NewsREGION

Trzykrotny wzrost wypadków w czasie epidemii. Policja o grzechach głównych kierowców3 min na czytanie

News - Trzykrotny wzrost wypadków w czasie epidemii. Policja o grzechach głównych kierowców - myregion

W marcu, gdy zaczęła się epidemia, pojawiły się obostrzenia. Zdalna praca, zamknięte szkoły i zakłady pracy oraz nakaz izolacji społecznej i zakaz przemieszczania się poza określonymi sytuacjami spowodowały wyludnienie się ulic. Wirus dopadł także służby. Pojawiły się doniesienia o ogniskach choroby i zamykaniu jednostek policji, co nieodpowiedzialni kierowcy wzięli za zielone światło dla drogowych wybryków, a gdy przyszedł kwiecień i życie zaczęło wracać na drogi okazało się, że rozluźnienie obyczajów kierowcom pozostało…

Policjanci stwierdzili, że ruch nadal jest mniejszy, ale niektórzy kierowcy jeżdżą jak wariaci! O dziwo w województwie w kwietniu o połowę spadła liczba kolizji i wypadków. Osób rannych było o połowę mniej, zabitych o 30 procent mniej, ale… – mówi szef wolsztyńskiej drogówki, asp. sztab. Piotr Horowski. – W Wolsztynie w kwietniu byliśmy na pierwszym miejscu we wzrostach. Z dwóch wypadków w 2019 czy 2018 roku, w kwietniu tego roku było sześć. To jest wzrost o 200 procent. Najwięcej w województwie – dodaje. Także statystyki zdarzeń drogowych za cztery pierwsze miesiące były w Wielkopolsce średnio o 20 procent niższe niż w analogicznym okresie 2019, a w Wolsztynie odnotowaliśmy najwyższe wzrosty. – O 125 procent, z ośmiu zdarzeń do 18. Liczba rannych wzrosła z 9 do 21. Odpukać, nie mieliśmy ofiar śmiertelnych – podaje naczelnik. 

Policjanci sami stwierdzili, że tak dalej być nie może, bo najwyraźniej koronawirus uderzył kierowcom do głów i coś w nich zmienił – mówi Piotr Horowski. – Nie było żadnych odgórnych nakazów. Sami w maju zareagowali na tę sytuację większą aktywnością w służbie czyli więcej kontroli, więcej pracy na radarze, mniej pobłażania. Skończyło się grożenie palcem. W liczbach bezwzględnych nie jesteśmy w stanie dorównać drogówce z Poznania czy Leszna, gdzie jest nieporównywalnie większa liczba policjantów, ale nasza aktywność i skuteczność w tym czasie, liczba kontroli, ujawnianych wykroczeń drogowych była relatywnie wysoka i ulokowała nas w czołówce województwa – dodaje. Dlatego w maju 2019 r, gdy ruch był normalny, wolsztyńscy Policjanci ujawnili 650 wykroczeń, a w tym roku, przy ciągle jeszcze mniejszej liczbie pojazdów na drogach, ale większej liczbie kontroli – 740. Przed rokiem mundurowi wystawili 500 mandatów, a w tym roku 498. – Więcej było pouczeń, ale tylko za naprawdę błahe wykroczenia. W maju ubiegłego roku było ich 146, w tym roku 239 – wylicza Piotr Horowski. 

Dlaczego mówi o efekcie koronawirusa? – Pierwsza połowa marca była jeszcze normalna, bo wierzyliśmy, że epidemia nas nie dotyczy i Policjanci nałożyli w ciągu miesiąca 202 mandaty z czego 149, czyli 75 procent, za prędkość. W kwietniu drogi opustoszały, a mundurowi i tak wystawili 100 mandatów, z czego połowę za prędkość. A potem przyszedł maj i na 498 mandatów, za przekroczenie prędkości było 358. Zatrzymaliśmy trzy prawa jazdy za przekroczenie powyżej 50 km/h w terenie zabudowanym – mówi. Zdaniem Piotra Horowskiego nie ma innego wyjścia, jak tylko stać z radarami. – Nawet jeśli na drodze stoją Policjanci i tylko nadzorują ruch, kierowcy zwalniają przed radiowozem, ale tuż za nim gaz idzie do dechy, więc okazuje się, że nie ma to przełożenia na bezpieczeństwo – przyznaje. – Radary i mandaty zdecydowanie bardziej studzą zapędy kierowców i przywracają zdrowy rozsądek – podkreśla na koniec naczelnik. 

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News