NewsWOLSZTYN

Poznali się 65 lat temu i teraz świętują jubileusz. Wnuk Ireny i Władysława opowiada ich niezwykłą historię2 min na czytanie

News - Poznali się 65 lat temu i teraz świętują jubileusz. Wnuk Ireny i Władysława opowiada ich niezwykłą historię - myregion

Pan Władysław (91 l.) i pani Irena (88 l.) Michałowscy z Przemętu obchodzą 65 rocznicę ślubu. Poznali się w czasach, kiedy nie było telefonu, a internet był abstrakcją. Doczekali się piątki dzieci, 14 wnuków i aż 21 prawnuków. Historia ich znajomości jest wyjątkowa. 

– Około 1950 roku z Poznania do Przemętu autobusem wracała od siostry dziewczyna imieniem Irka. Tym samym środkiem lokomocji z miejscowości Dębienko (gm. Stęszew) wracał do domu z pracy Władek. Przysiedli się do siebie i zaczęli miłą rozmowę. Obydwoje byli niepocieszeni, gdy dojechali do Kościana, gdzie Władek wysiadał. Pożegnali się – opowiada ich wnuczek, Krystian Michałowski. Wyjaśnia, że historia miała swój dalszy ciąg tydzień później, kiedy do Przemętu na motorze przyjechał chłopak. Stanął pod kasztanami i wypytywał o dziewczynę znając tylko jej imię i nazwisko. Grupka młodych chłopców natychmiast ruszyła zakomunikować Irce, że ktoś jej szuka. – W tym czasie ona zobaczyła go już z okna kuchennego i wykrzyczała do mamy: „Patrz! To ten z Kościana”. Zaczęli się spotykać, ale po roku kontakt znów się urwał – opowiada wnuczek. – Władek zachorował i leżał w szpitalu, Irce przybyło domowych obowiązków i nie miała do amorów głowy. Ale po dłuższej przerwie Władek napisał list i znów pojawił się w Przemęcie. Przyjechał motorem, ale tym razem nowym, słynną Jawą. Wtedy zakochali się w sobie bez pamięci. Ślub wzięli 28 września 1955 roku i teraz świętują 65, czyli żelazną rocznicę ślubu – opowiada pan Krystian. 

Pan Krystian podkreśla, że dziadkowie są wzorem dla całej rodziny. – Do dziś babcia Irka gotuje pyszności i zadowala każde podniebienie, a dziadek Władek obsypuje ciekawymi historyjkami i zawsze w kieszeni koszuli znajdzie się jakiś cukieras dla ukochanych prawnuków – opowiada pan Krystian. Z powodu pandemii koronawirusa wójt gminy Przemęt Janusz Frąckowiak nie mógł tradycyjnie odwiedzić pary i złożyć życzeń osobiście. – Zadzwoniliśmy i telefonicznie pan wójt złożył życzenia. Później za pośrednictwem kuriera wysłaliśmy bukiet kwiatów i telegram z gratulacjami – mówi Leszek Anglart z Urzędu Stanu Cywilnego w Przemęcie. Podkreśla, że w dobie pandemii nie chcieli narażać seniorów na niebezpieczeństwo. 

JP

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News