NewsNOWY TOMYŚL

Szef rady czyta nazwiska, a radni podnoszą ręce. Gmina nadal nie uporała się z obradami online2 min na czytanie

News - Szef rady czyta nazwiska, a radni podnoszą ręce. Gmina nadal nie uporała się z obradami online - myregion

Większość samorządów wdrożyła elektroniczne rozwiązania, które ułatwiają prowadzenie obrad. Gminy i powiaty korzystają m.in. z systemu eSesja. Umożliwia on nie tylko transmitowanie sesji, ale i dystrybucję materiałów dla radnych, wideokonferencje czy głosowania. Te ostatnie są szczególnie istotne, bo dzięki systemowi są one transparentne również dla mieszkańców, którzy obrady oglądają. Korzysta z tego m.in. powiat nowotomyski, a wicestarosta Marcin Brambor wyjaśnia, że system daje również możliwość zarządzania dyskusją i prowadzenia posiedzeń w zdalnym trybie obradowania. 

Wicestarosta tłumaczy, że powiat kupił oprogramowanie już w 2016 roku, ale później je aktualizował ze względu na zmieniające się przepisy. – W 2020 roku kupiliśmy nowy sprzęt, by prowadzić obrady online. To tablety za 23,5 tys. zł i mikrofony bezprzewodowe za 26 tys. zł, a także licencja, w skład której wchodzi serwer transmisji i archiwizacja, co kosztuje 4,2 tys. zł – mówi Marcin Brambor.

Systemu umożliwiającego sprawne prowadzenie obrad nadal nie ma gmina Nowy Tomyśl. Radni nie obradują online, a spotykają się w sali widowiskowej domu kultury. Po obu jej stronach ustawione są mikrofony i każdy radny, który chce zabrać głos, musi podejść do któregoś z nich. Mimo że sesje są transmitowane, to kamera nie zawsze wychwytuje, kto mówi, a ze względu na to, że radni nie mają swoich mikrofonów, to prowadzone dyskusje nie są słyszalne dla tych, którzy obrady oglądają. Problemem są też głosowania, bo szef rady przy każdej uchwale musi wyczytywać nazwiska wszystkich radny, którzy słownie informują, czy są za, przeciw czy też wstrzymują się od głosu. 

Na ostatniej sesji kolejny raz zwrócił na to uwagę Tomasz Matusiak podkreślając, że taki sposób głosowania może wpływać na jego przebieg. I o ile z takim stwierdzeniem nie zgodził się przewodniczący Marek Ratajczak, to przypomniał on, że już na początku pandemii zwracał się z prośbą o wdrożenie rozwiązań, które umożliwią głosowanie za pomocą tabletów. Proponował też, by radnym wypożyczyć laptopy. Burmistrz Włodzimierz Hibner nie przystał jednak na propozycje Ratajczaka. I stanęło na niczym.

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News