NewsREGION

Sezon na pożary sadzy w kominach otwarty! Strażacy mają już za sobą pierwsze interwencje3 min na czytanie

News - Sezon na pożary sadzy w kominach otwarty! Strażacy mają już za sobą pierwsze interwencje - myregion

Sezon grzewczy ledwo się rozpoczął, a już strażacy wyjeżdżają do pożarów, o których jednoznacznie mówią, że wynikają głownie z ignorancji ludzi.– Przy każdej takiej interwencji prosimy właściciela o protokół przeglądu komina, a w najlepszym wypadku dostajemy zaświadczenie o wyczyszczeniu go przez kominiarza – przyznaje asp. Waldemar Wielgosz z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wolsztynie. Często jednak okazuje się, że nie ma ani jednego, ani drugiego.

Strażacy przypominają, że komin można czyścić samodzielnie – jeśli ma się do tego odpowiedni sprzęt i zrobi to dokładnie. Nie wystarczy cegła na sznurku, więc może warto jednak wezwać kominiarza. Koszt nie jest wysoki, ok. 40 zł, a czyszczone regularnie kominy palą się bardzo rzadko.

– Prawo budowlane mówi, że przewody dymowe muszą być czyszczone cztery razy w roku, co kwartał – mówi kpt. Damian Żukrowski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Tomyślu. – Przepisy przeciwpożarowe nie wymagają aż takiej częstotliwości, ale z całą pewnością należy wyczyścić komin zanim rozpocznie się palenie w piecu – podkreśla. Większość właścicieli domów, w których dochodzi do zapalenia się sadzy tego jednak nie robi, komin obrasta i w efekcie dochodzi do pożaru.

Gdy pali się sadza w zaczopowanym kominie, temperatura wewnątrz sięga 1 tys. stopni Celsjusza. – Dym jest wtedy fioletowy – mówi strażak. Samo to wystarczy, by zapaliły się drewniane elementy stropu i dachu lub pozostawione w pobliżu komina łatwopalne substancje i materiały. Dlatego przed rozpoczęciem sezonu warto posprzątać na strychach. – W takiej temperaturze kominy mogą pękać, a wystarczy nawet, by wypaliła się stara fuga pomiędzy cegłami i ogień wydostanie się na poddasze i dach. I z takimi przypadkami mamy niestety często do czynienia – przyznaje kpt. Żukrowski.

– Ludzie nie wiedzą, że w nowszych piecach temperatura spalania jest niższa niż w tych, w których płonął żywy ogień. Tu mamy do czynienia z żarzeniem się lub tleniem paliwa i zwiększonym wydzielaniem się substancji smolistych osiadających w przewodzie kominowym. Podobnie dzieje się, gdy pali się mokre, niesezonowane drewno – przypomina Damian Żukrowski.

Strażacy przypominają, że brudzą się i zatykają także kominy przy gazowych instalacjach grzewczych. Ich drożność również trzeba monitorować systematycznie, bo jej brak może kosztować życie. – Tlenek węgla, czyli czad, powstaje podczas niecałkowitego procesu spalania materiałów palnych. Wystarczy nieszczelny albo wadliwie skonstruowany komin, niewłaściwa konserwacja i czyszczenie czy choćby stary system wentylacyjny, niedostosowany do szczelności nowszych okien i drzwi – wylicza Waldemar Wielgosz.

– Czad jest bezwonny, bezbarwny i pozbawiony smaku – mówi asp. Wielgosz. – Ale to silnie trująca substancja, która szybko zajmuje miejsce tlenu we krwi i prowadzi do osłabienia, duszności, bólu głowy i uczucia senności – ostrzega, że długotrwałe wdychanie tlenku węgla, nawet jeśli nie doprowadzi do śmierci, spowoduje trwałe i nieodwracalne zmiany w organizmie, z uszkodzeniem mózgu włącznie. – Dlatego trzeba dbać o urządzenia grzewcze i wentylację w domu i wyposażyć się w czujniki tlenu węgla, które w razie zagrożenia uruchomią alarm – przypomina.

EI

Podziel się informacją ...
  • 15
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    15
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w News