EXTRANews

Wypaleni rodzice proszą o pomoc. Mają dość ciągłego stresu i niekończących się obowiązków4 min na czytanie

EXTRA - Wypaleni rodzice proszą o pomoc. Mają dość ciągłego stresu i niekończących się obowiązków - myregion

Dzwonią ludzie zdezorientowani, zrozpaczeni, niemal zapłakani. Proszą o pomoc. Do ośrodków pomocy zgłaszają się rodzice, którzy w wyniku piętrzących się trudności potrzebują wsparcia i pomocy. To zjawisko wypalenia rodzicielskiego, z którym spotykamy się coraz częściej – przyznają pracownicy ośrodków. 

– Jest to syndrom wynikający z długotrwałej nierównowagi między obciążeniami związanymi z rodzicielstwem, a zasobami jakimi dysponują rodzice. W związku z tym pojawiła się potrzeba stworzenia grupy wsparcia dla rodziców, której celem jest zdobycie umiejętności radzenia sobie ze stresem oraz przezwyciężenie codziennych trudności wynikających z pełnienia roli rodzica. Stąd inicjatywa pracowników, od czerwca utworzyliśmy taką grupę – mówi koordynatorka jednej z takich grup przy ośrodku pomocy.

Z czym przyszli rodzice? – Nie mogę wysiedzieć w domu. Dzieci mnie denerwują. Każda ich prośba, gdy czegoś ode mnie chcą, potrzebują, doprowadza mnie do szału. Złapałam się na tym, że… ich nie lubię – opowiada Marzena, mama dwójki maluchów, która przyszła po pomoc do ośrodka. – Każdego dnia się budziłam i rozpoczynała się rutyna, która z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, zaczęła mi ciążyć. Rano śniadanie, oporządzanie dzieci, mycie naczyń, wstawianie prania, a potem odpowiadanie na tysiące pytań i rozwiązywanie tysięcy problemów. W międzyczasie jeszcze praca online, ale wciąż przerywana, bo dzieci wiecznie czegoś potrzebowały. W przerwach w lekcjach trzeba się było nimi zajmować, wymyślać zabawy. Starsze musiałam pilnować, żeby nie siedziało ciągle w internecie i w ogóle patrzeć co tam przegląda. W końcu poczułam, że jestem strasznie zmęczona, nie mam siły i po prostu nie chce mi się tak żyć. Przestałam czuć satysfakcję z bycia mamą, czekałam tylko, aż ktoś się zajmie moimi dziećmi, aż gdzieś sobie pójdą. W końcu nadszedł dzień, gdy w ogóle nie wstałam, bo mi się nie chciało. W południe córka do mnie przyszła i powiedziała, że jest głodna, a ja miałam chęć wyskoczyć przez okno. W internecie znalazłam, że to co przeżywam, to jest wypalenie rodzicielskie i że nie jestem jedyna. Doszłam do wniosku, że muszę gdzieś szukać pomocy – mówi o swoich motywach Agnieszka. 

Takie wypalenie to nic nowego, niestety wzmogło się w czasach covida, gdy tygodniami ludzie siedzieli zamknięci w domach. W marcu tego roku opublikowano badania, że Polska jest w światowej czołówce wypalenia rodzicielskiego. Rodzice wypaleni czują się wyczerpani obowiązkami, po głowie im chodzi, że mają już dość i że dłużej nie dadzą rady opiekować się dziećmi, następnie dystansują się od nich emocjonalnie i dostrzegają kontrast między swoim samopoczuciem a wcześniejszymi wyobrażeniami na temat rodzicielstwa. – To rola dla nas. W czasie kryzysu działalność ośrodka koncentruje się nie tylko na przyznawaniu świadczeń z pomocy społecznej, ale także na szeroko rozumianej pracy socjalnej ukierunkowanej na pomoc osobom potrzebujących wsparcia. Jest to dodatkowa działalność, którą realizujemy poza zadaniami statutowymi– wyjaśnia koordynatorka grupy wsparcia. – Mieliśmy sygnały, że pojawiają się trudności – opowiada, jak to się zaczęło. – W zamknięciu pojawiły się problemy, które wcześniej nie istniały, konflikty z powodu napięcia w relacjach rodzinnych. Różnego rodzaju spięcia, nieporozumienia z uwagi na łamanie osobistych granic i zasad. Ludzie się po prostu nie dogadywali. Dzwonili do nas, bo szukali sposobu, żeby im pomóc, więc pojawił się pomysł, aby powstała grupa wsparcia dla takich rodziców – opowiada. Na grupę przychodzą różni rodzice. Z dziećmi w różnym wieku. Także młode kobiety same w domach z małymi dziećmi. Wiele godzin w izolacji, bo mąż w pracy albo w ogóle pracujący za granicą. One same, czują się pogubione i odizolowane. 

Grupa wsparcia, która się zawiązała, ma charakter samopomocowy z elementami psychoedukacji. Polega to na tym, że uczestnicy spotkania dzielą się osobistymi doświadczeniami i stanowią dla siebie praktyczne źródło wiedzy. – To wiele daje. Poczucie więzi i oparcia. Można odnaleźć nowe, sprawdzone przez innych wartościowe sposoby radzenia sobie. Wymiana doświadczeń, spostrzeżeń z różnych perspektyw – co zmniejsza poczucie osamotnienia i daje możliwość odreagowania emocji – wymienia koordynatorka zespołu. 

DN

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w EXTRA