NewsWOLSZTYN

Marcin Z.: Przepraszam. Bardzo chciałbym, żeby ta pani żyła…3 min na czytanie

News - Marcin Z.: Przepraszam. Bardzo chciałbym, żeby ta pani żyła… - myregion

Pięć lat więzienia, 10 tys. zł nawiązki dla rodziny zmarłej i dożywotni zakaz kierowania pojazdami – to wyrok, który usłyszał Marcin Z. W październiku ubiegłego roku na trasie pomiędzy Wojciechowem a Chobienicami śmiertelnie potrącił panią Krystynę. Był pijany. 

Tragedia rozegrała się na oczach świadków – kierowców, którzy feralnego dnia jechali trasą łączącą Siedlec z Chobienicami. Widzieli oni jak młody kierowca wyprzedzał, nie zważając na jadące z naprzeciwka samochody. Zdążył uciec na swój pas, ale nie spodziewał się rowerzystki. Uderzenie było tak mocne, że kobieta wyleciała w powietrze i z impetem uderzyła o asfalt. – Kiedy widziałem, że strażak niesie czarny worek wiedziałem już, że nie udało się jej uratować… – zeznawał w sądzie Marcin Z.

O szczegółach wypadku mówił m.in. kierowca golfa, którego samochód wyprzedzał 28-latek. Mężczyzna wyjaśniał, że jechał w tym samym kierunku, co BMW i kiedy wyjeżdżał z Chobienic widział już w oddali rowerzystę. Wspominał, że po chwili z dużą prędkością zaczęło wyprzedzać go BMW. Nawet jego żona krzyknęła, że pędzi jakiś wariat, bo z naprzeciwka jechały dwa lub trzy samochody. Kierowca szarżował jednak w najlepsze, a do tragedii doszło tuż po tym, jak wrócił na swój pas. Jak mówił właściciel golfa, uderzenie w rowerzystkę poprzedziło ostre hamowanie, które na niewiele się zdało. Opowiadał, że nagle zobaczył człowieka w powietrzu i uderzające w drzewo BMW, które chwilę wcześniej sunęło poboczem drogi. Natychmiast się zatrzymał i wezwał pomoc, a jego żona rzuciła się na pomoc pokrzywdzonym. Kierowca BMW o własnych siłach wyszedł z auta, ale od leżącej na ziemi rowerzystki kazali mu odejść ci, którzy ją ratowali. Czy już wtedy wyczuli od 28-latka woń alkoholu?

Wynik na alkomacie nie pozostawiał złudzeń. Mężczyzna pił i to dużo, bo drugie badanie pokazało, że stężenie alkoholu w organizmie rośnie. U 28-latka stwierdzono blisko 1,5 promila, a on sam wkrótce potem, na przesłuchaniu, przyznał się, że dzień wcześniej alkoholu sobie nie odmawiał. Tłumaczył, że pił niemal do drugiej w nocy. Jak mówił, miał obalić osiem piw i dwie setki wódki. Najpierw w domu, potem w garażu. Szczerze przyznał też, że już kilka godzin później, o siódmej rano, wsiadł w samochód i przemierzył trasę z Jażyńca do Chobienic, jadąc do pracy. Wyznał ponadto, że w pracy wypił kolejne piwo i w takim stanie, po godz. 13, ruszył w drogę powrotną do domu. To wtedy doszło do wypadku. – Zanim rozpocząłem wyprzedzanie widziałem, że z przeciwnego kierunku jadą samochody. Wydawało mi się, że zdążę. Na liczniku miałem może ze 110. Nie widziałem rowerzystki – tłumaczył w sądzie 28-latek. 

Kierowca BMW wyjaśniał, że wcisnął pedał hamulca do końca, ale samochód zaczął się ślizgać. – Rowerzystka wleciała mi na szybę i zrobiła mi się pajęczyna. I nic już nie widziałem, ale cały czas miałem włączony hamulec. Kiedy uderzyłem w drzewo podbiegli do mnie jacyś ludzie i pomogli wyjść z samochodu. Gdy podszedłem bliżej, zobaczyłem, że to jest kobieta. Jacyś ludzie udzielali jej pomocy. Wiem, że była nieprzytomna, ale miała tętno. Kiedy ją reanimowali, modliłem się, żeby wszystko było dobrze. Ale kiedy widziałem, że strażak niesie czarny worek wiedziałem już, że nie udało się jej uratować – zeznawał Marcin Z., który już na początku przyznał się do winy. Młody kierowca nie potrafił wyjaśnić, dlaczego po pijanemu wsiadł za kierownicę. 

28-latka zatrzymano. Kilka dni później sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie. Teraz zapadł wyrok, ale wniesiono apelację. – Chciałbym przekazać rodzinie przeprosiny i chciałbym, żeby ta pani żyła. Chciałbym też przeprosić pokrzywdzoną, która jest dzisiaj nieobecna. Proszę o przebaczenie, bardzo żałuję – mówił w sądzie Marcin Z. 

ŁR

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News