NewsNOWY TOMYŚL

Nie miał maseczki, rozprawa nie doszła do skutku. Pan Leszek: Nie poddam się!2 min na czytanie

News - Nie miał maseczki, rozprawa nie doszła do skutku. Pan Leszek: Nie poddam się! - myregion

Wczoraj (16.09.) przed sądem kolejny raz stanął zbąszynianin Leszek Patalas. Tym razem w związku z domniemanym oklejaniem Zbąszynia naklejkami i materiałami antypandemicznymi. Zawiadomienie w tej sprawie złożył w marcu sekretarz Urzędu Miejskiego w Zbąszyniu Marcin Hoffmann. Wskazał w nim, że Leszek Patalas niszczy mienie komunalne, w tym słupy oświetleniowe czy gabloty, umieszczając na nich naklejki. 

– Osoba ta została zaobserwowana podczas umieszczania takich naklejek na osłonie tablicy ogłoszeń urzędu przez pracowników urzędu, a dodatkowo proceder został zarejestrowany przez system monitoringu – czytamy w złożonym przez sekretarza zawiadomieniu. Podnosi on, że dokonane zniszczenia oznaczają, że gmina będzie musiała ponieść „znaczne koszty”. I zaznacza, że sprawca (Leszek Patalas – red.) od dłuższego czasu bojkotuje nakładane przez rząd obostrzenia, narusza porządek i obowiązujące przepisy. – Takie zachowanie w dobie narastającej liczby zachorowań na Covid-19 wydaje się działaniem szczególnie szkodliwym społecznie – pisze sekretarz. 

Leszek Patalas od początku twierdzi, że Marcin Hoffmann mija się z prawdą. Podnosi, że ma prawo do publikowania w internecie takich treści, jakie uważa za stosowne, a zakazywanie mu mówienia tego, co myśli, jest niezgodne z prawem. Podkreśla również, że wcale nie niszczył mienia komunalnego, a kamera zarejestrowała go w innym miejscu niż wskazuje sekretarz. – Nieprawdą jest więc to, że oklejałem cały Zbąszyń – mówi Leszek Patalas, który finalnie stanął przed sądem, bo zawiadomienie w tej sprawie złożyła policja. 

Wczorajsza rozprawa nie doszła jednak do skutku. Zbąszynianin i jego pełnomocnik zostali wezwani przez nowotomyskiego sędziego do przedstawienia zaświadczeń, że nie muszą mieć maseczek. W odpowiedzi poinformowali, że sąd nie jest upoważniony do tego, by kontrolować takie zaświadczenia, a od tego jest policja. I choć obaj zaświadczenia mieli (tak stwierdzili na opublikowanym na Facebooku nagraniu), to na miejsce wezwano funkcjonariuszy, którzy odczytali ich treść sędziemu. W międzyczasie panowie wnioskowali jednak o zmianę sędziego, do czego nie doszło. Ostatecznie, rozprawa nie doszła do skutku. 

– Została odroczona – mówi Leszek Patalas, ale terminu kolejnej jeszcze nie zna. 

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News