NewsWOLSZTYN

Powiat po raz kolejny wesprze program odbudowy populacji kuropatw3 min na czytanie

News - Powiat po raz kolejny wesprze program odbudowy populacji kuropatw - myregion

Drapieżniki, chemizacja rolnictwa, zmiana struktury pól, likwidacja miedz i ugorów oraz wykaszanie rowów spowodowały znaczny spadek liczebności drobnej zwierzyny, jak m in. zające, bażanty i kuropatwy, które są dziś niemal ginącymi gatunkami. Żeby zahamować ten proces Wojewódzki Fundusz Ochrony  Środowiska w Poznaniu dofinansowuje programy odbudowy populacji rodzimych gatunków. – W naszym przypadku to introdukcja kuropatwy – mówi Michał Nowak, radny powiatowy oraz myśliwy z Koła Łowieckiego Szarak, które jako jedno z pięciu w okolicy czynnie uczestniczy w programie polegającym na wpuszczaniu do środowiska naturalnego ptaków hodowlanych.

– W pierwszych latach funkcjonowania programu skupialiśmy się przede wszystkim na zmniejszeniu populacji drapieżników: lisów, jenotów, czy borsuków. W międzyczasie poprawiły się także warunki środowiskowe, bo wysokie ceny nawozów i preparatów ochrony roślin sprawiły, że rolnicy ograniczyli ich stosowanie – wyjaśnia Michał Nowak. Wszystko to umożliwiło wprowadzenie do środowiska gatunków, które w nim zanikają. – Dzikie kuropatwy, które kiedyś były na naszym terenie dość liczne, dziś mają w okolicy zaledwie kilka siedlisk i można je spotkać naprawę rzadko – podkreśla Michał Nowak. Podobnie jest z bażantami, ale choć gatunek ten występuje w Polsce od XV w., został do nas sprowadzony i nie jest uznawany za gatunek rodzimy i WFOŚiGW nie dotuje jego introdukcji. – Na ten cel pozyskujemy pieniądze z innych źródeł – dodaje.   WFOŚiGW w Poznaniu dofinansowuje 80 proc. kosztów odbudowy populacji kuropatw. Środki na wkład własny od lat zapewnia powiat wolsztyński, który w programie uczestniczy od 2009 roku. Dzięki jego pomocy i pracy myśliwych tylko w ciągu ostatnich dwóch lat na nasze pola i łąki wypuszczonych zostało 2 tys. 250 młodych ptaków, a w tym roku ma to być kolejny tysiąc młodych ptaków. – Kupujemy 16-tygodniowe ptaki hodowlane, w pełni opierzone i zdolne do samodzielnego życia. Obrączkujemy je i wypuszczamy na przełomie sierpnia i września, dokarmiany w okresie zimowym i monitorujemy. Efekty są już widoczne – mówi Michał Nowak.

Trudniej jest odbudować populację zająca. Okazuje się, że te wyhodowane przez ludzi w życiu na wolności radzą sobie znacznie słabiej niż ich dzicy pobratymcy i są znacznie łatwiejszym łupem dla drapieżników, a przy tym koszty zakupu młodych zajęcy hodowlanych jest bardzo wysoki. Dlatego najlepszą metodą introdukowania zajęcy jest odławianie dzikich zwierząt i przenoszenie ich do nowych siedlisk. Ich populacja jest już jednak tak mała, że brakuje miejsc, w których można by je pozyskiwać.

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News