NewsNOWY TOMYŚL

Służyli blisko 30 lat. Ale żaden z nich nie planował być policjantem (WYWIAD)8 min na czytanie

News - Służyli blisko 30 lat. Ale żaden z nich nie planował być policjantem (WYWIAD) - myregion

Komendant nowotomyskiej komendy policji Jarosław Żurek i jego zastępca – Sławomir Wenderski odchodzą na emeryturę. Obaj służyli w policji blisko 30 lat. Pierwszego z nich zastąpi mł. insp. Maciej Krystofek, dotychczasowy komendant komisariatu na Nowym Mieście w Poznaniu. Funkcję zastępcy będzie pełnić podisnp. Katarzyna Sobczak-Kukawka, również z Poznania. 

W 2019 roku, tuż przed otwarciem nowej komendy w Nowym Tomyślu, przeprowadziliśmy wywiad z Jarosławem Żurkiem i Sławomirem Wenderskim. Dziś ten wywiad przypominamy. Rozmawiał Łukasz Rogalski.

Zacznijmy od nowej komendy, której budowa jest na ukończeniu. Kiedy planujecie otwarcie? 

Jarosław Żurek: W zeszłym roku wmurowywaliśmy akt erekcyjny. Koniec budowy planowany jest na maj przyszłego roku. Prace są już jednak tak zaawansowane, że prawdopodobnie odbędzie się to szybciej. Przewiduję, że z końcem marca powinniśmy się już przeprowadzać. Warto podkreślić, że nowa komenda to przeskok cywilizacyjny. To znacznie większy budynek niż ten, który zajmujemy obecnie. Dzięki temu cały ruch drogowy będzie mógł wrócić z Bolewic, bo obecnie część policjantów stacjonuje przy autostradzie. W komendzie nie było już miejsca. 

Sławomir Wenderski: Powrót wydziału ruchu drogowego do komendy ułatwi też codzienną pracę. Nie będzie już jeżdżenia z dokumentami i dodatkowych kosztów. Zajmowany budynek przy autostradzie jest dzierżawiony od GDDKiA. Kiedy otwarta zostanie nowa komenda, rozwiążemy umowę. 

Przebiegająca przez wasz teren autostrada to newralgiczny punkt, wypadków nie brakuje. Czy ich liczba w tym roku spadła? 

JŻ: Spadła liczba kolizji i wypadków, niestety, wzrosła ilość zabitych. Z trzech do pięciu osób. Od stycznia do lipca mieliśmy 355 kolizji (373 w ubiegłym roku), a wypadków 39 (44). 

SW: jaki sposób wygląda służba policjantów na autostradzie?

JŻ: Najczęściej na autostradzie jeździ nasz nowy nabytek – bmw z wideorejestratorem. Często wystawiamy patrole radiowozami oznakowanymi, by działało to prewencyjnie. Nie ukrywam, że jest to odcinek, gdzie zdarzeń jest dużo. Winna jest prędkość. Jest ona znacznie większa, niż na innych drogach. To przekłada się na skutki wypadków, które są bardziej tragiczne. 

SW: Ostatni przypadek to pokazuje. Kierujący volkswagenem zjechał nagle z autostrady i uderzył w znak. Mężczyzna zginął na miejscu mimo tego, że samochód był duży i miał wszelkie możliwe zabezpieczenia, poduszki czy strefy zgniotu. Prędkość zrobiła swoje. Na szczęście dzieci, z którymi jechał, przeżyły. Wracając do służby policjantów na autostradzie. Kiedy chcemy zatrzymać samochód, nasze auto wyprzedza pojazd i wyświetla na tablicy zamontowane z tył komunikat, że kierowca ma jechać za nami. Dojeżdżamy w ten sposób do najbliższego miejsca obsługi podróżnych lub bramek. 

A w jaki sposób Policjanci radzą sobie z obcokrajowcami? 

SW: W służbie jest wielu młodych funkcjonariuszy, którzy znają języki. Nie mamy sygnałów, by był problem z komunikacją między policjantami a osobami zatrzymywanymi. Jeżeli prowadzone są później przesłuchania, wykorzystuje się biegłego tłumacza, aby nie doszło do niedomówień. 

Które ze zdarzeń, ze względu na rozmiar tragedii, pamiętają panowie do dziś?

JŻ: Najbardziej utkwiły mi w głowie wypadki na przejazdach kolejowych. Rozczłonkowane ciała przejechanych ludzi. To traumatyczne przeżycie, kiedy jedzie się na oględziny i trzeba później to wszystko opisać. 

SW: Mieliśmy wypadek śmiertelny, gdzie kierujący wymusił pierwszeństwo wyjeżdżając z drogi podporządkowanej. Był w tak słusznym wieku, że nie powinien już prowadzić samochodu. Nie ma niestety podstawy prawnej, by tego zabronić, ale takie uwagi wobec tego pana już wcześniej czyniliśmy. Drugi przypadek to śmierć kierowcy, który z ogromną prędkością uderzył w drzewo. Silnik samochodu znalazł się kilkanaście metrów od auta. To powinno dać do myślenia, że z prędkością nie ma żartów. Tak samo jest w przypadku jednośladów. Jeżeli ktoś jedzie znacznie szybciej, niż można, kask na głowie nie uchroni. Nie ma szans przy zderzeniu z jakimkolwiek pojazdem. 

