NewsNOWY TOMYŚL

Policja nie ma dostępu do monitoringu. Tak zdecydował burmistrz3 min na czytanie

News - Policja nie ma dostępu do monitoringu. Tak zdecydował burmistrz - myregion

Funkcjonariusze komendy policji w Nowym Tomyślu nie mają dostępu do obrazu z kamer monitoringu. Mimo tego, że jest ich w mieście blisko 70, a kolejne mają być montowane, bieżący podgląd ma tylko straż miejska. A to uniemożliwia ciągłe monitorowanie tego, co dzieje się w mieście. Strażnicy pracują bowiem w stałych godzinach, często są też w terenie, a w m.in. w niedzielę nie pracują. Przez to, w ocenie radnego Błażeja Lipieckiego, monitoring nie spełnia swojej roli. – Zwróciłem się do urzędu z pytaniami w tej sprawie po tym, jak na ulicy Poznańskiej pobito ze skutkiem śmiertelnym obywatela Ukrainy – przyznaje Lipiecki. 

Przypomnijmy, że do tragedii doszło 7 marca. Prokurator z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu informował wówczas, że kamery miały zarejestrować moment pobicia 37-letniego Ukraińca. – Na nagraniach widać, że był kopany w okolice głowy i bity pięściami po głowie. W następstwie urazów upadł na chodnik i zmarł – mówił nam zaraz po tragedii prokurator Łukasz Wawrzyniak. Podawał również, że mężczyzn zatrzymano. Jednego aresztowano, a drugiego objęto policyjnym dozorem. I mimo tego, że kamery, które zarejestrowały tragedię nie należały do miasta, a były prywatne (prawdopodobnie były zamontowane na jednym ze sklepów), to z pewnością można stwierdzić, że ciągły podgląd na obraz z monitoringu, który mogłaby mieć policja, ograniczyłby ilość wykroczeń czy przestępstw w Nowym Tomyślu. Ale funkcjonariusze niechętnie wyrażają swoją opinię na temat monitoringu. 

Nie jest jednak tajemnicą, że nowotomyska policja przez lata miała dostęp do kamer. A było tak wtedy, kiedy siedziba komendy mieściła się przy ulicy Piłsudskiego. Odkąd jednak wybudowano nowy obiekt kawałek dalej, funkcjonariusze dostępu nie mają. Mają za to… wydzielone do tego pomieszczenie. Jak to możliwe? Rzecznik funkcjonariuszy st. sierż. Mariusz Majewski wyjaśnia, że wydzielono specjalną salę i tym samym planowano przeniesienie tam monitorów i prowadzenie nadzoru tak, jak było to wcześniej. Ale w związku z tym, że monitoring jest miejski, a decyzje podejmuje burmistrz, funkcjonariusze nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Włodzimierz Hibner zdecydował bowiem, by dostęp do ponad 60 kamer zostawić tylko strażnikom. – Dlatego my nie będziemy obecnie zabierać głosu w tej sprawie – ucina dyskusję Mariusz Majewski. 

Teraz więc sytuacja wygląda tak, że zlokalizowana niemal w podziemiach urzędu straż miejska, na zaledwie kilkudziesięciu metrach kwadratowych, musi pomieścić niezbędny do monitoringu sprzęt, trzech strażników i wszelką dokumentację. A nadzór nad monitoringiem sprowadza się głównie do tego, by oglądać to, co nagrało się wcześniej i to zazwyczaj wtedy, kiedy do wykroczenia czy przestępstwa dojdzie. Czyli po fakcie. – A tak być nie powinno. Całodobowy i całoroczny nadzór policjantów nad monitoringiem mógłby sprawić, że czas reakcji byłby znacznie szybszy, a interwencje byłyby podejmowane w czasie rzeczywistym – podkreśla Błażej Lipiecki. Ale czy zostanie w urzędzie wysłuchany? 

Sprawy nie chce szerzej komentować szef straży miejskiej Arkadiusz Wieczorek, który jeszcze niedawno wyjaśniał, że w Nowym Tomyślu jest zamontowanych 67 kamer, a dziesięć kolejnych ma się pojawić niebawem. Dziś do tematu odnosi się krótko: To nie ja zdecydowałem, by zabierać dostęp policji. Ale jeżeli proszą o nagrania, to oczywiście je udostępniam. Tyle mogę…

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News