GRODZISKNews

Powiat ograniczył tonaż na drodze, choć mieszkańcy byli przeciwni. “Po co?”3 min na czytanie

GRODZISK - Powiat ograniczył tonaż na drodze, choć mieszkańcy byli przeciwni. “Po co?” - myregion

Nie po to budujemy, żeby potem ograniczać – mówi burmistrz Wielichowa Honorata Kozłowska, przeciwna ograniczeniu tonażu dla samochodów jeżdżących z Grodziska do Wielichowa. Taką decyzję podjęło grodziskie starostwo, choć nawet mieszkańcy Łubnicy byli przeciwni. – Po co? – pyta sołtys, Jacek Piechota. 

To, o co walczą mieszkańcy Kębłowa, stało się faktem w gminie Wielichowo. Decyzją grodziskich urzędników ograniczono tonaż na drodze z Grodziska do Wielichowa do 15 ton. Tyle tylko, że mieszkańcy okolicznych wsi nie byli za tym pomysłem, a swój sprzeciw wyrażała również burmistrz Wielichowa. – Wysłałam pismo do zarządu powiatu, ale nic to nie dało – mówi Honorata Kozłowska. Podobnie jak sołtys Łubnicy Jacek Piechota, jest zdania, że nie po to buduje się drogi, by ograniczać na nich ruch samochodów. I przyznaje, że nie zna nawet argumentów, jakie świadczyły o zmianach wprowadzonych przez powiat. 

Burmistrz tłumaczy, że zmiany nie były konsultowane ani z samorządem, ani z rolnikami czy przedsiębiorcami, choć ci mają prawo dojechać do swoich pól czy firm. Kozłowska wspomina, że jedyną informacją, jaka w tej sprawie dotarła do Wielichowa była ta z października 2019. Wpłynęło wówczas pismo od starosty wraz z protokołem z posiedzenia komisji bezpieczeństwa, która stwierdziła, że nie ma podstaw ku temu, by ograniczać tonaż pojazdów. – Od tego czasu nie otrzymaliśmy w sprawie żadnych nowych informacji – tłumaczy burmistrz. – W związku z tym uznaliśmy, że stała się ona bezprzedmiotowa – dodaje. Podkreśla również, że nie zna nawet argumentów, którymi posłużono się przy wprowadzeniu ograniczenia. – Nie znam też żadnych wyników badań, które potwierdziłyby nagły wzrost natężenia ruchu – mówi Kozłowska. Wskazuje, że jedyny argument, o jakim wie, a jakim miał posłużyć się powiat, jest nie do przyjęcia. 

A chodzi o zachowanie dróg powiatowych w najlepszym stanie przez możliwie jak najdłuższy czas. – To nie wystarczające do podjęcia tak radykalnych działań uderzających bezpośrednio w lokalnych przedsiębiorców, rolników czy pozostałych mieszkańców gminy – podkreśla burmistrz. Przyznaje jednak, że choć pod znakami są informacje mówiące, kogo zakaz nie dotyczy, to dostawcy jadący do firm będą zmuszeni jechać krajówką przez Rakoniewice i nadkładać drogi. – Ograniczenie tonażu utrudni też odbiór odpadów przez wyspecjalizowane firmy. – A biorąc pod uwagę fakt, że gmina ma już podobne ograniczenia na drodze wojewódzkiej 312, to kolejne ograniczenia w tym zakresie zahamują nie tylko rozwój lokalnych przedsiębiorstw, ale wpłyną niekorzystnie na kondycję finansową gminy – zwraca uwagę Honorata Kozłowska. 

Burmistrz podkreśla na koniec, że zdaje sobie sprawę, iż utrzymywanie dróg i ich remonty kosztują, ale zaznacza, że drogi powinny służyć lokalnej społeczności. – Dlatego już w ubiegłym roku zwróciłam się z prośbą do zarządu powiatu o ponowne rozważenie zmian – mówi Kozłowska, która odpowiedzi w tej sprawie nie otrzymała. Dostała za to, podobnie jak mieszkańcy, kilkanaście nowych znaków, które nie tylko „zdobią” biegnącą przez gminę powiatówkę, ale przede wszystkim pokazują, że to, co miało być dla wszystkich, dla wszystkich nie jest. 

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w GRODZISK