NewsWOLSZTYN

Otwarte świetlice szkolne świecą pustkami, bo są tylko dla wybranych3 min na czytanie

News - Otwarte świetlice szkolne świecą pustkami, bo są tylko dla wybranych - myregion

Jeden trzecioklasista w świetlicy w Szkole Podstawowej nr 1 i 10 uczniów w Szkole Podstawowej nr 5 w Wolsztynie. W pozostałych dwóch podstawówkach nie ma zajęć świetlicowych dla uczniów nie ma. Choć w SP 3 świetlica jest otwarta, panie dyżurują w pustej sali. W SP 2 takie dyżury były, ale już nie ma, bo nie było zapotrzebowania – informują szkoły.

Zapotrzebowanie jest, ale rodzice nie pytają po tym, jak rząd zapowiedział, że do świetlic szkoły mogą przyjmować tylko te dzieci, których rodzice zawodowo walczą koronawirusem. – Dziecko kasjerki musi sobie radzić samo, gdy matka z ojcem są w pracy – mówi mieszkanka gminy Wolsztyn. Ma dwoje dzieci i prowadzi działalność gospodarczą. – Nie mogę liczyć na babcię, a same w domu zostawić strach, bo co dwie główki, to nie jedna. Pomysłów im nie brakuje, a ja nie mogę być w dwóch miejscach naraz. Miałam już dwie opiekunki wiosną, ale trudno o osobę, która podejmie się nie tylko opieki, ale i pomocy przy zdalnym nauczaniu – dodaje, że byłaby spokojniejsza, gdyby mogła zostawić dzieci w świetlicy, ale nie może.

Formalnie do „wybrańców” zaliczają się dzieci pracowników służby zdrowia, sanepidów i służb mundurowych, choć zawodów, w których trudno sobie pozwolić urlop czy zusowski zasiłek opiekuńczy z powodu przejścia szkół na zdalne nauczanie jest o wiele więcej. W świetle obowiązujących przepisów dziecko ekspedientki nie może więc korzystać ze świetlicy, gdy matka jest w pracy, choć każdy musi jeść, żeby żyć.

– Zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji szkoła podstawowa jest obowiązana prowadzić działalność opiekuńczą dla dzieci osób zatrudnionych w podmiotach wykonujących działalność leczniczą oraz innych osób realizujących zadania publiczne w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, uczęszczających do klas 1– 3 szkoły podstawowej – cytuje treść przepisów dyrektor Beata Kuskiewicz ze Szkoły Podstawowej nr 5 w Wolsztynie.

W szkole na ten moment jest troje dzieci, które wpisują się w ten zapis, ale jest też siedmioro innych, które nie mają w domu warunków do zdalnej nauki. – Mając na myśli warunki, nie chodzi tu tylko o brak sprzętu. Mogą to być różnorodne czynniki. Przychodzą więc do świetlicy szkolnej i tutaj uczestniczą w zdalnych zajęciach – wyjaśnia Beata Kuskiewicz. Dyrektor SP 1 – Mariusz Urban, potrzebującym sprzętu dzieciom wypożyczył szkolne laptopy, więc świetlica ma „jedynaka”. Tu też nikt nie pytał o możliwość korzystania z opieki świetlicy, choć jak przyznaje dyrektor, potrzeby są na pewno. Czy to dobre i sprawiedliwe rozwiązanie? – Na pewno nie – mówi Mariusz Urban.

– Jako dyrektorzy jesteśmy zobowiązani do przestrzegania wytycznych – zaznacza dyrektor Kuskiewicz. – Nie wiemy czy dzieci wrócą do nauczania stacjonarnego po 29 listopada, czego bardzo byśmy chcieli. Wiosenne doświadczenia pokazały, że jeśli zdalna nauka się przedłużała, to stopniowo wprowadzane były zmiany. Najpierw wracały przedszkolaki, potem świetlice zapewniające opiekę dzieciom z klasy 1 – 3 – przypomina. – W naszej szkole mamy tylko klasy 1 -3 oraz oddziały przedszkolne. Dla najmłodszych dzieci nauka w klasie z nauczycielem i kontakt z rówieśnikami jest bardzo ważny, a to nie jest tożsame z nauczaniem zdalnym – dodaje Beata Kuskiewicz.

EI

Podziel się informacją ...
  • 7
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    7
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w News