NewsWOLSZTYN

Nadleśniczy: Stare drzewa zabija susza, a tysiące hektarów lasu są zaatakowane przez szkodniki4 min na czytanie

News - Nadleśniczy: Stare drzewa zabija susza, a tysiące hektarów lasu są zaatakowane przez szkodniki - myregion

Lasy w okolicy Wolsztyna są w kiepskiej kondycji i zagraża im wymieranie. Doskwierają im zmieniający się klimat, susza, szkodniki i niestety ludzie. Nadleśniczy Krzysztof Kotlarski przyznaje, że ludzie są w lesie jednymi z największych szkodników, ale las bez ludzi jest… pusty. – W lesie jesteśmy gośćmi, więc zachowujmy się jak na nich przystało pozwalając jego mieszkańcom żyć w spokoju – mówi Jacek Szymków, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Wolsztyn. – Leśnik musi pogodzić różne funkcje lasu – dodaje.

– Ludzie to jeden z wielu problemów, z jakim się mierzymy – mówi Krzysztof Kotlarski. – Taki sam mamy wtedy, gdy na 500-letnim dębie, pomniku przyrody mieszka sobie bardzo rzadki i chroniony chrząszcz, kozioróg dębosz. I zastanawiamy czy chronić chrząszcza, czy drzewo? Zasadniczo można by owada przenieść na inne, młodsze drzewo, ale ono mu wtedy nie smakuje… – żartuje, ale tak właśnie w praktyce wygląda ochrona lasów.

Nadleśnictwo Wolsztyn i Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Zielonej Górze rozpoczęły właśnie pracę nad nowym Planem Urządzenia Lasu na lata 2024 – 2033. W czwartek (30.09.) w siedzibie nadleśnictwa Komisja Założeń Planu, w której pracują zarówno leśnicy, jak i przedstawiciele powiatów, na terenie których położone są lasy wolsztyńskiego nadleśnictwo oraz przedstawiciel Wód Polskich spotkali się, by omówić charakterystykę lasów i założenia planów w zakresie gospodarowania nimi i ochrony.

– Podczas gdy w Polsce średnio tylko 25 proc. powierzchni lasów stanowią lasy ponownie posadzone przez człowieka na terenach porolnych,wyjałowionych, pozbawionych próchnicy, grzybów, mikroorganizmów i składników odżywczych niezbędnych drzewom do prawidłowego przyrostu, na terenie Nadleśnictwa Wolsztyn to aż 40 proc. On nie jest gorszy, ale ma swoje problemy – mówi Krzysztof Kotlarski, a stosunkowo mała powierzchnia starodrzewia oraz jednorodność gatunkowa drzewostanu – głównie sosnowego, zuboża ekosystem i jest bardziej podatna na czynniki środowiskowe i szkodniki. – Musimy sobie z tym poradzić w trakcie normalnych działań gospodarczych. Sposobów jest wiele, a jednym z nich jest stopniowa zmiana struktury, czyli wprowadzanie drzew liściastych wspierający drzewostany sosnowe jak dęby szypułkowe i bezszypułkowe, lipy, klony, graby, a na siedliskach wilgotnych olsze. To co sami hodujemy w naszej szkółce – wyjaśnia.

Przykładem jest 6 tys. ha lasów w okolicach począwszy od Belęcina, przez Stefanowo po Łomnicę, zaatakowanych przez boreczniki. – Trudno sobie to wyobrazić, a jednak miliony tych owadów w bardzo krótkim czasie zjadły niemal wszystkie igły z drzew – opowiada nadleśniczy. – A żeby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się szkodnika, jest tylko jedna metoda, wykonać zabieg ratowniczy – oprysk na ok. 4 tys. 900 ha – dodaje. Koło Kębłowa las niszczy kornik ostrozębny, a w w okolicy Zbąszynia, Wolsztyna i Obry na 550 ha rozpanoszyła się jemioła i prawdopodobnie trzeba będzie w ciągu dwóch, trzech lat zastąpić obecny las nowym tam, gdzie jej występowanie jest najbardziej nasilone, czyli na ok. 100 ha.

– Jednym z najważniejszych problemów, z jakimi musimy się zmierzyć jest jednak susza. Retencja wody, jej zatrzymanie w lesie, by nie spłynęła do Bałtyku to podstawa. Stare drzewa, które stanowią 60 proc. drzewostanu, nie radzą sobie z suszą i umierają. I choć średnioroczna suma opadów nie wydaje się szczególnie niska, to są to w dużej mierze deszcze nawalne, które nie są wchłaniane lokalnie do gruntu. W ciągu trzech ostatnich lat suszy oszacowaliśmy, że poziom wód gruntowych dostępne dla roślin spadł od 80 do 120 cm. Drzewa nie były na to przygotowane – mówi Krzysztof Kotlarski. – Największe problemy są na południe do Wolsztyna w Pradolinie Obry, która najszybciej się wodą napełnia, ale też paradoksalnie woda najszybciej stamtąd ucieka. I są to takie zjawiska, nad którymi my, jako leśnicy, nie potrafimy zapanować – dodaje.

Plan Urządzenia Lasu służy przede wszystkim bezpośredniej gospodarce leśnej związanej z pielęgnowaniem lasu, optymalnej wymianie pokoleń koniecznej ze względu na jego starzenie się. Daje leśnikom wiedzę, która pozwala poprawiać kondycję lasu i zachować trwałość i ciągłość jego życia. Mimo wszelkich działań prowadzonych przez leśników, 5 proc. lasu na terenie nadleśnictwa pozostaje nietknięte aż do naturalnej śmierci. To środowiska życia specyficznych gatunków owadów, grzybów i mikroorganizmów, którym stare, zamierające i martwe drewno jest potrzebne do przetrwania. To gwarancja bioróżnorodności fauny i flory lasu.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News