EXTRA

Święty Józef wróci na swoje miejsce? Trwa renowacja figury, ale odbywa się w wielkiej tajemnicy4 min na czytanie

EXTRA - Święty Józef wróci na swoje miejsce? Trwa renowacja figury, ale odbywa się w wielkiej tajemnicy - myregion

Zadziwiająco wielką tajemnicą jest odzyskanie przez sołectwo w Tłokach figury św. Józefa, który według najstarszych mieszkańców wsi, stał w lesie przy drodze do Nowych Tłok. – Słyszałem o nim już kilka miesięcy temu, ale jeszcze go nie widziałem. Nic nie wiem o renowacji – mówi ks. Sławomir Majchrzak, proboszcz wolsztyńskiej fary. 

Historia figury jest zagadką. Nie ma jej na przedwojennych mapach ani nie przewija się w żadnych zachowanych wzmiankach dotyczących wsi. Szukano jej nawet na mapach leśnych, ale na próżno. – Najstarsi mieszkańcy wspominają, że św. Józef stał w lesie, przy drodze z Tłok do Nowych Tłok – mówi nam mieszkaniec wsi, który prosi, by nie ujawniać jego nazwiska. Stał na podwyższeniu, ale nikt nie pamięta czy był to cokół, kolumna czy drewniany słup. Nikt też nie pamięta kiedy i skąd się tam wziął, ani w jakiej intencji został ustawiony. Zniknął na początku wojny – Został ukryty przed okupantem przez jednego z mieszkańców, bo Niemcy niszczyli kapliczki i figury. Podobno był pod powałą czworaków, w których mieściły się później mieszkania dla pracowników rolniczej spółdzielni produkcyjnej – wspomina nasz rozmówca. 

To mogłaby być piękna historia opowiadająca o tym, jak po latach figura się odnalazła i wróciła na swoje miejsce, ale nie jest. Jej zwrot, stan i aktualne miejsce przechowywania są owiane tajemnicą. – Jak przyjdzie czas, to będziemy rozmawiać o figurze. Teraz jest odnawiana – zapewnia sołtys Tłok, Marek Misiorny. – Jeszcze sprawa jest niejasna i ciągle rozmawiam z panem, który nam figurę oddał – podkreśla. Tematem zainteresowaliśmy burmistrza Wojciecha Lisa i księdza proboszcza parafii Najświętszej Marii Panny Niepokalanie Poczętej w Wolsztynie, do której należą Tłoki. – Sołtys powiedział mi, że mają zamiar odnowić figurę i ustawić ją gdzieś, ale nie powiedział czy we wsi, czy tam, gdzie stała pierwotnie – mówi Wojciech Lis. Ks. Majchrzak usłyszał, że faktycznie figura jest odnawiana. – Za zgodą części mieszkańców wsi została powierzona osobie, która ma ją odnowić – wyjaśnił po skontaktowaniu się z sołtysem dodając, że potem ma zostać uroczyście odsłonięta. Istnieje jednak obawa, że choć figura zapewne nie jest bezcennym arcydziełem, to brak fachowej wiedzy i umiejętności może jej bardziej zaszkodzić, niż pomóc – jak w słynnej hiszpańskiej Borji, gdzie mieszkająca opodal kościoła staruszka postanowiła na własną rękę odnowić XIX-wieczny fresk Eliasa G. Martíneza przedstawiający Chrystusa w koronie cierniowej.

Św. Józef został przekazany sołtysowi przez potomka mężczyzny, który przez lata przechowywał figurę, ale wcale nie ma pewności czy to on zabrał z lasu i ukrył. – Ojciec już nie żyje, a syn, który ją zwrócił jest już dobrze po 70 i dawno wyprowadził się z Tłok. O tym, że ta figura jest, wszyscy wiedzieli od bardzo dawna. Pierwszy raz usłyszeliśmy o niej w latach 90, gdy został wybudowany kościół w Tłokach. Już wtedy chciał ją oddać – wspomina mieszkaniec Tłok, który był świadkiem tych wydarzeń. – Ale wtedy mieszkańcy jej nie chcieli, bo to św. Józef, a kościół św. Maksymiliana… Nie pasował! – dodaje. – To niebywałe – mówi etnograf Mariusz Przybyła. – Wszelkie świątki, kapliczki i figury wciąż są w naszym regionie obiektami kultu religijnego i przedmiotem wielkiej dbałości lokalnych społeczności – wyjaśnia. O św. Józefie z Tłok nigdy wcześniej nie słyszał, ale jak podkreśla, z kulturowego punku widzenia odzyskanie figury po tylu latach jest wielkim wydarzeniem i powodem do radości. Skąd zatem ta tajemnica? 

Mimo, że jak wspomniał ks. Majchrzak, od zwrotu św. Józefa minęło kilka miesięcy, mało kto widział figurę. Wiemy o niej tylko tyle, że mierzy 130 cm i jak mówi sołtys nie jest wykonana z drewna, co może oznaczać, że pochodzi najpóźniej z lat 30 XX w. – Przeprowadzone przed laty badania przydrożnych kapliczek i figur w regionie pokazały, że większość figur z tego okresu to odlewy gipsowe produkowane masowo i kupowane przez lokalne społeczności często dla upamiętnienia jakiegoś wydarzenia lub jako wyraz wdzięczności – mówi dyrektor Muzeum Regionalnego w Wolsztynie, Zofia Chwalisz. – Niezależnie jednak od wartości materialnej i artystycznej, jest to zabytkiem o wartości sentymentalnej i historycznej i jako taki podlega ochronie bez względu na stan zachowania – dodaje Mariusz Przybyła. Odzyskana figura jest tym cenniejsza, że ikonografia św. Józefa jest stosunkowo rzadka. Jedynego w okolicy św. Józefa znaleźć można przy drodze do Proch. Figura pochodzi sprzed 1911 r. i jest jednym z trzech typowych przedstawień świętego – z Dzieciątkiem Jezus. Innymi atrybutami, jakie towarzyszą Józefowi są kwiat lilii i narzędzia ciesielskie. Święty Józef z Tłok – jak mówi Marek Misiorny, nie ma żadnego atrybutu. Skąd więc wiadomo, że to św. Józef? 

EI

Zdjęcie poglądowe.

Podziel się informacją ...
  • 16
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    16
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w EXTRA