NewsWOLSZTYN

Ryzykują jak inni, wożą pacjentów z covidem. Ale dodatku covidowego nie mają3 min na czytanie

News - Ryzykują jak inni, wożą pacjentów z covidem. Ale dodatku covidowego nie mają - myregion

– Karetka karetce nierówna – tłumaczą nam ratownicy medyczni. – System jest skomplikowany i przeciętny pacjent nawet nie zdaje sobie sprawy, ile jest rodzajów karetek i zespołów w nich pracujących oraz jaki jest ich zakres zadań i uprawnień – dodają. W wolsztyńskiej lecznicy są dwa rodzaje karetek. Dwie należą do tzw. transportu medycznego działającego na mocy ustawy o lecznictwie szpitalnym i dwie specjalistyczne, z których korzystają Zespoły Ratownictwa Medycznego pracujące w oparciu o ustawę o Państwowym Ratownictwie Medycznym.

Te pierwsze mogą jedynie przewozić pacjentów przewlekle chorych z przychodni lekarza rodzinnego lub z domu do poradni specjalistycznej lub szpitala. W obsadzie jest kierowca i jeden lub dwóch ratowników. Sporadycznie – w ciężkich przypadkach, gdy chory może podczas transportu wymagać podłączenia do respiratora albo podania leków, pojawia się w obsadzie lekarz. W Zespołach Ratownictwa Medycznego w obsadzie karetki nawet kierowca jest ratownikiem. ZRM-y wyjeżdżają do wszelkich nagłych zachorowań i zdarzeń losowych.

W dobie covidu NFZ wydzielił także trzeci rodzaj karetek – covidowe, które zajmują się wyłącznie transportem potwierdzonych przypadków, ale to zjawisko, o którym nasi ratownicy niewiele potrafią powiedzieć poza tym, że najbliższa stacjonuje najprawdopodobniej w Lesznie i zanim przyjedzie, mija czasem kilkanaście godzin. Dlatego te teoretycznie „niecovidowe” ciągle kursują z pacjentami z Covid-19.  – W piątek (26.03.) w nocy obie nasze karetki specjalistyczne spotkały się na Szwajcarskiej w Poznaniu, a to oznacza, że 50 tysięcy ludzi w powiatach wolsztyńskim, grodziskim i nowotomyskim zostało bez zabezpieczenia medycznego – podkreślają.

Zespoły Ratownictwa Medycznego nie narzekają obecnie na brak sprzętu czy środków ochrony osobistej, a w karetkach są testy dla pacjentów. Jadąca do pacjenta ze złamaną nogą, którego trzeba przewieźć do poradni chirurgicznej obsada karetki transportowej jest w znacznie gorszej sytuacji. – Ich pacjent deklaruje, że nie ma covida i muszą mu uwierzyć na słowo, bo nie mają testów i nawet nie mają uprawnień, by je wykonywać – mówią ratownicy. – Nie mają też dodatków covidowych – dodają.

To właśnie tę kwestię próbuje od ponad miesiąca wyjaśnić radny Maciej Wita, który podkreśla, że pracownicy transportu medycznego z wolsztyńskiego szpitala wożą pacjentów z potwierdzonym zakażeniem covid-19. – Miesiąc temu złożyłem w tej sprawie interpelację. Ci ludzie nie wiedzą, dlaczego nie dostają tych dodatków? Nikt im tego nie powiedział. Nie ma komunikacji, nie rozmawia się z nimi, a na domiar złego starosta mówi mi, że jeśli coś mi się nie podoba, to mam napisać do NFZ-u… To nie jest moją rolą! Od tego mamy dyrektora, a pracownicy szefa, żeby w ich interesie walczył o coś, co im się należy. A jeśli się nie należy, to niech im to wyjaśni – mówi radny.

Sprawa dotyczy 12 osób – kierowców i ratowników. – Pracownicy ci nadal nie wiedzą, jak są uszeregowani w strukturze organizacyjnej szpitala? Czy podlegają pod SOR, czy nie? Czy to jest transport specjalistyczny z nazwy, z ustawy? Czy tylko z nazewnictwa wewnętrznego? I o to też pytam, i nie dostaję odpowiedzi – podkreśla Maciej Wita. Z naszych ustaleń wynika, że żaden z ratowników w wolsztyńskim szpitalu nie wie czym jest ten twór.

Zapytaliśmy o to dyrektora szpitala w Wolsztynie, Karola Mońko i czekamy na odpowiedzi.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News