NewsNOWY TOMYŚL

Radny dzwoni, burmistrz nie odbiera. Teraz tłumaczy, że zaniechał takiej formy kontaktu, bo ma złe doświadczenia3 min na czytanie

News - Radny dzwoni, burmistrz nie odbiera. Teraz tłumaczy, że zaniechał takiej formy kontaktu, bo ma złe doświadczenia - myregion

Współpraca z przewodniczącym rady Markiem Ratajczakiem a burmistrzem Włodzimierzem Hibnerem do wzorcowych nie należy. Zgrzyta już od dawna i zgrzytało choćby wtedy, kiedy trzeba było zorganizować sesję w czasie pandemii. Ostatecznie ta się odbyła, ale na nagraniu widać jedynie plecy burmistrzów, a radni siedzą w oddali, w dodatku bez mikrofonów. A że za zorganizowanie sprzętu odpowiedzialny był urząd, nie przewodniczący, to już inna para kaloszy, bo w urzędzie mają pewnie wytłumaczenie, dlaczego sesja wyglądała tak, a nie inaczej, choć dziś nie ma to już żadnego znaczenia. Było minęło, trzeba zapomnieć.

Znaczenie ma za to współpraca przewodniczącego z burmistrzem, jak i wszystkich radnych z włodarzem, bo trudno zaprzeczyć, by nie przekładała się ona na podejmowane w gminie działania, jak i nie miała znaczenia w „pchaniu” różnych spraw na przód. Przypomnieć należy, że świat już dawno poszedł do przodu, pojawiły się telefony, później komputery, smartfony, tablety i multum różnego rodzaju komunikatorów. Ze zdobyczy techniki korzysta niemal każdy, a kontakty z burmistrzami, wójtami czy nawet sołtysami, zazwyczaj odbywają się telefonicznie. Bo wiadomo – szybko, sprawnie i na temat. Ale… burmistrz Włodzimierz Hibner z telefonu w pełnym wymiarze korzystać nie zamierza i upiera się przy swojej zasadzie, którą nazwał „usankcjonowaną przepisami prawa zasadą pisemności”. Oznacza to mniej więcej tyle, że trzeba pisać, aby otrzymać odpowiedź, ale i to nie zawsze, bo jak pokazuje praktyka (choćby Tomasza Matusiaka) nie zawsze dostanie się ją szybko, o ile w ogóle. 

Taki stan rzeczy nie wszystkim się podoba, a ostatnio próbował z tym powalczyć przewodniczący Marek Ratajczak. Dlatego, przestrzegając oczywiście „usankcjonowanej przepisami prawa zasady pisemności”, napisał do burmistrza zapytanie i złożył je oficjalnie na sesji. Pewnie dlatego, żeby potem znów nie było dymu, że ktoś złożył coś poza sesją i nie dotarło tam, gdzie miało dotrzeć, a tym samym burmistrz odpowiadać nie musi. W każdym razie, radny Ratajczak podniósł w swoim piśmie, że Włodzimierz Hibner często jest nieobecny w urzędzie i nie odbiera telefonów. Poprosił więc uprzejmie, aby włodarz ustalił jakąś formę kontaktu ze sobą, tak, aby można było z nim w sprawach pilnych dla funkcjonowania gminy oraz związanych z pandemią się kontaktować. Co ciekawe, już po kilku dniach przewodniczący otrzymał odpowiedź od burmistrza, oczywiście zgodną ze wspomnianą zasadą pisemności, bo w formie pisemnej.

– Uprzejmie informuję, że nie można zgodzić się tezą, jaką przyjął Pan w treści zapytania, iż burmistrz jest często nieobecny w Urzędzie Miejskim oraz nie odbiera telefonu komórkowego – czytamy na wstępie udzielonej odpowiedzi. – Istotnie, doświadczenia moich kontaktów osobistych oraz telefonicznych z Panem skłoniły mnie do zaniechania takiej formy kontaktu. Zatem zwracam się do Pana o dochowanie ogólnej i usankcjonowanej przepisami prawa zasady pisemności – pisze burmistrz Włodzimierz Hibner tym samym przyznając, że telefonu od przewodniczącego nie odbierał i odbierać nie zamierza.

Włodarz nie wyjaśnia jednak, czy radny Marek Ratajczak ma do niego nie dzwonić na komórkę, a może na przykład dzwonić do sekretariatu, czy też ma w ogóle nie dzwonić, a jedynie pisać pisma i wysyłać je w miarę szybko, aby szybko dostać odpowiedź. Nie wiadomo też, czy tylko radny Ratajczak ma do burmistrza nie dzwonić, a inni radni mogą, czy też nikt nie może, a wszyscy mają pisać. W każdym razie, telefon do sekretariatu burmistrza widnieje na stronie internetowej urzędu i jak ustaliliśmy, obecnie jest jeszcze aktywny, a nawet zdarza się, że ktoś go odbiera. Tyle dobrego…

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News