NewsWOLSZTYN

Nocne loty dronów i konsekwencje dla mieszkańców. Strażnicy nawet wieczorem pukają do drzwi2 min na czytanie

News - Nocne loty dronów i konsekwencje dla mieszkańców. Strażnicy nawet wieczorem pukają do drzwi - myregion

O ubiegłego czwartku (28.10.) nad gminą Wolsztyn latają drony, które kontrolują obecność niebezpiecznych związków chemicznych w dymie wydobywającym się z kominów. Mimo ładnej pogody i wysokiej, jak na tę porę roku, temperatury mieszkańcy palą w piecach nawet dzień. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, pomiary odbywają się głównie wieczorami i w nocy. Jeśli kopcący komin zostanie namierzony przed godz. 22 strażnicy pukają do drzwi od razu. Jeśli później – mogą odwiedzić właściciela następnego dnia i pobrać wówczas próbki popiołu, dymu, skontrolować dokumenty zakupu opału i zmierzyć wilgotność drewna.

Dotychczas loty dronów odbyły się w okolicach ul. Bohaterów Bielnika oraz nad osiedlem na północnym – wschodzie miasta, od ul. Komorowskiej, a jak podkreśla komendant Straży Miejskiej, kontrolowany będzie nie tylko miasta, ale i wsie. – Wyniki jak dotąd nie są najgorsze, bo nie stwierdziliśmy spalania śmieci i plastiku. Niestety okazuje się, że gros mieszkańców pali niesezonowanym drewnem, które w trakcie spalania wydziela szkodliwe związki – mówi Mirosław Miętus.

Wyniki pomiarów są natychmiast odczytywane przez operatora, a strażnicy są w stanie ustalić, z którego komina wydobywa toksyczny dym. W takiej sytuacji patrol wchodzi do wytypowanego domu i mierzy wilgotność drewna. – By nie doprowadzić do znacznej emisji szkodliwych substancji, nie powinna ona przekraczać 20 proc. Warto pamiętać, że mokre drewno ma mniejszą wydajność energetyczną, niszczy piec, przekłada się na wyższe koszty ogrzewania, powoduje obniżenie sprawności komina oraz zwiększa emisję pyłów rakotwórczych – wyjaśnia Mirosław Miętus i dodaje, że aby drewno spełniało normy, powinno być sezonowane przez okres co najmniej dwóch, trzech lat.

– Nie jestem zwolennikiem natychmiastowego i bezwzględnego karania. Jeśli jest to pierwsze przewinienie, pouczamy i tłumaczymy. Jeśli jednak nie przynosi to efektu, są i kary – podkreśla komendant. Mandat może wynosić od 50 do 500 zł, a wysokość kary na podstawie okoliczności towarzyszących kontroli określa strażnik. Przykre konsekwencje może mieć także utrudnianie kontroli i wtedy na pewno nie będzie to już kara symboliczna – dodaje, że zgodnie z zarządzeniem burmistrza w roku odbędzie się co najmniej 120 kontroli palenisk.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News