NewsNOWY TOMYŚL

Mówi, że stracił pracę, bo nie nosił maseczki. Teraz nie zgadza się na ugodę2 min na czytanie

News - Mówi, że stracił pracę, bo nie nosił maseczki. Teraz nie zgadza się na ugodę - myregion

We wrześniu stanął przed sądem za to, że oklejał miasto naklejkami antycovidowymi, a teraz w związku z bezpodstawnym – jego zdaniem – zwolnieniem z pracy. – Ja się nie poddam! – zapowiada zbąszynianin, Leszek Patalas. 

Mężczyzna stracił pracę w Zespole Szkół nr 1 w Zbąszyniu w ubiegłym roku. Jak twierdzi, powodem było to, że nie nosił maseczki. Ale i fakt, że zwracał dyrekcji uwagę na płyn do dezynfekcji. W jego ocenie bawiły się nim dzieci, a szkoła nie sprawdziła, czy jest odpowiedniej jakości. – Zostałem zwolniony tuż przed tym, jak miałem otrzymać nagrodę jubileuszową. Nie spodziewałem się, że po tylu latach, kiedy byłem na każde wezwanie, zostanę tak potraktowany – mówi Leszek Patalas. 

Zbąszynian zaznacza, że szukano powodu, by się go pozbyć. – Byłem niewygodny. Mówiłem, co myślę o pandemii. Ale to, że w nią nie wierzę, to moja sprawa – podkreśla. I dodaje, że również jego sprawą jest to, że w czasie wolnym angażował się w akcje antycovidowe. Ich pokłosiem jest sprawa karna, którą wytoczył mu Urząd Miejski w Zbąszyniu. Jednak proces idzie jak po grudzie. We wrześniu rozprawa nie doszła do skutku, bo obrońca Patalas nie zgodził się na założenie maseczki. Nie pomogło tłumaczenie, że ma do tego prawo. Sprawę odroczono do 1 grudnia. Czy tym razem dojdzie do skutku? Pewności nie ma, bo i ta o bezpodstawne zwolnienie, która odbyła się w ubiegłym tygodniu, nie poszła tak, jak chciałby tego Leszek Patalas. 

– Odbyła się online, ale tak się nie da zeznawać. Wnieśliśmy z adwokatem o jej odroczenie i przeprowadzenie w normalnym trybie, stacjonarnie – mówi zbąszynian. Wyjaśnia, że dostał już nawet propozycję ugody, czyli wypłacenia nagrody jubileuszowej, której nie dostał. – Ale nie zgodziłem się, bo zamierzam walczyć do końca – podkreśla Leszek Patalas. Zaznacza, że został zwolniony niezgodne z prawem i chce przywrócenia do pracy. – Inna opcja nie wchodzi w grę. Ja doskonale wiem, że to jest sprawa polityczna. Chcą mnie zdyskredytować. I choćby proponowali sto tysięcy, to nie pójdę na ugodę. Mam prawo pracować – mówi zbąszynianin. Dodaje, że przez to, jak został potraktowany, stał się persona non grata. – Dlatego nie odpuszczę – deklaruje. 

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News