NewsNOWY TOMYŚL

Radni o lekceważeniu, wiceburmistrz o przekroczeniu uprawnień. Znów burza na sesji4 min na czytanie

News - Radni o lekceważeniu, wiceburmistrz o przekroczeniu uprawnień. Znów burza na sesji - myregion

Co wolno radnym, a czego nie wolno? Ten temat niemal zdominował środową (26.05.) sesję nowotomyskiej rady miejskiej. Zaczęło się od wystąpienia Błażeja Lipieckiego, który skrytykował sposób, w jaki burmistrz odpowiedział na jego interpelację. Oliwy do ognia dolał Adam Polański, a w ślad za nim poszedł Tomasz Matusiak. Dłużna nie pozostała wiceburmistrz Grażyna Pogonowska, ale głosu nie zabrał jej szef, bo Włodzimierza Hibnera na sesji nie było. Nie pojawił się też pod koniec, jak to miało miejsce ostatnim razem. 

Błażej Lipiecki głos zabierał kilkukrotnie. Podnosił, że nie po to pyta, by nie dostawać odpowiedzi. Wskazywał, że chciał tylko wiedzieć, kto odpowiada za prowadzenie profilu gminy na Facebooku, a tym samym kto jest odpowiedzialny za publikowanie tam zdjęć. Bo niedawno w eter poszły fotografie bałaganu w Wytomyślu, co spowodowało falę komentarzy. Niekoniecznie przychylnych burmistrzowi i jego zastępczyniom. Internauci od razu wskazali, że za bałagan odpowiada urząd i gminna spółka, a mieszkańcy Wytomyśla wypomnieli, że w sfotografowanym miejscu panuje porządek. Stąd radny Lipiecki dociekał, kto stoi za taką publikacją, ale w odpowiedzi otrzymał to samo pismo, co radni Szymkowiak i Polański. Ci z kolei chcieli wiedzieć, dlaczego burmistrz ingeruje w plan komisji i wymaga, by go nie zmieniać. Ale nic się nie dowiedzieli.

Co wynika z pisma, które radnym przedstawił burmistrz? Jego skróconą treść publikowaliśmy 19 maja. Przypomnijmy, że burmistrz uczy w nim radnych, czym są interpelacje i wyjaśnia również, czym są zapytania. – Samorządowa instytucja interpelacji i zapytań radnych jest ze wszech miar pozytywnym uprawnieniem stosowanym przez pojedynczego radnego – zaczyna pismo Włodzimierz Hibner i dość szybko przechodzi do meritum. Dokładnie opisuje, że jakie są zasady składania interpelacji i zapytań i powołuje się nawet na opinię prawnika, choć niewiadomo, czy ten wie, że stał się ciałem doradczym. W każdym razie z pisma niewiele wynika, bo jest nie na temat i nie daje odpowiedzi na pytania, które stawiali radni. I o to na sesji były pretensje, co spowodowało również oskarżenia ze strony wiceburmistrz Grażyny Pogonowskiej. Oberwał Błażej Lipiecki, ale nie został dłużny. 

– Państwo radni macie prawo pytać. Tak stanowi ustawa o samorządzie gminnym – zaczęła krótką przemowę wiceburmistrz i podobnie jak burmistrz szybko przeszła do meritum. Radnemu Lipieckiemu zarzuciła, że podnosi, iż burmistrz przekracza swoje kompetencje, a sam to robi. – Przypomnę panu, że zimą informował pan na sesji, ile wydaje się na energię elektryczną w przedszkolach i szkołach. Zapytałam pana dwukrotnie, skąd pan ma te dane. I ja wiem, skąd pan je miał – mówiła Pogonowska obwieszczając, że Lipiecki rozesłał maile do dyrektorów szkół i przedszkoli. – I jakie postawił pan pytanie, taką otrzymał pan odpowiedź. I przekroczył pan swoje kompetencje, bo jako radny wydał pan polecenie kierownikom jednostek organizacyjnych – wskazywała wiceburmistrz apelując, by radny pozwolił spokojnie pracować dyrektorom, bo mają teraz egzaminy. I to w reżimie sanitarnym. 

Błażej Lipiecki swoją odpowiedź zaczął spokojnie, ale co jakiś czas akcentował słowo „prosiłem”, by wskazać, że niczego od dyrektorów nie żądał, a jedynie prosił, bo ma takie prawo. – Aż mi się ciśnienie podniosło! – odpowiadał wiceburmistrz, stojąc z laptopem przed mikrofonem i szukając (aż w końcu znajdując) maile, które rozsyłał do dyrektorów. I finalnie prosząc o odpowiedź na pytania dotyczące zdjęć na Facebooku, słysząc następnie uwagę ze strony szefa rady Marka Ratajczaka, by ponowił interpelację, bo jego ustne wystąpienie „będzie skutkowało nie uzyskaniem odpowiedzi”. Tą, która wpłynęła, komentował jeszcze Adam Polański, który nawiązywał do planu komisji, który w ocenie burmistrza nie powinien być zmieniany. – To jeżeli przykładowo w maju spaliłoby się przedszkole, a ja w grudniu nie mam tego tematu zatwierdzonego, to oznacza, że ja nie mogę na ten temat rozmawiać? – pytał Polański, co druga strona zbyła milczeniem. – Odpowiedzi, które od burmistrza otrzymaliśmy, są tak lakoniczne, że jeżeli pisał to burmistrz, to wstyd troszeczkę, że tak traktuje ludzi, którzy starają się zrobić coś dla gminy – mówił Adam Polański. 

Dyskusję spuentował niejako Tomasz Matusiak podkreślając, że byłoby lepiej, gdyby radni nie byli lekceważeni. – Czy to przez brak odpowiedzi na interpelacje i zapytania, czy to przez nie uczestnictwo przedstawicieli urzędu w komisjach – zaznaczał Matusiak, który odczytał również jeden z zapisów ustawy o samorządzie, gdzie napisano o tym, co radnym wolno, a czego nie wolno. I wyszło, że wolno im pytać i dociekać, a na liście tych, których pytać mogą, są też dyrektorzy szkół, jako placówek podległych gminie. Tak czy owak, chwilę później dyskusja zeszła już na inne tory, bo do głosu doszli też pozostali radni. Zaczął Ryszard Nowak opowiadając, że był ostatnio w parku i musiał skorzystać z toalety… . Ale to, jak to się skończyło i dlaczego w tej historii przewija się “okrągły domek”, to już temat na osobny materiał. 

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News