EXTRANews

Rzeka Obra. Dziś służy głównie turystyce, ale związana z nią historia jest niezwykła4 min na czytanie

EXTRA - Rzeka Obra. Dziś służy głównie turystyce, ale związana z nią historia jest niezwykła - myregion

Dziś Obra przepływa przez szereg jezior, zwanych Jeziorami Zbąszyńskimi, i wraz z nimi służy głównie turystyce, jak też ochronie przyrody, a w pewnej mierze również nauce. Zapewne w czasach plemiennych służyła jako droga wodna. Ale też jako strefa obronna. I to bardzo ważna, gdyż nieuregulowana Obra rozlewała się niezwykle szeroko. Małgorzata Gularek (w pracy „Trzciel. Krajobraz kulturowy miasta”) określa to słowami: „rzeka stwarzała potencjał obronny”. Jej dolina to były bagna, moczary, ponadto lasy. W sumie – teren trudny do przebycia.

Konstanty Jan Hładyłowicz pisał w 1932 r.: „Cesarze niemieccy (np. Fryderyk w 1157 r.) wielce się tym chełpili, gdy się im udało przebyć moczarowate miejscowości Obry” (praca „Zmiany krajobrazu”). Ów przedwojenny naukowiec przytacza zdania z wydanych w 1852 r. „Starożytności polskich” Jędrzeja Moraczewskiego: „Nie było może rzeki w całej dawnej Polsce, któraby wylewami swemi tyle czyniła szkody co Obra. Będąc prawie bez koryta i spadku, wody jej błąkały się na wszystkie strony, wilgotniły niezmiernie pola i zamieniały je w niedostępne strugi blota. W nowszych dopiero czasach przez oczyszczenie rzeki i wybicie głównego kanału, temu zapobieżono, a lubo Obra nie stała się przez to żeglowna”.

Wiadomo, że rzekę wykorzystywano gospodarczo, na przykład spławiano nią drewno. W 1840 r. „wydano specjalny regulamin normujący zasady spławu drewna” (B. Dohnalowa „Rozwój transportu w Wielkopolsce”). Ponadto w pewnym okresie istniały liczne młyny, z największym w Zbąszyniu, które jednak stanowiły w przeszłości problem. Historyk lokalny Zenon Matuszewski przekazuje w ciekawym szkicu o wodach obrzańskich w okolicy Zbąszynia, że w XVIII w. sprawa wylewów Obry stała się przedmiotem debat władz Rzeczypospolitej przedrozbiorowej. W roku 1755, jak podaje Edmund Callier, Sejm podjął następującą uchwałę: „Na żądanie urodzonych posłów wielkopolskich, przedkładających nam, iż przez powstanie i ustawiczne budowanie na rzece Obrze wielu młynów podnoszenia, dla zatrzymania wody, grobli, przeszło mil dwadzieścia kraju jest zatopionego i grunta te żadnego nie przynoszą pożytku, przeto zalecamy Komisji Skarbu Koronnego […] młyny te poznosić”.

W ten sposób doprowadzono do likwidacji sześciu młynów, w tym zbąszyńskiego, który, jak ocenia w 1851 r. Czesław Pieniążek, „był jedną z najgłówniejszych przyczyn zatopów równin wyżej leżących, albowiem podniósłszy wody do 6 stóp nad poziom zwyczajny koryta, hamował spadek na 9000 sążni w górę”. Niestety działania nie przyniosły spodziewanych efektów – sugeruje dalej Matuszewski i dodaje, że kompleksowo problemem zajęły się dopiero porozbiorowe władze pruskie, które poprzez Izbę Wojenno–Dominalną w Poznaniu w 1793 r. podjęły prace pomiarowe związane z melioracją Wielkiego Łęgu Obrzańskiego. Meliorację przeprowadzono, powstały kanały obrzańskie, w efekcie dziś Wielkopolska… stepowieje.

Istniały też pewne plany dotyczące żeglugowego wykorzystania Obry. Sprawę opisano jakiś czas temu w tygodniku „Polityka”. Otóż po III rozbiorze władze pruskie miały pomysł drugiego (po Kanale Bydgoskim) połączenia Odry z Wisłą „przy wykorzystaniu Obry, Warty i Bzury”. Korzystam z cytatu (zawartego w „Polityce”) z pracy z roku 1811 pt. „O rzekach y spławach Księstwa Warszawskiego” autorstwa Wawrzyńca Surowieckiego, geografa i ekonomisty. Twierdził jednak, iż ów pruski projekt „po dokładnieyszem zważeniu rzeczy okazał się niebezpieczny”, ponieważ podczas większej powodzi Odra mogłaby się wlać w koryto Obry i już nie powrócić w swe dawne. „Zatem nowa Marchia straciłaby na zawsze tę rzekę, która zamiast pod Krossen i Frankfort płynęłaby potem na Kargową, Kopanicę, Międzyrzecz i Skwierzynę do Warty, a stamtąd dopiero do dawnego koryta” („Polityka” nr 24 z 13.06 – 20.06 2017). 

Ale mimo tego pomysł żeglugowego wykorzystania Obry całkowicie w państwie pruskim nie upadł. Wracał w różnych wersjach. Teresa Dohnalowa sugeruje, iż po uregulowaniu – łączącej się z Obrą Obrzycy – w latach 1864-1872 zbudowano na niej „siedem jazów iglicowych, które dla potrzeb żeglugi (sic! – przyp. red.) wyposażono w ruchome przepusty dla tratw i statków. Mogły tu pływać jedynie niewielkie statki od długości 25 m, szerokości 3 m i wysokości burty 1 m”. A pod koniec XIX w. urodziła się kolejna inicjatywa „różnych miejscowości i domen położonych nad Obrą (…) utworzenia spławnej, skanalizowanej drogi żeglugowej pomiędzy Odrą a Wartą. Droga ta, wykorzystując bieg Obrzycy i Obry oraz jeziora leżące na południe i północ od Zbąszynia, miała prowadzić z Cigacic nad Odrą do Górzycy Wielkiej nad Obrą w powiecie międzyrzeckim”. Ów szlak miał liczyć 95 km i mogłyby pływać nim statki 100-150-tonowe. Ponieważ idea nie uzyskała aprobaty niemieckiego Ministerstwa Robót Publicznych, zaproponowano wariant budowy kanału jeszcze o 25 km dłuższego i połączenie Odry z Wartą pod Skwierzyną. Ponoć były szanse realizacji. Wybuchła jednak I wojna światowa… (cdn)

HB

FOTO: By MOs810 – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=17467686

Podziel się informacją ...
  • 9
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    9
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w EXTRA