale przede wszystkim bez wiedzy i zgody dziecka.

– Wierzę, że osoby, które umieściły taką informację w sieci oraz wszystkie osoby, które na nią zareagowały działały w dobrej wierze – zaznacza Anna Białek. – Zapewniam natomiast, że wychowankom domów dziecka nie dzieje się krzywda, a te ich potrzeby, na które tak chętnie reagują osoby postronne, naprawdę są zaspakajane. – Tego, czego brakuje naszym dzieciom, zwłaszcza tym najmłodszym, nie da się zapakować ani policzyć czy zmierzyć. To obecność w ich życiu drugiego człowieka, który poświęci im swój czas i uwagę. Zagra z nimi w planszówkę albo w piłkę, porozmawia i da im nie rzecz materialną, ale cząstkę siebie – podkreśla.

– Trzeba jednak pamiętać, że każda forma wsparcia, jaką chcecie państwo zaoferować placówce i jej wychowankom, powinna być najpierw z nami skonsultowana. Naszym zadaniem jest opieka i wychowanie dzieci, ale i dbanie o ich bezpieczeństwo, więc wszelkie formy kontaktu osobistego z dziećmi także podlegają określonym regułom. Zapraszamy więc do rozmowy i współpracy osoby, które chciałby zostać wolontariuszami albo stworzyć dla dzieci pozbawionych opieki rodziców rodziny zastępcze – mówi Anna Białek.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News