NewsNOWY TOMYŚL

„W tej gminie wszystko robi się na ostatnią chwilę. Dlatego tracimy pieniądze!”2 min na czytanie

News - „W tej gminie wszystko robi się na ostatnią chwilę. Dlatego tracimy pieniądze!” - myregion

Trwa sesja nadzwyczajna w Nowym Tomyślu, a dotyczy głównie opłat za śmieci, które mają wzrosnąć do 35 zł za osobę w domach jednorodzinnych. Temat budzi emocje, a podwyżkom sprzeciwia się między innymi Związek Dużych Rodzin, ale i radni, w tym Tomasz Antuszewski. Przed chwilą zabrał on głos i zarzucił gminie, że ta zabrała się za rozwiązanie problemu odpadów zbyt późno, przez to stawki tak drastycznie mają iść w górę. 

– Dlaczego nikt nie zabrał się za to wcześniej? Jak teraz mamy uzyskać niższą cenę? – pytał Tomasz Antuszewski. – Wszystko, co się robi na ostatnią chwilę, kończy się tym, że zostajemy z ręką w nocniku. I teraz ten, kto odbiera odpady, dyktuje warunki. Pani wiceburmistrz mówiła, że firma wcześniej się nie odzywała. Ale czyim interesem jest to, aby napierać na kontakt? – mówił radny. – Dostrzegam, że w tej gminie wszystko robi się na ostatnią chwilę i wychodzimy na tym jak Zabłocki na mydle – podkreślał Antuszewski. I zwracał też uwagę na unieważniane przetargi i tłumaczenia, że czekano po to, by oszczędzić, a kończyło się dokładaniem kilkuset tysięcy złotych do inwestycji. – W ten sposób nie szanujemy publicznych pieniędzy – zaznaczał radny. I pytał, czy powodują to braki kadrowe w urzędzie, bo ostatnio odszedł naczelnik wydziału infrastruktury, a teraz odchodzi jego zastępca. – Przy takim zarządzaniu te braku będą się powiększać – mówił Antuszewski. 

Wiceburmistrz Adrianna Zielińska w pierwszej chwili nie wiedziała, do czego ma się odnieść. Ostatecznie odpowiedziała tylko na wątek związany z odpadami. Wyjaśniała, że gmina miała przystąpić do związku, ale zmienił się statut i był procedowany przez pół roku u marszałka. – Nie miałam przełożenia, by się pospieszyli – tłumaczyła. Z jej słów wynikało, że urząd dopiero z końcem listopada dowiedział się, że nie przystąpi do związku i w efekcie nie zdążył przygotować przetargu na odbiór odpadów. Dlatego podpisał najpierw jedną umowę z firmą, potem drugą, bo dalej okazywało się, że przetarg nie ma rozstrzygnięcia. – To nie jest tak, że taki przetarg ogłasza się z dnia na dzień. Wymaga on dobrego przygotowania i nie jesteśmy w stanie wymusić na zamówieniach publicznych (zewnętrzna firma zajmująca się przetargami na zlecenie urzędu – przyp. red.), by przyspieszyli – tłumaczyła Adrianna Zielińska, która nie odpowiedziała ostatecznie, dlaczego nie udało się wynegocjować niższych stawek. 

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News