NewsREGION

Za mało pacjentów, by zrealizować kontrakty z NFZ-em. Koronawirus rozwiązał problem kolejek!2 min na czytanie

News - Za mało pacjentów, by zrealizować kontrakty z NFZ-em. Koronawirus rozwiązał  problem kolejek! - myregion

Szpitale powoli dźwigają się z kryzysu, ale długo jeszcze nie wyjdą na prostą. Lecznice przyjmują pacjentów, ale jest ich mniej niż zwykle o tej porze roku, a co najważniejsze mniej, niż zakładają to kontrakty. Dyrektorzy podkreślają, że powrót do normalności utrudniają m. in. obawy pacjentów przed pójściem do szpitala, a także utrzymywane w przychodniach teleporady, które utrudniają kwalifikowanie pacjentów do leczenia szpitalnego.

Same szpitale też są mniej wydolne, bo liczba łóżek spadła nawet o 15 procent. – Jest to związane z koniecznością wydzielenia izolatek i sal jednołóżkowych, a nie wiemy czy je teraz zdemontować, czy zachować, bo mogą być jeszcze potrzebne – mówi Jacek Profaska, dyrektor szpitala w Grodzisku Wlkp. – Wciąż jesteśmy w stanie epidemii i nie wiemy jak długo to potrwa – podkreśla szef nowotomyskiej lecznicy, Tomasz Przybylski.

Dobra wiadomość jest taka, że jeśli pojawi się nowy wzrost liczby zakażeń, to na pewno będziemy lepiej przygotowani, niż w marcu, gdy zapas podstawowych środków ochrony szpitale miały na jedną dobę i były poważne problemy z oddzieleniem potencjalnie zakaźnych pacjentów. Po okresie dramatycznego poszukiwania maseczek, fartuchów i rękawiczek, także i w tej kwestii sytuacja się poprawiła, choć ceny nadal są dużo wyższe niż przed pandemią.

– Dostawcy nie realizują umów sprzed pół roku po starych cenach. Żądają aneksowania w cenach kilkukrotnie wyższych – mówi Jacek Profaska. – Na razie koszty te mieszczą się w ryczałcie, co jest zgodne z naszym oczekiwaniem, a prezes NFZ zapowiadał, że do połowy 2021 r. problem rozliczeń pozostanie zawieszony i potem się zobaczy jaka będzie sytuacja – dodaje.

Rozliczenia niewykonanych kontraktów wciąż stoją pod znakiem zapytania. NFZ wypłacił kolejne transze, mimo że szpitale pracowały w trybie ostrym i nie przyjmowały pacjentów do planowego leczenia i zabiegów. Żaden z nich nie wywiązał się więc ze zobowiązań, za które NFZ zapłacił. Najgorszy wariant zakłada, że pieniądze trzeba będzie zwrócić lub Fundusz pomniejszy o te kwoty przyszłoroczne kontakty. – Wtedy szpitale padną – mówi Jacek Profaska, który uważa, że wina nie leży po stronie szpitali więc fundusz powinien oddzielić rok epidemii grubą kreską i zrezygnować z rozliczania szpitali.

Tomasz Przybylski też jest zdania, że nadrobienie zaległości będzie bardzo trudne, albo wręcz niemożliwe, bo prócz tego, że szpitale na dwa miesiące wstrzymały planowe przyjęcia, to w dalszym ciągu daleko im do pełnego wykonania i problem wciąż narasta. Dobrej myśli jest tyko Karol Mońko. – Zrealizowaliśmy dotychczas 70 procent kontraktu i do odrobienia pozostało 30. Jeśli będziemy mieli na to czas do połowy przyszłego roku, to jesteśmy w stanie to zrobić – mówi.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News