NewsWOLSZTYN

Pięć lat pod skrzydłami nowego zarządu. Prezes Wolsztyniaka: Mówiąc nieskromnie, odnieśliśmy sukces4 min na czytanie

News - Pięć lat pod skrzydłami nowego zarządu. Prezes Wolsztyniaka: Mówiąc nieskromnie, odnieśliśmy sukces - myregion

Wolsztyniak Wolsztyn nie mógł lepiej przezwyciężyć problemów. KPR pokonał lidera rozgrywek, choć musi radzić sobie bez trenera. Zwycięstwo było idealnym prezentem z okazji piątego roku funkcjonowania klubu z nowym zarządem. Wolsztyńscy szczypiorniści mieli zagrać ostatnio ze Spartakusem Buk. Drużyna szykowała się do spotkania, ale… plany zburzyła Państwowa Inspekcja Sanitarna. Wszystko przez pozytywny test na obecność koronawirusa i zaordynowaną kwarantannę dla całego zespołu. 

– Koronawirus dotknął Marcina Pietruszkę, naszego trenera i jednocześnie zawodnika. Nie da się stwierdzić, gdzie doszło do zakażenia. Widoczne były objawy przeziębienia i osłabienia organizmu. Mówimy o katarze, bólu zatok, utracie smaku oraz węchu. Nie było za to gorączki, kaszlu czy duszności. Najważniejsze, że dochodzi do siebie i nie ma dla niego żadnego zagrożenia. Państwowa Inspekcja Sanitarna nałożyła kwarantannę na cały zespół. Niektórzy gracze od razu zaczęli izolować się sami – opowiada Kamil Jankowiak, prezes Wolsztyniaka. 

Drużyna po zakończeniu kwarantanny trenowała pod okiem innych szkoleniowców zatrudnianych w klubie. Związek Piłki Ręcznej w Polsce rekomendował z kolei grę, by nie dochodziło do odwoływania kolejnych spotkań. Przerwa nie była długa, więc KPR mógł szykować się do spotkania z liderem rozgrywek. Na ławce trenerskiej zasiadł Walenty Winokurow, a ostateczny efekt przeszedł oczekiwania. Wolsztyniak zaskakująco pokonał Dziewiątkę Legnica 27:26. Dużą rolę odegrał Marek Świtała, który zdobył siedem bramek. KPR musiał sobie radzić bez trenera, ale także bez Bartosza Frąckowiaka, Kacpra Siejka i Jakuba Drożdżyńskiego. Spotkanie układało się po myśli wolsztynian, bo ci już do przerwy prowadzili trzema golami (15:12). Nie zabrakło też dramaturgii, bo gol na wagę zwycięstwa padł na trzy sekundy przed końcem rywalizacji. Wszystko za sprawą rzutu karnego wywalczonego przez Arkadiusza Piątkowskiego, a wykorzystanego przez Świtałę.

Wygrana była niczym prezent z okazji rozpoczęcia piątego roku kadencji przez obecny zarząd klubu. Przez ten czas wiele w Wolsztynie się zmieniło. – Postęp klubu jest widoczny. W przeszłości mieliśmy cztery zespoły, 60 zawodników. Teraz drużyn jest jedenaście, a w naszym klubie trenuje ponad dwieście osób. Wszystko wygląda nieźle, akademia piłki ręcznej wychowuje najmłodszych. Staramy się także, by w niektórych rocznikach były nawet po dwie ekipy. Do tego powstał zespół seniorek, które chciały rywalizować w lidze. Wolsztyniak wraca do tradycji: wychowuje młodzież, a przy tym patrzymy długofalowo – twierdzi Jankowiak. 

– Mówiąc nieskromnie, mamy poczucie odniesienia sukcesu. Istotny jest fakt, że szybko zrealizowaliśmy kilka podstawowych celów. Doszło do zmiany struktury finansowania klubu. W przeszłości członkowie zarządu w zdecydowanej większości brali utrzymanie Wolsztyniaka na siebie. Teraz także pojawia się takie wsparcie, ale jest ono znacznie mniej istotne, za to pozyskaliśmy więcej nowych źródeł finansowania działalności klubu. Udało nam się zbudować szeroką ofertę sponsorską, która spotkała się z dużym zainteresowaniem lokalnego biznesu. Do tego dochodzą środki ze Starostwa Powiatowego, z Urzędu Miasta czy Urzędu Marszałkowskiego lub z Ministerstwa Sportu. Jesteśmy w stanie zachować stabilność nawet w momencie, gdy z którejś strony pojawi się brak przychylności. Może to skutkować ograniczeniami w zakupie sprzętu czy wyjazdach na turnieje lub obozy, ale trwanie klubu raczej nie będzie zagrożone – uważa prezes KPR-u. 

Jankowiak opowiedział też o przyszłości klubu. – Wprost przyznajemy, że nie stać nas na awans seniorów do wyższej ligi. Na obecnym poziomie jesteśmy w stanie zapewnić zawodnikom zwrot pieniędzy za badania czy sprzęt. Gracze otrzymują też diety za wyjazdy. W pierwszej lidze należy wymagać więcej zaangażowania od zawodników, zatem uczciwie podchodząc do tematu zobowiązani bylibyśmy płacić regularne wynagrodzenia oraz zapewne byliby potrzebni gracze spoza okolicy, których oczekiwania finansowe na pewno nie są małe – przyznaje prezes. 

– Nie chcemy rzucić się na awans bez właściwych podstaw. W sporcie młodzieżowym, wyróżniające się roczniki są w stanie walczyć o laury na poziomie województwa, a nawet całego kraju. Nasi wychowankowie są w stanie się rozwijać. Niektórzy trafili już do Szkół Mistrzostwa Sportowego profilowanych pod piłkę ręczną. Tak jest z tymi, którzy trafili do Gdańska. Inni występują z kolei w Wybrzeżu, które prowadzi liceum z klasą sportową. Do tego mamy kilku wychowanków w MKS-ie Lubin, był też gracz związany sportowo z Kielcami. Na pewno byłoby przyjemnie, gdyby wkrótce kolejny gracz pochodzący z Wolsztyna lub okolic zagrał na poziomie najwyższej klasie rozgrywkowej – stwierdził Kamil Jankowiak 

PK

FOTO: Wolsztyniak Wolsztyn

Podziel się informacją ...
  • 5
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    5
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w News