NewsNOWY TOMYŚL

Wraca temat skarbniczki. Antuszewski: Po ludzku ją rozumiem, ale wychodzi na to, że ktoś chciał coś ukryć3 min na czytanie

News - Wraca temat skarbniczki. Antuszewski: Po ludzku ją rozumiem, ale wychodzi na to, że ktoś chciał coś ukryć - myregion

Gazeta Wyborcza opublikowała dziś materiał dotyczący odwołania ze stanowiska Ludomiry Śpiączki, wieloletniej skarbniczki Urzędu Miejskiego w Nowym Tomyślu. Przypomnijmy, że jako pierwsi informowaliśmy przed dwoma miesiącami, że skarbniczka w maju została odwołana, bo zdecydowała się przejść na emeryturę. Podawaliśmy też, że już w sierpniu zatrudniono ją ponownie. 

Sama zainteresowana wyjaśniała na sesji, że na emeryturę zdecydowała się przejść z obawy o utratę odprawy, która według szacunków wyniosła nawet 60 tys. zł. Jak przyznawała, gdyby na emeryturę przeszła później, mogłaby otrzymać ją w znacznie mniejszej kwocie. A wszystko w związku z zapisami tarczy kryzysowej. W skrócie: rząd zapowiedział zmniejszenie odpraw dla pracowników budżetówki w związku z pandemią. Chodzi o oszczędności. 

Na Ludomirze Śpiączce jednak nie zaoszczędzono. Odprawa trafiła na jej konto, a skarbniczka nie może i nie mogła też narzekać na zarobki w ratuszu. Ze składanych przez nią oświadczeń majątkowych wynika, że tylko w 2019 roku zarobiła ona ponad 174 tys. zł, co miesięcznie, przy uwzględnieniu trzynastej pensji, daje kwotę blisko 13,5 tys. zł. Trudno jednak stwierdzić, czy w dochodzie uwzględnione są np. nagrody, bo Śpiączka, mimo tego, że powinna, takich informacji w oświadczeniach nie zawarła. 

– Jedną z przyczyn odwołania skarbnika były niewątpliwie regulacje zawarte w tzw. tarczach antykryzysowych. Te przepisy wywołały wśród niektórych pracowników obawy o wysokość ich odpraw. Stan niepewności prawnej utrzymywał się przez dłuższy czas. Był bezpośrednim impulsem do licznych przejść na emeryturę – tłumaczy decyzję skarbniczki burmistrz Nowego Tomyśla, Włodzimierz Hibner. Włodarz już w sierpniu mówił nam, że rezygnacja z pracy Ludomiry Śpiączki wydawała się początkowo nieodwoływalna. I przyznawał, że sam namawiał ją do zmiany decyzji. – To dzięki jej pracy zadłużenie gminy spadło z 29 mln zł w 2014 roku do 17 mln zł w 2019 roku – przekonywał burmistrz Nowego Tomyśla. 

Jednak zdaniem „Gazety Wyborczej” skarbniczka mogła być spokojna o wysokość swojej odprawy. Dziennik podaje, że jeden z zapisów tarczy zmniejsza maksymalną wysokość odpraw do poziomu 10-krotności najniżej pensji. – Ponieważ w 2020 r. minimalna pensja wynosi 2,6 tys. brutto, odprawy nie mogą być wyższe niż 26 tys. zł brutto. Nie jest to jednak obowiązek – podaje gazeta. I wyjaśnia, że ograniczenie wysokości odpraw dotyczy tylko pracodawców, u których wystąpił istotny wzrost obciążenia funduszu wynagrodzeń. – Urząd gminy do nich nie należy, odprawa emerytalna powinna być wypłacona w pełnym wymiarze – czytamy w „Gazecie Wyborczej”. 

Jak informowaliśmy w sierpniu, zdziwiony takim obrotem spraw był radny Tomasz Antuszewski. – Na sesji majowej odwoływaliśmy panią skarbnik w ekspresowym tempie. Dlaczego teraz ją powołujemy, czy nie mogła pełnić funkcji dalej? – dociekał Antuszewski. Dziś przyznaje, że tak po ludzku zachowanie skarbniczki rozumie. – Może rzeczywiście nie chciała tracić finansowo. Umówiła się więc z burmistrzem, że najpierw ją odwołamy, dostanie odprawę, a później ją powołamy. Można było jednak w maju powiedzieć wprost, o co chodzi. I nie byłoby żadnych niedomówień. Niestety, wychodzi na to, że ktoś chciał coś ukryć – twierdzi Tomasz Antuszewski. 

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News