Następstwa wypadków, o których panowie mówią, są tragiczne. Na jaką pomoc może liczyć policjant, który musi to oglądać?

SW: Zawsze na dyżurze jest psycholog. Policjanci wiedzą, że w każdej chwili mogą się skontaktować. Jeżeli mamy do czynienia z traumatycznym zdarzeniem, psycholog jest wzywany natychmiast. Pamiętam, że taka sytuacja była wówczas, kiedy policjant użył broni. Funkcjonariusze mogą także liczyć na zwolnienie ze służby na kilka dni, pełnopłatne.

Czy chodzenie do psychologa nie jest wstydem dla funkcjonariusza?

JŻ: Policjanci coraz częściej korzystają z pomocy psychologa. Podejście się zmienia. Staramy się, aby raz na pół roku do jednostki przyjechał specjalista. Nawet zwykła rozmowa pomaga. 

SW: Nawet ostatnio mieliśmy u siebie psychologa. Z jego pomocy korzystał policjant, który miał do czynienia z tragicznym wypadkiem komunikacyjnym. Każdy z nas był na takim zdarzeniu, które zostało w głowie. Dla nas ważne jest, by policjant był zdrowy i gotowy do służby, bo naszą największą siłą są ludzie. 

Czy zdarzyło się, aby policjant w ostatnich latach został zwolniony ze służby np. za przekroczenie uprawnień? 

SW: W przypadku przekroczenia uprawnień musiałby zostać zawieszony i mieć prokuratorskie zarzuty. Takich sytuacji nie pamiętam. 

JŻ: Było natomiast kilka przypadków, że Policjanci zostali zwolnieni ze służby przez komendanta wojewódzkiego. Powody takich sytuacji są różne. Polegają na tym, że funkcjonariusz naraził na szwank dobre imię policji. Przepisy nie mówią o tym, że zwalnia się np. za wykroczenie. Zależy to jednak od tego, jakie to jest wykroczenie. Policjantem na pewno nie może być osoba, która popełniła przestępstwo umyślne. 

W większości komend są wolne wakaty. U was również. Dlaczego ludzie nie garną się do pracy w policji?

JŻ: Gdybym znał odpowiedź na to pytanie, to nie mielibyśmy problemu. Nie każdy chce pracować, nie każdy się nadaje. Wiele czynników ma na to wpływ. To praca nie tylko w dni powszednie, ale i święta. A jakie są zarobki, każdy wie. 

SW: Jeżeli się okazuje, że w wielu innych profesjach zarabia się więcej, to młody człowiek nie wybierze policji jako miejsca pracy. Trzeba również wiedzieć, że jeżeli policjant pracuje w święta, pieniądze są takie, jak za dzień powszedni. 

To czym zachęcilibyście tych, którzy wahają się, czy pracować w policji? 

SW: To jest ciekawa praca, każdy dzień jest inny. Można spotkać znanych ludzi. Kiedy pracowałem w oddziałach prewencji, miałem możliwość brania udziału w zabezpieczaniu wizyt marszałka, prezydenta, a nawet papieża. Ważne, że aby przyjść pracować do policji trzeba wiedzieć, po co się to robi. Nie ma większej satysfakcji z tego, jak się komuś pomoże. 

Chyba nie powiedzą panowie, że zawsze chcieli zostać policjantami? 

JŻ: Jestem po budowlance, pracowałem w firmie prywatnej i spółdzielni mieszkaniowej, ale czegoś mi brakowało. Może adrenaliny? To co robiłem wcześniej, wydawało mi się nudne, szablonowe. Na pewno nie było tak, że zawsze chciałem zostać policjantem. 

SW: Ja chciałem być księdzem (śmiech), ale tylko jak byłem mały. A poważnie, to mundur nosiłem już w szkole średniej.

Dlaczego? 

SW: Byłem w technikum kolejowym (śmiech). Wracając do tego, dlaczego warto pracować policji, dodałbym, że to formacja, w której każdy znajdzie swoje miejsce. Potrzebujemy informatyków, analityków, dobrych kierowców. Ludzi, którzy chcą coś osiągać, są ambitni. Policja ma szeroki wachlarz stanowisk do zaoferowania. 

Na koniec trochę z innej beczki. Ile prawdy jest w powiedzeniu: „za mundurem panny sznurem”? 

SW: Jak przyszedłem do policji, byłem żonaty (śmiech). 

JŻ: Ożeniłem się, jak pracowałem w pionie kryminalnym. Nie nosiłem tam munduru (śmiech). 

Dziękuję za rozmowę. 

Sławomir Wenderski pracował w policji od 1993 roku. Służył w Poznaniu w oddziale prewencji, następnie w wydziale kryminalnym, był też Komendantem Komisariatu w Buku oraz zastępcą Komendanta Komisariatu Policji Poznań-Wilda. Od 2016 był zastępcą komendanta w Nowym Tomyślu. 

Jarosław Żurek służbę pełnił od 1991 roku. Pracował w pionie kryminalnym oraz prewencji. W 2008 roku został zastępcą komendanta, a w 2016 roku szefem nowotomyskiej komendy. 

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News