NewsNOWY TOMYŚL

Muzyka ludowa wraca do łask. Biesiada Koźlarska tym razem gościła w Nądni6 min na czytanie

News - Muzyka ludowa wraca do łask. Biesiada Koźlarska tym razem gościła w Nądni - myregion

Po trzech dniach 47. Biesiady Koźlarskiej dzisiaj (10.10.) w sali wiejskiej w Nądni (gm. Zbąszyń) wręczono nagrody dla laureatów konkursu na Młodego Muzyka Ludowego. Wrażeniom artystycznym towarzyszyły też wrażenia kulinarne. Koło Gospodyń Wiejskich z Nądni przygotowało degustacje regionalnych potraw.

Podczas wydarzenia zaprezentowało się ok. 200 muzyków i tancerzy. Pula nagród sięgnęła ośmiu tysięcy złotych. Wśród wyróżnionych znalazł się m.in. Łukasz Piątek, obecnie uczeń trzeciej klasy technikum, absolwent szkoły muzycznej w Zbąszyniu na akordeonie. Pod okiem mistrza Jana Prządki uczył się gry na koźle i pasji do folkloru. Młodego muzyka zapytaliśmy jak działa ten wyjątkowy instrument.

– Jak sama nazwa wskazuję – kozioł, to instrument wykonany z kozy. Nie zabija się zwierząt specjalnie dla instrumentu. Dopiero jeśli ktoś potrzebuje mięsa, przy okazji, pozyskuję się skórę, która jest odpadem – opowiada pan Łukasz. – Specjalnym sposobem jest wyciągnę całe mięso ze środka. Koza jest uszczelniana, dzięki czemu może utrzymać ciśnienie w środku i powietrze nie ucieka – mówi młody muzyk.

Przód, czyli przednia przebierka, jest wykonana z drewna. – Zakończona jest rogiem, żeby uzyskać melodię i ma dziurki na przebierce, które przyciskając uzyskujemy odpowiedni dźwięk. W przebierce znajduję się stroik, wykonany z trzciny, który jest odpowiednio nacięty – mówi pan Łukasz. Koźlarz gra najczęściej z klarnecistom i skrzypkiem. – Są to najczęściej klasyczne skrzypce, tylko przestrojone na ludowo, żeby stroiły razem z kozłem. Z tyłu mamy drugą piszczałkę, tylko w przeciwieństwie do tej przedniej nie jest to piszczałka melodyjna, tylko basowa. Jest dużo grubsza, także wykonana z trzciny. Tutaj mamy tylko jeden dźwięk, który gra cały czas. A z przodu mamy melodię – mówi .

Worek kozła pompujemy dymką. – Można to porównać do urządzenia, którym kiedyś rozpalano ogniska, albo kominki. Podłączone do kozła, dzięki pompowaniu kozioł się napełnia, możemy go przycisnąć i otrzymujemy ciśnienie. Ono napiera na stroiki i otrzymujemy dźwięki – opowiada pan Łukasz.

Pierwszy dźwięk łatwo uzyskać, wystarczy napompować i nadusić. – Tylko nie będzie on jednostajny. Największy problem dla początkujących jest z tym żeby utrzymać stały dźwięk, żeby on nie wibrował. Każde mocniejsze lub słabsze dociśniecie worka powoduję to, że dźwięk się nam zmieni. Jeśli będziemy za słabo dociskać nie wydobędzie się żaden dźwięk, a jeśli dociśniemy za mocno stroiki się zapchają i też nie wydostaniemy żadnego dźwięku – mówi pan Łukasz. Na opanowanie instrumentu potrzeba około roku. Później muzycy pracują nad poszerzeniem repertuaru.

W tym roku wyjątkowo biesiada nie odbyła się na rynku w Zbąszyniu, ponieważ trwa remont w muzeum, które stanowiło zaplecze techniczne imprezy. Salę w Nądni specjalnie wygłuszono na potrzeby biesiady, powiększono też scenę. Gmina zadbała nawet o autobusy, którymi mieszkańcy Zbąszynia mogli dojechać do sąsiedniej Nądni. – Oczywiście w przyszłym roku, gdy remont będzie już zakończony, wracamy do stolicy gminy – mówi Mateusz Basiński, dyrektor Zbąszyńskiego Kultury. Połowę kosztów organizacji biesiady pokryto z dofinansowania z Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa narodowego i Sportu.

JP

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News