NewsREGION

Włodarze szczerze o rankingach: Co dają awanse? Właściwie nic…3 min na czytanie

News - Włodarze szczerze o rankingach: Co dają awanse? Właściwie nic… - myregion

Większość naszych gmin awansowała w nowym rankingu „Rzeczpospolitej”. Ale nawet sami włodarze przyznają, że… niewiele z tego wynika. – To splendor głównie dla wójtów i burmistrzów, bo taki awans niewiele daje mieszkańcom – mówią niektórzy. 

Był ranking pisma „Wspólnota”, teraz na tapecie jest ranking „Rzeczpospolitej”. Wyłania się z niego obraz dobrej kondycji samorządów, w co trudno wierzyć, kiedy włodarze od miesięcy mówią, że jest coraz gorzej. Jak więc jest naprawdę? To zależy, co się weźmie pod uwagę przy tworzeniu rankingu, a czego się nie weźmie. – Krzywdzące jest to, że nie wlicza się inwestycji prowadzonych przez spółki komunalne – zwraca uwagę burmistrz Kargowej Jerzy Fabiś. A wójt Przemętu Janusz Frąckowiak dodaje, że rankingi często nie oddają tego, co się robi dla mieszkańców. – Bo to wynika z możliwości finansowych gmin, a każda ma przecież inny budżet – wskazuje. 

Z nowego rankingu „Rzeczpospolitej” wynika, że powody do świętowania ma m.in. Ząbszynek, Zbąszyń, Babimost czy Kargowa. Ostatnia z wymienionych gmin awansowała o 44 pozycje, a Zbąszyń skoczył aż o ponad 300. Czy to jednak oznacza, że wykonano aż tyle nowych inwestycji, a poziom życia aż tak wzrósł? Niekoniecznie. Twórcy rankingu wyjaśniają, że przy jego opracowywaniu brali pod uwagę m.in. wzrost dochodów własnych samorządu, korzystanie z zewnętrznych źródeł dofinansowania czy wydatki na kulturę, sport i rekreację, a nawet na transport publiczny. Punktowano też tych, którzy kładą duży nacisk na ochronę środowiska. I pewnie w każdej gminie można kłaść na to nacisk, podobnie jak inwestować w kulturę czy sport, ale na przeszkodzie stoją pieniądze i oczekiwania mieszkańców. – Podam przykład – mówi wójt Janusz Frąckowiak. – Mieliśmy ostatnio zebrania wiejskie, gdzie decydowano, na co wydać fundusz sołecki. I np. w jednej z miejscowości zdecydowano, by przeznaczyć go na dach szkoły. Więc mnie nie pozostaje nic innego, jak słuchać mieszkańców, a nie podążać za wskaźnikami, które są punktowane w rankingach – mówi Janusz Frąckowiak. 

Podobnie uważa burmistrz Kargowej Jerzy Fabiś. Wśród ważniejszych inwestycji wskazuje on skatepark i pumptrack, bo to cieszy się ogromnym zainteresowaniem, ale i dużo kosztowało. Tylko czy takimi inwestycjami można punktować w rankingach? W przypadku „Rzeczpospolitej” i owszem, ale tylko w jednej z kategorii. Co z pozostałymi? Fabiś wskazuje, że dużą inwestycję przeprowadziła gminna spółka, a dla mieszkańców wręcz kluczową, bo związaną z wodą. Ale to nie wlicza się już do rankingu. Pod uwagę są brane tylko urzędy, nie ich spółki. – To krzywdzące – mówi wprost burmistrz Kargowej, który puentuje, że wysokie miejsca w rankingach niewiele dają mieszkańcom, a być podnoszą jedynie morale samorządowcom. Swoją puentę ma też Janusz Frąckowiak. – Przypomina mi się, jak organizowano płatne konkursy dla gmin. Trzeba było zapłacić, by dostać statuetkę i dyplom. I niektórzy tyle tego nakupowali, że im się w gablotach nie mieściło. Ale co z tego wynikało dla ludzi? Pewnie tyle, co z tych rankingów – mówi wójt Frąckowiak. 

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News