GRODZISKNews

Masowe odejścia z grodziskiego szpitala. Nie pracuje większość lekarzy i prawie połowa pielęgniarek3 min na czytanie

GRODZISK - Masowe odejścia z grodziskiego szpitala. Nie pracuje większość lekarzy i prawie połowa pielęgniarek - myregion

Jak poinformowała dyrektor grodziskiej lecznicy, Halina Sroczyńska, na początku listopada, z chwilą przekształcenia szpitala, z pracy zrezygnowało 85 procent lekarzy i 39 procent pielęgniarek. Dyrektor lecznicy wyjaśniała, że powodem miał być wiek personelu lub braku możliwości pracy w szpitalu „covidowym”, którym de facto lecznica w Grodzisku – jak wyjaśniał wówczas Tomasz Stube z Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego, nie jest. Wszystko dlatego, że został obroniony oddział ginekologiczno – położniczy z neonatologią – jedyna „zielona” niecovidowa strefa w placówce.

Dyrektor Sroczyńska podkreśla, że stara się odbudować kadrę, ale jest ciężko. Magdalena Woźniczak z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych i pielęgniarka koordynująca na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii w grodziskim szpitalu przyznaje, że z pracy w lecznicy odeszło ok. 40 z niespełna 100 pielęgniarek. – Staramy się pomagać sobie nawzajem, więc wspomagają nas w tym trudnym okresie koleżanki z innych szpitali – wyjaśnia, ale to wciąż mało i nie może trwać w nieskończoność.

Na samym OIOM-ie obsada średniego personelu zmniejszyła się o sześć osób. – Dwie pielęgniarki zrezygnowały ze względu na stan zdrowia, bo nie mogły pracować przez całe dyżury w kombinezonach, dwie ich macierzyste szpitale oddelegowały do pracy na oddziale covidowym u siebie, a dwóm macierzysty pracodawca nie wyraził zgody na pracę na oddziale covidowym u nas – wylicza Magdalena Woźniczak. – Osoby, które zrezygnowały z pracy w naszym szpitalu to głównie osoby zatrudnione na kontraktach i zleceniach – dodaje. 

Dotyczy to zarówno pielęgniarek, jak i lekarzy. Tych kontraktowych było kilkukrotnie więcej niż etatowych. Jak mówi pielęgniarka, odeszli niemal wszyscy. Obecnie lekarzy grodziskiego szpitala można dosłownie policzyć na palcach. Chirurgia nie ma ani jednego medyka, dlatego pielęgniarki z tego oddziału wspomagają obecnie internę. W szpitalu nadal jest trzech anestezjologów. Na wewnętrznym – ordynator, jest też trzech ginekologów i pediatra. 

– Przepis zakazujący pracy jednocześnie w szpitalach jednoimiennych i na oddziałach covidowych oraz winnych szpitalach obowiązywał w pierwszej połowie roku, ale już nie obowiązuje – mówi dyrektor nowotomyskiej lecznicy, Tomasz Przybylski. W zarządzanym przez niego szpitalu pracuje ok. 100 lekarzy i ok. 200 pielęgniarek, a mimo utworzenia tam oddziału covidowego, nikt nie złożył rezygnacji. – Przepis przepisem, a pracodawcy stawiają własne warunki i albo się je spełni, albo… A żadna kobieta po 50-tce, która ma etat, nie zaryzykuje zwolnienia z pracy, nawet pielęgniarka – ripostuje jednak Magdalena Woźniczak.

Szpital w Nowym Tomyślu ma 10 oddziałów szpitalnych, a struktura zatrudnienia jest podobna do tej szpitalu w Wolsztynie. Większość lekarzy pracuje na kontraktach, a tylko nieliczni mają etaty. Lekarze kontraktowi gwarantują obłożenie popołudniowych i nocnych dyżurów, na ogół każdy jednego dyżuru w tygodniu. – Tak zresztą funkcjonuje zdecydowana większość szpitali powiatowych – przyznaje Tomasz Przybylski.

Jak poinformował dyrektor Karol Mońko, w szpitalu w Wolsztynie, który ma siedem oddziałów szpitalnych zatrudnionych jest 98 lekarzy, z których tylko 18 ma etaty, 78 kontrakty, a 2- umowy zlecenia. Lecznica zatrudnia też 179 etatowych pielęgniarek, 12 pielęgniarek kontraktowych i 11 na umowy zlecenia i także – pomimo utworzenia oddziału covidowego nie odnotowała exodusu.

EI

Podziel się informacją ...
  • 8
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    8
    Udostępnienia

Zobacz inne

Więcej w GRODZISK