EXTRA

Wolsztynianie utknęli na morzu, ale są dobrej myśli. Mimo wszystko dzielą się wrażeniami z podróży życia4 min na czytanie

EXTRA - Wolsztynianie utknęli na morzu, ale są dobrej myśli. Mimo wszystko dzielą się wrażeniami z podróży życia - myregion

Krzysztof i Małgorzata Rybiccy postanowili postawić wszystko na jedną kartę. Niedawno rozpoczęli swoją podroż życia. I to z dwójką małych dzieci. Choć plany pokrzyżowała epidemia, z chęcią dzielą się wrażeniami i przyznają, że mimo trudnej sytuacji, dają sobie radę. 

Fascynacja wodą zaczęła się u pana Krzysztofa od rejsów po Bałtyku. Później były inne morza i oceany. Najważniejsze jednak, jak mówi wolsztynianin, to to, że razem z żoną są pasjonatami. – Spotkałem osobę, która myśli podobnie jak ja, i która jest najlepszym żeglarzem, z jakim miałem okazję pływać – wspomina pan Krzysztof. O tym, że wypłyną w podróż zdecydowali kilka lat temu. – Raczej wiedzieliśmy na co się porywamy. Moja żona prowadząc firmę żeglarską organizowała rejsy na różnych zakątkach globu. Chyba lepiej czuje się na morzu niż na lądzie – śmieje się wolsztynianin. Podkreśla, że oboje nie przywiązują większej wagi do rzeczy materialnych. Stąd decyzja o porzuceniu wszystkiego nie była trudna. Tym bardziej, że zdaniem pana Krzysztofa, skorzystają też dzieci. – Będą miały wspaniałe wspomnienia i zapewniony ten rodzaj edukacji, który z żoną cenimy najbardziej – opowiada mężczyzna. 

Na początku planowali rejs dookoła świata. – Wbrew pozorom jest on łatwiejszy do zrealizowania, bo naturalnie omija się strefy huraganów i cyklonów dzięki zmieniającymi się porami roku. Kiedy jednak mieliśmy okazję pożeglować trochę wynajętym jachtem po Pacyfiku, zmieniliśmy plany. Bo nigdzie na świecie nie ma tak wspaniałego miejsca do żeglowania jak piękne wyspy Oceanu Spokojnego – mówi pan Krzysztof. Stąd postanowili spędzić więcej czasu właśnie tam, a po zakończeniu rejsu sprzedać jacht w Australii i wrócić do domu. – Właśnie dopłynęliśmy do Brytyjskich Wysp Dziewiczych, a za chwilę płyniemy do Puerto Rico na wymianę akumulatorów. Stamtąd do Panamy, gdzie chcemy pożeglować w stronę archipelagu San Blas i odwiezić Indian Kuna. Później będzie Kanał Panamski, Galapagos, Markizy i Polinezja Francuska – wyjaśnia podróżnik. Jak wygląda dzień na jachcie? – Dużo zależy od tego, czy płyniemy czy też stoimy na kotwicy. Jako ze większość czasu spędzamy na kotwicy, nasz dzień zazwyczaj zaczyna się od kąpieli w morzu. Po śniadaniu czas na odrabianie lekcji. Później znowu do wody albo na plażę. Wieczorem zawsze staramy się czytać dzieciom książki na dobranoc – opowiada pan Krzysztof. Podczas żeglugi wygląda to inaczej, bo wtedy bieg czasu wyznaczają zmiany wacht i posiłki. – Trzeba też brać pod uwagę awarie czy … dzieci, w które ni stąd ni z owąd wstępuje diabeł – śmieje się pan Krzysztof dodając, że kaprysi czasem pogoda. A i przebywanie w tym samym towarzystwie przez całą dobę też robi swoje – opowiada. 

Rodzina od kilku tygodni przebywa na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Mają pozwolenie na pobyt do połowy kwietnia. Obowiązuje tam godzina policyjna, nie można wychodzić z domów, odwiedzać się i w ogóle przemieszczać. – Załatwiając pozwolenie na przedłużenie pobytu musieliśmy podać wyspę, przy której staniemy na kotwicy. Wybraliśmy Jost Van Dyke i śliczną zatoczkę White Bay. Jesteśmy tu dobrze osłonięci, mamy piękny widok, ciszę i spokój, nikogo w okolicy – poza żółwiami, płaszczką i jeszcze drugim jachtem, stojącym daleko po drugiej stronie zatoki. Żeby tylko zdrowie dopisało, bo opieki zdrowotnej to tutaj niemal nie ma – mówi pan Krzysztof. Zaznacza, że przed zamknięciem sklepów zdążyli się odpowiednio zapatrzyć. Dobili do pełna butlę gazową, kupili paliwo do jachtu i pontonu. Mają też jedzenie: dużo puszek, makaronów, ryżu, jajka, dżemy, drożdże, owoce. – Nie zginiemy – zapewnia podróżnik wyjaśniając, że prąd produkują dzięki panelom słonecznym i generatorowi. Z kolei wodę biorą z morza dzięki sprawnej odsalarce. Pan Krzysztof podkreśla, że rodzina na siebie uważa. Liczy na to, że sytuacja w końcu się zmieni i będą mogli ruszyć w dalszy rejs. 

RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w EXTRA