EXTRA

Ruszyły dzikie harce w kukurydzy. Dziki plądrują pola, a rolnicy proszą o pomoc koła łowieckie2 min na czytanie

EXTRA - Ruszyły dzikie harce w kukurydzy. Dziki plądrują pola, a rolnicy proszą o pomoc koła łowieckie - myregion
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

– Posiana dwa tygodnie temu kukurydza wypuszcza właśnie trzeci listek – mówi rolnik ze Starkowa, Józef Apolinarski. W nocy dziki weszły na pola i wyjadły ok. 25 arów pędów. Niczego się nie boją. Na polu sąsiada, pięć metrów od budki strażnika i ogrodzenia Marmolinu też zniszczyły uprawę. Piszemy właśnie wniosek o oszacowanie szkody i odszkodowanie od koła łowieckiego, ale nie chodzi o te kilka groszy – podkreśla pan Józef.

Rolnik uprawia kukurydzę na paszę dla bydła. Dzisiejsze zniszczenia to dopiero początek tego, co będzie się działo na jego polach i polach sąsiadów do samych zbiorów. Dziki wchodzą w szkodę przez cały ten okres. Wyjadają świeżo wysiane ziarna i młode pędy, ale i tratują i ogryzają kolby dojrzewającej już kukurydzy. Straty są tak duże, że rolnikom nie wystarcza pełnowartościowej kiszonki dla zwierząt i na wiosnę trzeba kupować paszę. 

– Co z tego, że teraz posiejemy na nowo. Dwa tygodnie to dla kukurydzy bardzo długi okres i nie zdąży ona dojrzeć do zbiorów. Albo trzeba będzie zostawić te kawałki i kosić później, albo zbierać taką, która do niczego się właściwie nie nadaje, poza zapchaniem bydłu brzuchów, bo wartości odżywczych nie będzie miała miała żadnych – wyjaśnia Józef Apolinarski i dodaje, że zboiry na raty to także dla rolników dodatkowe koszty.

EXTRA - Ruszyły dzikie harce w kukurydzy. Dziki plądrują pola, a rolnicy proszą o pomoc koła łowieckie - myregion

Prezes Koła Łowieckiego „Dzik” w Mochach nie odbiera telefonu, mimo że jak jak twierdzi Józef Apolinarski, sam już z nim dzisiaj rozmawiał. Rolnik toczy tę batalie od lat. Dwa lata temu płoszył dziki jeżdżąc nocą motocyklem drogą wzdłuż pola, a zwierzęta i tak stratowały lwią część upraw. W ubiegłym roku wyjadły z ziemi świeżo zasiane ziarno. Zniszczenia na jego polach i polach sąsiadów było widać gołym okiem – puste połacie ziemi i ślady racic wzdłuż wybranych pędów ciągnęły się przez setki metrów. 

Pan Józef się nie poddaje i wciąż szuka pomocy u myśliwych, ale jak twierdzi – bezskutecznie. Dostaje niewielkie odszkodowania i na tym się kończy. A dziki raj w kukurydzy trwa.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w EXTRA