NOWY TOMYŚL

Redos zaciska pasa, ale się nie poddaje. W firmie nie ma masowych zwolnień2 min na czytanie

NOWY TOMYŚL - Redos zaciska pasa, ale się nie poddaje. W firmie nie ma masowych zwolnień - myregion

Arkadiusz Pankowski z nowotomyskiej firmy Redos – producenta nadwozi i przyczep do samochodów ciężarowych oraz autoryzowanego serwisu MAN dementuje pogłoski o rzekomym zwolnieniu połowy swojej załogi.

Informacja ukazała się na prywatnym profilu Michała Kukuły z NSZZ „Solidarność” i wywołała nerwową reakcję lokalnej społeczności i kontrahentów. – Rozwiązaliśmy umowy o pracę z ośmioma osobami, z zachowaniem ustawowych terminów wypowiedzeń, z możliwie najkrótszym stażem pracy w firmie. Całość załogi obu firm Redos Trailers i Redos Pojazdy Użytkowe stanowi około 100 osób – mówi Pankowski.

– Pan Kukuła, po swoim wpisie na FB, zawierającym nieprawdziwe informacje, został niezwłocznie poinformowany przeze mnie mailowo, jak przedstawia się prawdziwa sytuacja w naszej firmie. Mimo to nie dokonał faktycznego sprostowania, kontynuując insynuacje – wyjasnia Arkadiusz Pankowski.

– Jest to bardzo przykre i złe działanie, szczególnie, że dokonywane z pełną świadomością przez osobę, która działa podobno dla dobra pracowników. Ten post Pana Kukuły odbił się takim echem, że musiałem uspokajać osobiście wszystkich naszych kooperantów o tym, że nic strasznego się u nas w firmie nie dzieje. Gdyby nie moja reakcja mogło się to skończyć dużo gorzej – wyjaśnia. Redos, jak wszyscy pracodawcy w kraju – mali i duzi, zmaga się z wieloma problemami, jakich przysparza epidemia koronawirusa.

– Zastosowaliśmy do wszystkich wytycznych związanych z zaostrzeniem rygorów sanitarnych w celu zapobiegania rozprzestrzenianiu się wirusa – podkreśla A.Pankowski. – Na tyle, na ile pozwala aktualna sytuacja w naszej branży, pracujemy normalnie. Terminowo realizujemy wszystkie kontrakty – zapewnia.

– Stanęły natomiast wszystkie fabryki, które dostarczają nam komponentów, dlatego połowa załogi zajmującej się montażem przebywa obecnie na płatnych urlopach wypoczynkowych. Wrócą do pracy w przyszłym tygodniu, a na urlopy pójdą ich koledzy, którzy teraz pracują. – Nie wiemy jak długo to potrwa, dlatego uzgodniliśmy także z pracownikami bezterminowe obniżenie wynagrodzeń o 25 procent. Liczymy na to, że szybko uda się nam powrócić do normalności – przyznaje Arkadiusz Pankowski. 

Michał Kukuła nie chce komentować tej sytuacji. 
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w NOWY TOMYŚL