NewsWOLSZTYN

Mieli plany i marzenia. Teraz rodzina walczy, żeby pan Tomasz wrócił do swojego życia3 min na czytanie

News - Mieli plany i marzenia. Teraz rodzina walczy, żeby pan Tomasz wrócił do swojego życia - myregion

Pani Mariola, jako ratownik medyczny, uratowała niejedno życie. Teraz ona i jej rodzina potrzebują pomocy. Trudno jej o nią prosić, ale bez tego nie będzie mogła pomóc swojemu mężowi.

Niedziela. 19 września 2021 roku. Ta data zostanie w głowach członków rodziny Oblińskich na zawsze. Pani Mariola tego dnia była w pracy, zabezpieczała bieg w Wolsztynie. Gdy wróciła szykowali się do wspólnego obiadu. Siadali do stołu. Pan Tomek poszedł zapalić papierosa do piwnicy. Długo nie wracał. – Mamy taką tradycję, że w niedzielę, jak dzieci są w domu, jemy obiad razem – opowiada pani Mariola. Po pana Tomka zszedł syn Marek i to on znalazł tatę. Zaczął krzyczeć i po minucie przybiegła pani Mariola. Nie spanikowała. Działała jak na co dzień, gdy w pracy ratuje ludzi. Pacjent nie oddychał, doszło do zatrzymania krążenia. Zrobiła wszystko, co w ludzkiej mocy. Tętno wróciło. Po chwili przyjechała karetka i zabrała pana Tomka (45 l.) do szpitala.

– Tylko nie to. Tylko nie on. To nie może być prawda. Przecież jeszcze chwilę temu mieliśmy plany, marzenia. Jeszcze chwilę temu mieliśmy życie, na jakie pracowaliśmy latami, a teraz? Teraz mój mąż umierał, a ja nie mogłam nic zrobić… – mówi pani Mariola, choć to ona uratowała mu życie. Mimo błyskawicznej pomocy doszło do niedotlenienia mózgu. Mężczyzna spędził cztery tygodnie na oddziale intensywnej terapii. Gdy wrócił do domu jego żona razem z siostrą, która jest pielęgniarką rozpoczęła intensywną rehabilitację. Do tego konsultację z psychologiem, logopedą i innymi lekarzami. Wielki wysiłek rodziny przyniósł efekt i pan Tomek stanął na własnych nogach. Niestety z powodu niedotlenienia ma problemy z pamięcią. – Jest wstanie odtworzyć wydarzenia z przed kilku lat, ale nie wie, co mówiłam zaledwie pięć minut wcześniej – mówi pani Mariola. – Mąż potrzebuje stałej opieki – wyjaśnia kobieta.

Pani Mariola jako ratownik medyczny pracowała w kilku miejscach. – Teraz musiałam zrezygnować z dwóch zajęć, żeby móc walczyć o męża – mówi kobieta. To głównie pan Tomek zajmował się domem. – Zawsze miałam spokojną głowę, że choć dużo pracuję, to w domu wszystko jest zrobione i dopilnowane. Teraz szybko musiałam się nauczyć wielu rzeczy – mówi pani Mariola. Jeszcze kilka tygodni temu pan Tomek pracował w budowlance, a popołudniami jechał na działkę, gdzie budował dom. – Sam robił wszystko co mógł. Tylko do większych prac zatrudnialiśmy fachowców – mówi pani Mariola. Nie mają kredytu. Prace trwały od kilku lat, z tego co zarobili. – Liczyliśmy, że to potrwa jeszcze kilka lat. Teraz nie wiem czy kiedykolwiek skończymy dom – mówi pani Mariola. Rodzinie nie jest łatwo. Syn i córka pani Marioli i Tomasza studiują. Dużym oparciem jest też mama, pomaga w opiece nad mężczyzną.

– Za nami najgorsze, ale przed nami wciąż najtrudniejsze. By marzyć o odzyskaniu sprawnego życia, Tomek potrzebuje długotrwałej, intensywnej i wieloetapowej rehabilitacji neurologicznej. Rehabilitacji, na którą nas nie stać… – mówi pani Mariola, która przyznaje, że tygodniami wahała się czy poprosić o pomoc. Zawsze radziła sobie samodzielnie. Teraz musiała jednak ograniczyć pracę zawodową, żeby opiekować się mężem. Od niedzieli (28.11.) są w ośrodku w Iławie, gdzie pan Tomek ma zapewnioną intensywną rehabilitację neurologiczną. Lekarz poinformowali żonę, że może być potrzebne dalsze leczenie w ośrodku. Bez wsparcia dobrych ludzi to nie będzie możliwe.

JP

Podziel się informacją ...

Zobacz inne

Więcej w News