NewsREGION

Pracownicy OPS-ów boją się o posady i grożą protestami. To pokłosie decyzji rządzących2 min na czytanie

News - Pracownicy OPS-ów boją się o posady i grożą protestami. To pokłosie decyzji rządzących - myregion

Od przyszłego roku program 500 plus ma obsługiwać Zakład Ubezpieczeń Społecznych, a nie ośrodki pomocy. Dlatego część pracowników OPS-ów boi się o miejsca pracy. 

Program 500 plus ruszył w kwietniu 2016 roku. Przyjmowaniem i rozpatrywaniem wniosków do tej pory zajmowały się ośrodki pomocy społecznej. Od nowego roku przejmie to ZUS, a powód jest jeden: oszczędności. W ocenie rządzących państwo zaoszczędzi na tym nawet 3 mld zł w ciągu 10 lat. Tymczasem samorządowcy wskazują, że w efekcie pracę może stracić 12 tys. osób. Bo wynagrodzenie pracowników zajmujących się obsługą świadczenia jest pokrywane w ramach programu. 

Konkretnych wytycznych ani decyzji w naszych urzędach jeszcze nie ma. Sprawy szerzej nie komentuje szefowa wolsztyńskiego OPS-u Sylwia Kusior, ale odnosi się do niej Anna Wierzbińska, dyrektor ośrodka w Kargowej. Wyjaśnia ona, że przyjmowaniem wniosków w ramach 500+ zajmuje się jedna osoba, a rocznie jest ich rozpatrywanych około 600. Wierzbińska nie wyklucza, że w efekcie planowanych zmian jedna osoba straci pracę, ale ma nadzieję, że do tego nie dojdzie. Spokojnie do sprawy odnosi się za to Barbara Ścigała z ośrodka w Przemęcie. – Obecnie pracownicy zajmujący się 500+ odpowiadają też za zasłiki rodzinne. Dlatego po tym, jak obsługą programu zajmie się ZUS nadal będą potrzebni – mówi Barbara Ścigała. Wskazuje również, że obecnie OPS ma nawet braki kadrowe. Ale decyzji o ich uzupełnieniu nie podejmuje przez wzgląd na planowane zmiany. 

Już od tego roku szkolnego ZUS zajmuje się obsługą świadczeń 300+. Dotychczas robiły to samorządy, które za każdy przyjęty wniosek otrzymywały 10 zł, co w większości szło na wynagrodzenie zajmującego się wnioskami pracownika. Teraz trend jest taki, by jak najwięcej wniosków rozpatrywać elektronicznie, a jedynie te wymagające większej uwagi – ręcznie. Wiadomo, że pracownicy ZUS-u nie czekają na kolejne zadania z utęsknieniem. Podkreślają, że już teraz brakuje urzędników, co uwypukliła pandemia, kiedy rozpatrywano dodatkowe wnioski. Dochodziło nawet do sytuacji, kiedy ZUS nie nadążał z wypłatą zasiłków chorobowych. Czy teraz będą nadążać? – Ośrodków pomocy jest osiem razy więcej niż oddziałów ZUS-u. Trudno zrozumieć, dlaczego rząd wprowadza taką rewolucję – mówią pracownicy zakładu, którzy, jak inne grupy zawodowe, zapowiadają protesty i chcą podwyżek. 

JP

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News