NewsREGION

„Piekielny ból”. Dwóch mieszkańców opowiada, jak walczyli z wirusem. Apelują: oddawajmy osocze!4 min na czytanie

News - „Piekielny ból”. Dwóch mieszkańców opowiada, jak walczyli z wirusem. Apelują: oddawajmy osocze! - myregion

Dwa miesiące po przebyciu COVID-19 Michał Nowak, urzędnik z gminy Siedlec, już jako ozdrowieniec oddał osocze w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w oddziale terenowym w Lesznie. Z 730 ml, czyli maksymalnej dawki jaką można pobrać, zostaną przygotowane trzy dawki leku. Osocze zawiera przeciwciała, które mogą wspomagać leczenie chorych na COVID-19 z ciężkimi, zagrażającymi życiu objawami zakażenia.

Jak opowiada pan Michał, wizyta trwała około półtorej godziny, a samo pobieranie osocza około czterdziestu minut. – Wygląda to podobnie jak przy oddawaniu krwi. Pobierana jest krew, która następnie jest filtrowana i oddzielane jest osocze. Potem razem z mikroelementami wtłacza się krew z powrotem do organizmu – mówi pan Michał. Zaznacza, że termin wizyty trzeba umówić wcześniej. On czekał tydzień. Jednorazowo w Lesznie mogą pobierać osocze od dwóch osób.

– Chciałem to zrobić wcześniej. Zgodnie z procedurą osocze można oddać 28 dni po wyzdrowieniu. W międzyczasie zmieniały się przepisy. Centrum wymagało wyniku pozytywnego i negatywnego testu, ja miałem tylko pozytywny. Kolejnych badań już mi nie wykonano, ponieważ zmieniły się przepisy – mówi Michał Nowak. Centrum wymagało papierowego dokumentu potwierdzającego pozytywny wynik, ale w końcu wystarczył zrzut ekranu z aplikacji pacjent.gov.pl – Nie mam żadnego dokumentu, o wyniku poinformowali mnie pracownicy sanepidu telefonicznie – mówi Nowak. Mimo trudności w końcu udało się oddać osocze. Jak podkreśla pan Michał, kolejną porcję może oddaćjuż za tydzień, jeśli będzie miał wysoki poziom przeciwciał. – Nie trzeba czekać tyle, co przy oddawaniu krwi – mówi Nowak.

Urzędnik przeszedł chorobę dość łagodnie, już we wrześniu. Pierwszego dnia zaniepokoił go stan podgorączkowy. Kolejnego nie poszedł do pracy i pracował zdalnie. – Czułem się dobrze, ale wieczorem gorączka skoczyła do 39 stopni – opowiada Michał Nowak. Wynik testu przyszedł po dwóch dniach, okazało się, że to koronawirus. Do gorączki dołączył lekki kaszel i ból głowy. W kolejnych dniach utrata smaku i węchu. – Nie czułem nic ostrego, za to wszystko wydawało mi się za słodkie, albo przesolone – wspomina pan Michał. Zaznacza, że na kwarantannę trafiło ośmiu urzędników z gminy w Siedlcu, którzy mieli z nim kontakt, ale na szczęście nikt nie zachorował.

Oddanie osocza rozważa też ozdrowieniec z Grodziska. Po za mężczyzną chora była też jego żona i mama, która na szczęście nie dawno opuściła szpital. – Było ciężko – podsumowuje krótko mężczyzna. Wyjaśnia też, że w jego przypadku zaczęło się od bólu mięśni i stawów. Podobnego do tego, który występuje przy grypie. – Kilka kroków do toalety sprawiało mi trudność – mówi mieszkaniec Grodziska. Miał ponad 39 stopni gorączki, a żona tylko stan podgorączkowy. Gdy jedne objawy ustępowały, pojawiały się kolejne. – Miałem spuchnięte gardło jak podczas anginy. Potem bóle zatok i straszny ból głowy, jakbym znajdował się w fabryce hałasu. Nawet tabletki nie pomagały. Pojawiłsię też ból w klatce piersiowej i płytki oddech. To uczucie jakby ktoś usiadł człowiekowi na piersi i nie można go zrzucić. Piekielny ból – mówi mieszkaniec Grodziska. Do tego utrata węchu i smaku. – Jak jadłem ogórka kiszonego czułem tylko sól – wspomina. Bo każdy przechodzi COVID-19 trochę inaczej. – Wiem jak to potrafi człowieka wycieńczyć, dlatego jak tylko minie wymagany czas zamierzam oddać osocze, by pomóc innym – mówi mieszkaniec Grodziska.

Na wizytę w centrum w Poznaniu można się umówić pod numerem telefonu 618863354. Można też napisać na adres ozdrowieniec@rckik.poznan.pl, a wolsztyńskie starostwo może zorganizować transport. Kontakt pod numerem telefonu 683470034

JP

Podziel się informacją ...
  • 14
  •  
  •  
  •  
  • 0
  •  
  •  
    14
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w News