NOWY TOMYŚL

Prawdopodobnie Jedyne Koło Gospodyń Wiejskich, które przyjmuje mężczyzn. Oto “Aktywni dla Glinna”!3 min na czytanie

NOWY TOMYŚL - Prawdopodobnie Jedyne Koło Gospodyń Wiejskich, które przyjmuje mężczyzn. Oto “Aktywni dla Glinna”! - myregion

W Glinnie przez dekadę nie było Koła Gospodyń Wiejskich. – Nawet nie wiem dlaczego się rozsypało. Być może dlatego, że nie było warunków do spotkań kobiet w niewyremontowanej sali. Jesteśmy ciekawe jego historii i miałyśmy o niej posłuchać podczas spotkania z okazji Wielkiej Nocy, gdy nasza najstarsza, honorowa członkini – pani Zuzanna Pańczak, założycielka i wieloletnia przewodnicząca pierwszego KGW, miała pokazać nam stare kroniki. Ale spotkanie nie odbyło się z powodu epidemii – mówi przewodnicząca KGW w Glinnie, Renata Dolewa. 

Pomysł na stworzenie nowego koła zrodził się przed rokiem. Estera Friedrich, sołtys Glinna, postanowiła, że mimo braku KGW, wieś wystartuje w Turnieju Wsi, a skrzyknięta naprędce ekipa okazała się niezwyciężona. – Takiego potencjału nie można było zmarnować – śmieje się przewodnicząca. Szybko znalazły się chętne i w grudniu ubiegłego roku koło zostało oficjalnie zarejestrowane. Szybko też pojawiło się mnóstwo pomysłów na zintegrowanie dużej, ale rozrzuconej dookoła Nowego Tomyśla wsi. 

Różnorodne inicjatywy są wynikiem zróżnicowanego wieku członkiń, o którym większość kół gospodyń może tylko pomarzyć. Najstarszą członkinią pani Zuzanna. Najmłodsze mają po 18 – 20 lat. – Mamy wiele matek i córek oraz sióstr. Jedne kobiety przyciągały kolejne, aż nam panowie pozazdrościli i też się zapisują, bo plany miałyśmy na ten rok wspaniałe. Imprezy, festyny, kursy, wyjazdy, wycieczki – wylicza Renata Dolewa. – Zdążyłyśmy zorganizować balik dla dzieci i bal w stylu country dla dorosłych oraz wymyślone przez mamy zajęcia z szycia dla dzieci i spotkanie przy grasz planszowych. A w marcu wybuchła epidemia – wspomina przewodnicząca, ale kobiety z Glinna się nie poddają.

– Dostałyśmy dotację. Plany na jej wykorzystanie były inne, ale skoro na razie jest, jak jest, wymyśliłyśmy, że kupimy za nią pawilon na imprezy plenerowe. Będzie jak znalazł – mówi z optymizmem. A jak tak dalej pójdzie, to tylko spotkania w plenerze będą wchodziły w rachubę, bo popularność koła przerosła najśmielsze oczekiwania założycielek. Oficjalnie liczba zarejestrowanych członkiń to już 43 panie, a blisko 30 kolejnych osób czeka na formalne przyjęcie.

Do KGW w Glinnie chcą należeć nie tylko mieszkanki i mieszkańcy wsi, ale i Nowego Tomyśla, więc trzeba podejść do sprawy zgodnie z przepisami i przyjąć ich w szeregi jako sympatyków. – Panowie nam się tylko nieco zburzyli, że „koło gospodyń” brzmi mało męsko – śmieje się Renata Dolewa. – Cóż. Koło musi pozostać Kołem Gospodyń Wiejskich, ale nieoficjalnie nazywamy siebie

bardziej neutralnie: „Aktywni dla Glinna” – wyjaśnia. Co do panów w szeregach ma jednak poważne plany. – Może i żaden z nich na kurs kroju i szycia ani haftu się nie zapisze, ale z pewnością okażą się świetnymi organizatorami imprez plenerowych – dodaje, a jak wiadomo, podczas takich spotkań mnóstwo jest także prac, którym słaba płeć nie podoła. – A że nieuchronnie zbliża się Dzień Kobiet, to może panowie i jakieś występy dla nas przygotują – prowokuje. 

EI

Podziel się informacją ...
  • 107
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    107
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w NOWY TOMYŚL