NewsWOLSZTYN

Szefowa ZNP w Wolsztynie: Nauczyciele odchodzą, bo to już nieatrakcyjny zawód5 min na czytanie

News - Szefowa ZNP w Wolsztynie: Nauczyciele odchodzą, bo to już nieatrakcyjny zawód - myregion

– Nauczycieli w szkołach brakuje. To ogromna odpowiedzialność. Dla wielu starszych nauczanie zdalne okazało się zbyt dużym wyzwaniem i zdecydowali się odejściu z zawodu. Dla młodych, właśnie z powodu wysokości pensji, zawód nie jest atrakcyjny. – mówi Magdalena Piotrowska, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Wolsztynie. 

Ministerstwo Edukacji i Nauki opublikowało w kwietniu rozporządzenie w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli. Wynika z niego, że stawki w nadchodzącym roku szkolnym nie wzrosną. Ostatnią podwyżkę nauczyciele otrzymali we wrześniu ubiegłego roku, po protestach, które sparaliżowały szkoły w całym kraju. – Podwyżka wynosiła 6 proc. Miały być kolejne, ale jak widać, na razie nie ma – mówi Magdalena Piotrowska.

Pensja nauczyciela zależy od stopnia awansu zawodowego oraz wykształcenia. Nauczyciel stażysta z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym na rękę dostanie ok. 2 tys. 100 zł. Po roku zostaje nauczycielem kontraktowym i otrzymuje ok. 50 zł podwyżki. Potem konieczne są dwa lata przerwy i dopiero wtedy można rozpocząć staż na nauczyciela mianowanego, który zarabia z gołego etatu ok. 2 tys. 450 zł. Dalej konieczny jest znowu rok przerwy i trzy lata stażu na nauczyciela dyplomowanego. Jego pensja to wówczas ok. 2 tys. 870 zł. Osiągnięcie pełni awansu zawodowego zajmuje dziesięć lat. Jeżeli w trakcie stażu na kolejny stopień awansu nie ma przerwy, wywołanej np. urlopem macierzyńskim albo długim zwolnieniem lekarskim. Wtedy trzeba zaczynać od nowa. Jeżeli nauczyciel ma tytuł magistra lub licencjata, ale nie ma przygotowania pedagogicznego, to pensja jest niższa. Przykładowo nauczyciel dyplomowany zarabia wtedy o 370 zł mniej. Z kolei jeśli posiada tytuł zawodowy licencjata lub inżyniera bez przygotowania pedagogicznego, dyplom ukończenia kolegium nauczycielskiego lub nauczycielskiego kolegium języków obcych pensja spada jeszcze niżej. W przypadku dyplomowanego, czyli najwyższego stopnia awansu, wypłata sięga tylko 2 tys. 100 zł. – Takich nauczycieli jest bardzo mało. Większość stara się uzupełnić wykształcenie, żeby otrzymywać pełne możliwe wynagrodzenie – zauważa szefowa wolsztyńskiego ZNP. 

Na wysokość pensji pedagogów wpływ mają też dodatki. W całej budżetówce funkcjonuje tzw. dodatek stażowy. To 1 proc. wynagrodzenia za każdy przepracowany rok. Jednak pierwszy nauczyciel dostaje dopiero po czterech latach i nie może on przekroczyć 20 proc. – Osoba zaczynająca pracę w szkole, zaraz po studiach, dopiero po czterech latach otrzyma dodatek stażowy. Gdy będzie już nauczycielem kontraktowym i rozpocznie staż na nauczyciela mianowanego. Zarabia wówczas ok. 2 tys. 240 zł na rękę – wyjaśnia Magdalena Piotrowska. Wysokość dodatku motywacyjnego zależy od radnych, którzy przyjmują uchwałę w tej sprawie. W gminie Wolsztyn wynosi ok. 32 zł na rękę, a dla dyrektorów ok. 60 zł. Dyrektor decyduje o wysokości dodatku dla poszczególnych nauczycieli, a organ prowadzący dla dyrektorów. 

