NewsNOWY TOMYŚL

Sołtys Cichej Góry: Sposób na sukces? Słuchać ludzi i ich nie obgadywać3 min na czytanie

News - Sołtys Cichej Góry: Sposób na sukces? Słuchać ludzi i ich nie obgadywać - myregion

Jest sołtysem od dziesięciu lat i przyznaje, że wiele rzeczy udało się zrobić. Chwali współpracę z radą sołecką i podkreśla, że ma wsparcie w żonie. Rozmowa z Markiem Bińkowskim, sołtysem Cichej Góry. 

Dlaczego zdecydował się pan zostać sołtysem?

Chciałem zmienić coś w tej naszej wiosce, zrobić coś pożytecznego. Ludzie domagali się zmiany. Mieli pomysły, ale szukali kogoś, kto je zrealizuje. Jestem sołtysem już osiem lat i myślę, że trochę zmieniło…

A co udało się zrobić?

Trochę tego było. Bez wątpienia jest to zagospodarowanie terenu przy sali wiejskiej – boisko do piłki nożnej, do piłki plażowej. Niedawno zrobiono też plac zabaw i siłownie zewnętrzną, ale wydaje mi się, że moim największym osiągnięciem jest budowa sali wiejskiej. Z tego jestem dumny. Udało się to po wielu latach starania. 

Co pan planuje?

W tej chwili rozbudowuję budynek gospodarczy przy świetlicy, a właściwie przeprowadzam kapitalny remont. 

Z czym wiąże się bycie sołtysem? 

W stu procentach z obowiązkami. Sołtysem nie można być, żeby być, albo być na niby. Trzeba się do tego przyłożyć, bo to przede wszystkim obowiązki.

Czyli potrzebna jest motywacja.

Tak. Ja myślę, że mnie motywuje to, że robi się coś dla ludzi, to tzw. pożytek publiczny. Mieszkańcy oczekują, że sołtys będzie coś dla nich, dla wioski robił. Odbiór jest praktycznie zawsze pozytywny. Chociaż wszystkich się nie uszczęśliwi. Bardzo często pytam ludzi, co by zmienili. 

Jak często zdarza się, że mieszkańcy zgłaszają się z jakimś problemem?

Szczerze mówiąc, różnie z tym bywa. Najczęściej pytają o drogi i dziury, które w nich są. Dopytują, kiedy będą równane. Bywa też, że trzeba coś odśnieżyć i z tym też do mnie się zwracają. 

A tak od formalnej strony patrząc. Jakie są obowiązki sołtysa?

Zdecydowanie dobre reprezentowanie wsi i dbanie o wieś. To jest podstawa. Pilnowanie interesów wsi na zewnątrz, w gminie. Trzeba być na czasie i trzymać rękę na pulsie. Uczestniczyć w spotkaniach, na których poruszany jest temat wsi. Czy to w gminie, czy innych zebraniach. 

Czy rada sołecka wspiera pańskie działania? 

Tak, to wsparcie jest zawsze. Rozmawiamy o problemach, wspólnie planujemy. Każdy podrzuca własne pomysły. Najważniejsze decyzje podejmuje tylko i wyłącznie z radą. Bo od tego ona jest. A dobra rada sołecka to połowa sukcesu.

Co daje panu największą satysfakcję?

Przede wszystkim współpraca z mieszkańcami wsi oraz realizacja zaplanowanych celów. 

Czy jest jakiś „przepis” na dobre relacje z mieszkańcami?

Tak. Słuchać, nie obgadywać i nie roznosić pierdów. Niektórzy tylko podpuszczają, chcą się sołtysem posłużyć. Nie można temu ulegać i dawać się prowokować. 

Jakie rady dałby pan innym sołtysom?

Powiedziałbym im, że muszą zbudować dwa silne filary: poparcie wśród mieszkańców i dobrą radę sołecką.

I na koniec – jak jest rola pańskiej żony w tym, co pan robi?

Moja żona mnie wspiera i ubiera (śmiech – przyp. red.). Doradza mi także w trudnych sytuacjach. Zawsze znajduję w niej wsparcie i za to jej dziękuję. 

A ja dziękuję za rozmowę. 

KF 

Podziel się informacją ...
  • 149
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    149
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w News