NewsWOLSZTYN

Pół wieku muzykowania. Poznajcie pana Wojtka, dla którego granie to nieodłączny element życia!4 min na czytanie

News - Pół wieku muzykowania. Poznajcie pana Wojtka, dla którego granie to nieodłączny element życia! - myregion

Choć zawodowo zajmował się naprawą ciężarówek, a potem budowlanką, muzykowanie zawsze było jego pasją. Pan Wojtek grał na trąbce, gitarze i perkusji. Po ponad pół wieku postanowił trochę odpocząć. 

W niedzielę (27.06.) parafianie w Obrze podczas festynu rodzinnego żegnali proboszcza Karola Bucholca OMI, który był w ich wspólnocie dwa lata, ale zdobył sobie sympatię i szacunek wiernych. Podczas wydarzenia tradycyjnie przygrywała orkiestra parafialna. Jej członkiem jest m.in. Wojciech Palm (69 l.), który po 52 latach wspólnego muzykowania postanowił trochę ograniczyć swój udział w zespole. – Byłem bardzo zaskoczony, nic nie wiedziałem o niespodziance – mówi pan Wojciech, który otrzymał pamiątkowe statuetki i podziękowania od strażaków i wiernych. 

Pan Wojciech nigdy nie chodził do szkoły muzycznej i nie pobierał profesjonalnego wykształcenia muzycznego. Zawodowo zajmował się naprawą samochodów ciężarowych, a później pracował w firmie budowlanej. Od trzech lat jest na emeryturze. Muzyka zawsze była nieodłącznym elementem jego życia. W salonie w jego domu stoi gitara, za którą łapie prawie codziennie i brzdęka. Obok pianino, które przejął od sąsiadów, którzy wyprowadzili się z Obry i nie mogli zabrać instrumentu ze sobą. W piwnicy ma ponadto perkusję i saksofon. – Wnuk jeszcze nie umie grać, ale lubi się do mnie przyłączyć i chce próbować – śmieje się pan Wojciech.

Pasją do muzykowania zaraził go ks. Henryk Tobys, który ponad 50 lat temu był proboszczem w Obrze i postanowił założyć orkiestrę parafialną. Gdy pan Wojciech miał 17 lat proboszcz dał mu ustnik od trąbki, żeby nauczył się wydobywać z niego dźwięki. Szybko to opanował, więc ksiądz przyniósł całą trąbkę, a potem nuty. I tak się zaczęło muzykowanie. Wkrótce okazało się, że potrzebna jest jeszcze gitara. – Śpiewakom w chórze było łatwiej przy akompaniamencie gitary, dlatego postanowiłem opanować też ten instrument – wspomina pan Wojciech. Obok chóru, który w tym roku będzie obchodził setną rocznicę istnienia, muzycy dbają o oprawę ważnych uroczystości religijnych i nie tylko. Pan Wojciech grał podczas procesji Bożego Ciała. – Myślę, że mieszkańcom trudno sobie wyobrazić procesję bez orkiestry – mówi pan Wojciech. Później pojawił się kolejny ksiądz, który lata temu zorganizował pierwszą pielgrzymkę mieszkańców Obry do Wielenia. Do przejścia są 23 kilometry. – Ksiądz brał gitarę i tak umilał pielgrzymom trasę. Potem ja to od niego przejąłem. Kiedy okazało się, że trudno mi jednocześnie maszerować i grać zorganizowano specjalną przyczepę, na której siedzę i przygrywam. Kilka osób pomaga mi śpiewać. Oczywiście przyłączają się pielgrzymi. Po drodze wyśpiewamy cały śpiewnik – mówi pan Wojciech, który szykuje się już do kolejnej drogi do Wielenia zaplanowanej na piątek (2.07.).

Po za kościelnym repertuarem pan Wojciech co roku gra też na Siwkach, tradycyjnym pochodzie przebierańców, który odbywa się w okolicy Świąt Wielkanocnych. To nie wszystko. W młodości pan Wojciech miał zespół, z którym po godzinach w normalnej pracy grali na weselach. – To były zupełnie inne imprezy niż teraz. Większość wesel odbywała się w domach. Kiedy kończyliśmy grać do pokoju wnoszono stoły i dania, a potem znowu wkraczaliśmy my – śmieje się pan Wojciech. Wspomina, że były to dla niego bardzo dobre czasy. – Człowiek nie miał żadnych problemów, było dużo radości – mówi pan Wojciech. Zespół nazywał się Lotos, pan Wojciech grał na perkusji. W skład ekipy wchodził też jego brat i dwóch innych kolegów. Na tę okoliczność pan Wojciech ma kolejny śpiewnik, gdzie królują głównie ludowe przyśpiewki. Niektóre frywolne i zabawne. Kiedy panowie założyli rodziny zespół przestał funkcjonować. Pan Wojtek nie mógł jednak bez tego żyć i po latach razem z teściem i kilkoma kolegami założyli kolejny. Zagrali na kilku weselach. Teraz, ze względu na zdrowie, zamierza zmniejszyć aktywność w orkiestrze parafialnej. – Obiecał, że czasami wspomoże ich z gitarą – mówi żona pana Wojciecha, pani Bożenka. 

JP

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News