Do tego dochodzi jeszcze dodatek funkcyjny, którego wysokość także jest uzależniona od organu prowadzącego. Przysługuje m.in. dyrektorom, wicedyrektorom, kierownikom świetlic. – Na wysokość dodatku funkcyjnego dla dyrektora ma wpływ ilość oddziałów. W małej szkole, gdzie jest osiem klas po jednym oddziale, zerówka i przedszkole to ok. 1 tys. 200 zł – liczy Piotrowska. Z kolei nauczycielom przysługuję dodatek za wychowawstwo. Kilka lat temu wprowadzono przepis, w myśl którego nie może wynosić mniej niż ok. 210 zł na rękę. Jest jeszcze dodatek wiejski w wysokości 10 proc. wynagrodzenia zasadniczego, czyli tzw. podstawy. – Rząd zapowiada jego likwidację – przyznaje Magdalena Piotrowska. Głośno mówi się też o zmniejszeniu ilości stopni awansu zawodowego do trzech. Część nauczycieli korzysta też z dodatku z trudne i uciążliwe warunków pracy. W naszym regionie to pedagodzy, którzy uczą w szkole specjalnej. Z kolei trudne warunki to indywidualne nauczanie z dzieckiem z orzeczeniem, praca w oddziale dwujęzycznym i klasy łączone. – U nas zdarza się to w szkołach filialnych, ale sporadycznie – mówi Piotrowska. 

Kolejnym składnikiem pensji nauczyciela są tzw. godziny ponadwymiarowe, czyli nadgodziny. Pensum nauczyciela, czyli liczba godzin spędzanych przy tablicy to 18 w szkołach podstawowych i liceach oraz 25 w przedszkolach. Nadgodzin nauczyciel może mieć maksymalnie pół etatu. Dodatkowe pieniądze można też wypracować w ramach doraźnych zastępstw. – Nauczyciel dyplomowany za godzinę zastępstwa w przedszkolu otrzyma ok. 27 zł na rękę – mówi Piotrowska. Podkreśla, że praca nauczyciela to nie tylko 18 godzin podczas lekcji. – To też sprawdzanie prac i sprawdzianów, rozmowy z rodzicami, rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami, wyjazdy z uczniami i mnóstwo pracy papierkowej – wylicza Piotrowska. Zaznacza, że z analiz Instytutu Badań Edukacyjnych wynika, że nauczyciel pracuje tygodniowo więcej niż standardowo etatowy zatrudniony.

– Chętnych do zawodu brakuje – przyznaje Magdalena Piotrowska. Wyjaśnia, że wiosną, gdy spływają do niej arkusze organizacyjne w szkół naliczyła w tym roku ok. 70 wakatów. Rok wcześniej było ich o ok. 10 mniej. – Latem arkusze uzupełniane są nauczycielami, którzy biorą nadgodziny i ewentualnie nowymi pracownikami – mówi Piotrowska. Sytuacja zmieniła się też przez pandemię. – Wielu starszych nauczycieli nie poradziło sobie z nauczaniem zdalnym i odeszli na tzw. świadczenie kompensacyjne. Można z niego skorzystać kilka lat przed pełnym wiekiem emerytalnym, ale pieniądze są mniejsze – mówi Piotrowska.

W 2016 roku ZNP złożył projekt ustawy, w którym proponuje, aby pensje nauczycieli były wypłacane z budżetu państwa, a nie z subwencji, którą otrzymują organy prowadzące. – Gminy i powiaty szukają oszczędności, bo zadań oświatowych im przybywa, a subwencji nie wystarcza na utrzymanie szkół – mówi Piotrowska. Jeszcze przed pandemią ZNP szykował się do zbierania podpisów pod kolejnym projektem zmian. Chce, by punktem odniesienia do wynagrodzeń była średnia pensja z poprzedniego roku, a nie najniższa krajowa. 

JP

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News