Materiał informacyjny

Wójt Jacek Kolesiński: Każdy ma prawo godnie zarabiać4 min na czytanie

Materiał informacyjny - Wójt Jacek Kolesiński: Każdy ma prawo godnie zarabiać - myregion

– Zamrożenie pensji w urzędach w związku z pandemią? A kto i kiedy je odmroził? Od dziesięciu lat wynagrodzenia w urzędach są na tym samym poziomie. I nie dziwię się, że ludzie przychodzą, dowiadują się, że będą zarabiać dwa tysiące z hakiem i wychodzą – mówi wójt Jacek Kolesiński prostując jego zdaniem stereotypy krążące wokół urzędniczych pensji. 

Projekt ustawy około budżetowej przyjęty we wrześniu przewiduje zamrożenie płac w budżetówce w 2021 roku. Oznacza to, że urzędnicy mogą nie tylko zapomnieć o podwyżkach w styczniu, ale i o nagrodach, które wypłacane są uznaniowo, a wielu urzędach zgodnie z zasadą „każdemu według zasług”. W większości przypadków kwoty te są niewielkie i wynoszą od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Dziś wszystko wskazuje na to, że ich nie będzie, a to może oznaczać kolejną falę odejść z urzędów. 

Już w sierpniu Dziennik Gazeta Prawna opublikował wyniki sondy, z której wynika, że pracownicy administracji w większości twierdzą, że zarabiają za mało, a i podnoszą, że wykonywana przez nich praca nie daje im poczucia stabilizacji. Wielu z nich rezygnuje przechodząc do sektora prywatnego, a na ich miejsce trudno znaleźć następców. Potwierdzają to wyniki naborów na tzw. wolne stanowiska urzędnicze. Często pozostają one nie rozstrzygnięte, co przekłada się na zwiększoną liczbę zadań „na głowę” jednej osoby w urzędzie. Ale i rozstrzygnięcie naborów nie zawsze daje gwarancję sukcesu. Zgłaszają się osoby bez doświadczenia, których nauczenie podstaw pracy w administracji wymaga czasu, a tego nie ma. Bo przetargi trzeba rozpisywać, inwestycje są w toku i ktoś je musi nadzorować, a warte często miliony projekty wymagają terminowego rozliczenia. Ale zatrudnienie do tego osób z odpowiednimi kwalifikacjami często graniczy z cudem. W firmach prywatnych zarobią nawet dwa razy tyle, co w urzędzie. I cały pat tej sytuacji polega na tym, że kierownicy urzędów, czyli wójtowie bądź burmistrzowie mają związane ręce. – Nie mogę zapłacić więcej, niż pozwalają przepisy – mówi wójt Siedlca Jacek Kolesiński. – Jedynym narzędziem do motywowania pracowników są nagrody, ale kokosów nie ma – podkreśla. 

Wójt Kolesiński rządzi gminą drugą kadencję i nie ma problemu z tym, by pokazać swój „odcinek wypłaty”. Kwota brutto robi wrażenie – przekracza 10 tys. zł. Z kwotą netto jest gorzej. To dokładnie 5 tys. 835,73 zł. Dużo, mało? – Te pytanie każdy powinien sobie zadać sam. Ja wiem, jak wyglądają zarobki, kiedy pełni się funkcję kierowniczą w sektorze prywatnym. Wiem również, jaką mam odpowiedzialność i za ile spraw odpowiadam. A nie jest tajemnicą, że szefowie gminnych spółek, a czasem nawet ich zastępcy zarabiają więcej niż wójt – mówi Jacek Kolesiński. Wyjaśnia on, że problemem całej administracji jest zamrożenie wynagrodzeń przed laty i nie równanie ich do średniej krajowej. Wskazuje, że kierownicy poszczególnych wydziałów, często odpowiedzialni za milionowe inwestycje, zarabiają trzy bądź cztery tysiące na rękę. – Czy to dużo? – pyta i podaje przykład, jak trudno jest znaleźć za podobne pieniądze dobrego inżyniera, który sprawnie pokieruje gminną inwestycją. – Na przykład rozbudowa kanalizacji. Nadzór nad takimi pracami i realizacja tak złożonego projektu wymaga nie tylko wiedzy, ale i doświadczenia. A ludzie z doświadczeniem od dawna pracują w prywatnych firmach. Tam już na starcie mają pięć lub sześć tysięcy – wylicza Jacek Kolesiński. 

W ocenie wójta problem będzie się pogłębiał, bo już dziś nabory na stanowiska urzędnicze często pozostają nie rozstrzygnięte. – I trudno się dziwić, bo stawki nie zachęcają. A teraz, jeżeli mają być utrzymane na tym samym, niskim poziomie, to nie spodziewam się tłumów – mówi Jacek Kolesiński. Zaznacza jednak, że mimo wszystko stara się oszczędzać i wskazuje, że urząd pracuje bez sekretarza, dzięki czemu w kasie gminy zostaje rocznie około 150 tys. zł. Podkreśla ponadto, że wynagrodzenia ograniczono też w gminnej spółce, gdzie za kadencji poprzednich prezesów było one wywindowane do górnych stawek. Wójt Kolesiński wyjaśnia też, że sprawa nagród, co często jest kwestionowane, jest regulowana prawnie, a Regionalna Izba Obrachunkowa nie miała uwag, co do sposobu ich przyznawania w urzędzie w Siedlcu. – Czy urzędnik, który złożył wniosek na dane zadanie i zdobył milion złotych dofinansowania dla gminy na nagrodę nie zasługuje? – pyta wójt zaznaczając, że zamierza w tym roku wręczyć gratyfikacje osobom, które znacząco wpłynęły na rozwój gminy. I przypomina: w ciągu dwóch najbliższych lat zrealizujemy inwestycje za blisko 30 mln zł. – Te projekty napisali pracownicy urzędu, oni będą je realizować i rozliczać. Dlatego uważam, że powinni godnie zarabiać. Szkoda, że rządzący tak do tego nie podchodzą – mówi Jacek Kolesiński. 

Podziel się informacją ...
  • 44
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    44
    Udostępnienia

Zobacz inne