NewsWOLSZTYN

Miał próbować zabić, potem targnął się na życie. Będą przesłuchania świadków2 min na czytanie

News - Miał próbować zabić, potem targnął się na życie. Będą przesłuchania świadków - myregion

Ciało domniemanego sprawcy usiłowania zabójstwa 23-latki zostało odkryte przez przypadkową osobę na tarasie domku letniskowego w Wilczu w sobotę (27.03.). Okoliczności śmierci 43-latka wzbudziły najwyraźniej wątpliwości śledczych, bo prokuratura wszczęła śledztwo i zleciła sekcję zwłok.

Do próby zabójstwa doszło 19 marca w Bojadłach. 43-letni Mariusz Z. miał dusić swoją byłą partnerkę, a potem zbiec sądząc, że kobieta nie żyje. 23-latkę udało się jednak uratować, a za podejrzanym ogłoszone zostały poszukiwania. Jego auto zostało znalezione dzień później pod Lubięcienem, w gminie Nowa Sól. Mężczyznę zarejestrował też monitoring, a jak mówiła rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze, mężczyzna widziany był później w kilku innych miejscach.

Śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa prowadzi Prokuratura Rejonowa w Świebodzinie, a cało 43-latka zostało znalezione na terenie powiatu wolsztyńskiego, więc sprawą jego śmierci zajmie się prokuratura w Wolsztynie.

– W sprawie czynu, który Mariusz Z. miał popełnić w Bojadłach, śledztwo jeszcze trwa – mówi rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, Zbigniew Fąfera. – Prokurator podjął decyzję o przeprowadzeniu dodatkowych przesłuchań świadków, sąsiadów podejrzanego i jego byłej partnerki. Po wykonaniu tych czynności śledztwo zostanie umorzone – dodaje.

Tymczasem – jak informuje prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, w Wolsztynie trwa śledztwo w sprawie doprowadzenia człowieka do targnięcia się na własne życie za pomocą namowy lub nieudzielenia pomocy.

Według nieoficjalnych informacji, Mariusz Z. włamał się do domku letniskowego przez okno. W chwili znalezienia zwłok był ubrany inaczej niż w dniu, gdy nagrała go kamera w Lubięcinie. Na twarzy miał kolorową maseczkę naciągniętą wysoko pod oczy, a na głowie wędkarki kapelusz. Miał też związane nogi i ręce.

– Nie ma w tym nic nadzwyczajnego – mówi jednak prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. – Biegły sądowy nie stwierdził na ciele denata obrażeń wskazujących na udział osób trzecich. Zostały pobrane próbki do badań toksykologicznych na obecność w organizmie alkoholu lub środków odurzających. Śledczy przeprowadzili też eksperyment procesowy, w wyniku którego ustalono, że mężczyzna sam targnął się na życie. Śledztwo trwa – mówi Wawrzyniak i dodaje, że zdarza się, że osoby decydujące się na samobójstwo wiążą sobie ręce i nogi, by uniemożliwić sobie odruchową próbę ratowania się.

EI

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News