NewsREGION

Piątka dla zwierząt. Hodowca: Przez 20 lat rozwijałem firmę, a teraz mam się przebranżowić?2 min na czytanie

News - Piątka dla zwierząt. Hodowca: Przez 20 lat rozwijałem firmę, a teraz mam się przebranżowić? - myregion

– „Piątka dla zwierząt” została przygotowana i przegłosowana w Sejmie w cztery dni – podkreśla Paweł Chałupniczak, właściciel hodowli norek w Wielichowie. – Przed wyborami nie było mowy o zakazie hodowli zwierząt futerkowych ani uboju rytualnego i to rząd PiS trzy lata temu narzucił nam nowe wymogi dotyczące dobrostanu zwierząt, które spełniliśmy, a nie jeden hodowca jeszcze nie spłacił tej inwestycji. Po co, skoro rząd miał w planach likwidację branży? Mogliśmy od razu się pozamykać – dodaje. 

Paweł Chałupniczak hoduje norki od blisko 40 lat. Cała produkcja idzie na eksport, bo w kraju zapotrzebowanie na futra jest znikome. Jak mówi, w Polsce jest ok. 500 hodowli norek, i ok. 200 hodowli lisów i szynszyli. Wszystkie te gatunki są prawnie uznane jako zwierzęta gospodarskie. – Nie są to liczby spektakularne, ale znaczące dla rynku futrzarskiego i polskiej gospodarki. Wyrugowanie nas z niego jest przysługą dla innych, bo ta luka natychmiast się zapełni – mówi. 

– Zwierzęta futerkowe hodowane są m. in. w Danii i Szwecji. Był czas, że i tam próbowano pozamykać hodowle, ale ich rządy się opamiętały – podkreśla hodowca. Polska jest drugim po Danii europejskim producentem skór, ale na liście są też Finlandia, Holandia, Grecja, Hiszpania, Węgry, Litwa, Norwegia, Rumunia… – Skóra jest naturalnym surowcem stosowanym od tysięcy lat, a przy tym najbardziej ekologicznym. Wystarczy porównać ją do współcześnie wytwarzanej odzieży z włókien syntetycznych, by to zrozumieć – mówi Sebastian Chałupniczak, syn hodowcy. – A jeśli to takie barbarzyństwo, to dlaczego nie zakazuje się produkcji skór zwierzęcych w całej Europie i na świecie? – pyta.

– Mamy szereg organizacji hodowców zwierząt, m. in. Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych, Związek Hodowców i Producentów Bydła Mlecznego, Mięsnego , Polski Związek Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu… – wylicza Paweł Chałupniczak. – Nikt nie zapytał ich o zdanie, nie było żadnych konsultacji ze środowiskiem rolniczym. Mówi się nam, że mamy się przebranżowić. Ja swoją firmę rozwijałem 20 lat, a teraz daje mi się rok? Na co? – pyta hodowca. Dodaje, że nierozwiązane pozostają też kwestie wieloletnich kontraktów przedsiębiorców z dostawcami i odbiorcami, a to wiąże się z wypłatą potężnych odszkodowań. A to oznacza upadek dziesiątek, a nawet setek firm, a w ogólnym rozrachunku katastrofę gospodarczą.

– Warto też zaznaczyć, że fermy hodowlane są systematycznie kontrolowane przez inspekcje weterynaryjne i ochrony środowiska czyli wykwalifikowanych i doświadczonych inspektorów, a ta ustawa umożliwi wchodzenie na prywatny teren hodowli i decydowania o losie naszych zwierząt członkom organizacji prozwierzęcych po 5-godzinnym kursie! – mówi na koniec Paweł Chałupniczak. 

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News