NakręconeSercePomocy

Opalenica też pomaga. Nakrętki z kosza przy Poznańskiej trafią do Ady2 min na czytanie

NakręconeSercePomocy - Opalenica też pomaga. Nakrętki z kosza przy Poznańskiej trafią do Ady - myregion

Do naszej akcji Nakręcone Serce Pomocy dołącza Opalenica. Z inicjatywy burmistrza Tomasza Szulca ustawiono tam już dwa kosze, a kolejny pojawi się niebawem w Wojnowicach. 

Pierwszy pojemnik znajduje się przy skrzyżowaniu ulic 5 Stycznia, Polnej i Nowej. Zebrane w nim nakrętki są przeznaczone dla 5-letniego Stasia Reczka, którego historię przedstawimy niebawem. Drugi kosz stoi przy szkole podstawowej, przy ul. Poznańskiej. Nakrętki w nim zebrane trafią do 4-letniej Adrianny Kęsy – Patan, która cierpi na niedosłuch. 

Jaka jest historia 4-letniej dziewczynki? Wszystko zaczęło się przed dwoma laty, kiedy rodzice Ady zauważyli, iż dziewczynka bardzo często nie reaguje na wołanie oraz na otoczenie. Rozpoczęło się poszukiwanie przyczyny i liczne wizyty u laryngologa. Niestety, jak się okazało, w wyniku antybiotykoterapii uszkodzony został słuch na poziomie 90 decybeli. Jest to niedosłuch głęboki, głuchota przewodzeniowa i czuciowo-nerwowa obustronna. Aby Ada mogła prawidłowo funkcjonować, niezbędne są kosztowne aparaty słuchowe, nieustanna rehabilitacja mowy przy pomocy specjalistów, częste wizyty kontrolne oraz badania. 

Pierwsze aparaty Adzie zakupiono przed rokiem. To koszt około 10 tysięcy złotych. – Nie są to aparaty z najwyższej półki, ale także nie najtańsze. Trzeba je także raz na trzy lata wymieniać – tłumaczy mama Ady, Mirosława Kęsa – Patan. Co jednak ważne, aparaty w każdej chwili mogą zostać wymienione, a wszystko to z uwagi na zmieniający się stan dziecka, – Cały czas prowadzimy zbiórki, ponieważ tak naprawdę nie wiemy, kiedy potrzebne będą nowe aparaty – dodaje Pani Mirosława. 

Same aparaty to jednak nie jedyne koszty, które trzeba ponieść. Jest ich znacznie więcej – rozpoczynają od częstych wizyt u laryngologa, a kończąc na akcesoriach do aparatów. – Zapinka zabezpieczająca to koszt 50 zł. Potrzeba nam też specjalnych baterii. Nie są to może duże kwoty, ale to stałe koszty, przekraczające możliwości finansowe rodziny. – Dlatego zbieramy pieniądze na wszelkie możliwe sposoby, a jednym z nich są nakrętki – mówi Mirosława Kęsa – Patan. Dodaje, że rodzina prowadzi także zbiórkę pieniędzy. Można pomóc klikając TUTAJ. 

MP

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne