NewsREGION

Marcin Porzucek, poseł PiS: Nie da się nie popełniać błędów. Wiele rzeczy sprawdza się w boju8 min na czytanie

News - Marcin Porzucek, poseł PiS: Nie da się nie popełniać błędów. Wiele rzeczy sprawdza się w boju - myregion

Udało się uratować miliony miejsc pracy, a zeszły rok był rekordowy pod względem eksportu. Samorządy dostały ogromne wsparcie, czego nie było za naszych poprzedników. A problemy ze szczepieniami nie wynikają z bałaganu, a z ich braku – mówi Marcin Porzucek, poseł Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z Łukaszem Rogalskim.

Pandemia trwa już rok. Czy w pana ocenie absolutnie wszystkie decyzje rządu związane z zamrażaniem gospodarki były trafne? 

Pandemia w tej skali to coś z czym świat nie spotkał się od stu lat. W takiej sytuacji nie da się nie popełnić żadnego błędu. Wiele rzeczy sprawdza się w boju. Tak jest w każdym państwie. Jednak na tle większości krajów Unii Europejskiej radzimy sobie dobrze. Zarówno pod względem medycznym, jak i gospodarczym. Doświadczenie wolontariatu -wykonywanie pracy salowego na szpitalnym oddziale covidowym umocniło moje przekonanie, jak niebezpieczne jest to zagrożenie dla nas i naszych bliskich. Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się na Słowacji, w Czechach czy Portugalii. Próby zbyt szybkiego odmrożenia gospodarki skończyły się tam katastrofą humanitarną i powrotem do silnego lockdownu. W Niemczech czy Francji obowiązuje on już od dawna. Tymczasem w Polsce względnie normalnie funkcjonuje 90 proc. gospodarki. Udało się uratować miliony miejsc pracy w przemyśle, rolnictwie i dużej części usług. Zeszły rok był rekordowy pod względem eksportu. Do branż, które działają w ograniczonym zakresie, kierujemy olbrzymie środki. W ostatnim czasie otrzymuję pytania, czy nie warto rozważyć kierowania ich części bezpośrednio do pracowników.

Restauratorzy decydują się na otwieranie lokali i wygrywają w sądach. Te wskazują, że decyzja rządu w tej kwestii nie ma podstawy prawnej. Jak pan się do tego odniesie? 

W dużej mierze rząd opiera swe działania na ustawie o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych wśród ludzi. W 2008 r. została przygotowana przez koalicję PO-PSL i przez kilkanaście lat Trybunał Konstytucyjny nie kontestował jej zapisów. Jedne sądy uzurpują sobie prawo do stawiania siebie na poziomie TK, inne uznają demokratyczny porządek prawny. Oprócz przepisów ważny jest również zdrowy rozsądek i odpowiedzialność społeczna. Pewnym paradoksem jest fakt, iż często najgłośniej końca poważniejszych obostrzeń domagają się ci, którzy lekceważą te podstawowe i mało dolegliwe, jak np. noszenie maseczek.

Z pierwszej transzy Funduszu Inwestycji Lokalnych gminy w naszym regionie otrzymały zastrzyk finansowy. Z drugiej już nie, co bojkotuje opozycja. Dlaczego tak się stało?

Na konta samorządów powiatu wolsztyńskiego z tego programu trafiło łącznie ok. 8 milionów złotych. Podobnie było w powiecie grodziskim. To olbrzymie środki na wybrane lokalne inwestycje. Nowe drogi czy wodociągi są dla ludzi, a nie władz, więc ich partyjne barwy nie mają znaczenia. Wcześniej niemałe kwoty trafiały do zachodniej Wielkopolski np. z rządowego Funduszu Dróg Samorządowych. Posłów opozycji warto zapytać, czemu dawniej nie było takiego krajowego wsparcia i czy środki, którymi zarządza samorząd wojewódzki, gdzie rządzą ich koledzy z PO, PSL i SLD, na pewno trafiają głównie do najbardziej potrzebujących gmin i powiatów.

Program 500+ był wielokrotnie krytykowany, ale program Maluch+ niekoniecznie. Jak oceniłby pan realizację drugiego z programów, z którego korzystają nasze samorządy? 

Celem programu Maluch+ jest wspieranie rozwoju opieki nad dziećmi do lat trzech, a mówiąc potocznie – tworzenie żłobków. To wsparcie głównie dla mniejszych miejscowości na utworzenie i funkcjonowanie często pierwszej takiej placówki w gminie. Mimo obiegowych opinii, pomijając pandemię, w ostatnich latach wyraźnie zmniejszyło się bezrobocie wśród kobiet. Zależy nam na tym, aby decyzja o rozpoczęciu lub powrocie do pracy wynikała z decyzji młodych mam, aby nie musiały rezygnować z kariery zawodowej. Odnosząc się do programu Rodzina 500+, to był on bardzo oczekiwany przez miliony polskich rodzin. Jego krytyków zachęcam, by negowali go również w czasie kampanii wyborczych, a nie tylko po kolejnych porażkach, często szydząc z ludzi, którzy go doceniają.

Jakie programy rządowe uznałby pan za najbardziej istotne dla małych gmin, które nie mają środków na to, by prowadzić milionowe inwestycje?

Omówione przeze mnie powyżej programy FIL i FDS są obecnie najważniejsze. Np. gmina Zbąszyń dostała ponad dwa miliony złotych, Rakoniewice blisko milion. To duże zastrzyki gotówki na wybrane przez samorządowców inwestycje. Liczę na to, że będą składać dobre wnioski. Przed nami nowa perspektywa finansowa UE. Rząd pracuje nad mechanizmem wspierającym Wielkopolskę, bo według kryteriów unijnych przysługują nam niższe środki. To koszt awansu do grupy nieco zamożniejszych regionów. W dużej mierze uda się to zrekompensować na poziomie krajowym.

Ustawa odorowa leży i kwiczy, a w naszych gminach, choćby w Rakoniewicach, niezadowolenie z planowanych inwestycji rośnie. Czy partia, którą pan reprezentuje, podejmie w tej sprawie działania? 

Jestem przeciwnikiem lokalizowania uciążliwych inwestycji w zbyt bliskich odległościach od zabudowań mieszkalnych. Duże instalacje wzbudzają sprzeciw lokalnych społeczności. Z drugiej strony należy pamiętać, że produkcja rolna była i będzie nieodzownym elementem polskiej wsi oraz źródłem utrzymania wielu jej mieszkańców. Liczę na to, że uda się wypracować kompromis prawny w tym zakresie.

Była trzynasta emerytura, będzie czternasta. W takie rozwiązanie znów wtrąca się opozycja podnosząc, że nie są to działania długofalowe, a doraźne. Jak pan odpowie tym, którzy je krytykują?

Gdyby dłużej rządziła koalicja PO-PSL, to 66-letnia kobieta nie dostałaby nie tylko trzynastej i czternastej emerytury. Ta kobieta nie dostałaby nawet pierwszej emerytury! Dotrzymaliśmy słowa i obniżyliśmy obligatoryjny wiek emerytalny. Kto ma zdrowie i ochotę może pracować dłużej. Postęp techniczny i wzrost gospodarczy pozwala nam poprawiać los seniorów. Jeśli systemowym pomysłem opozycji jest ponowna zmiana wieku emerytalnego, to niech powiedzą o tym wprost.

Spotkał się pan z uczestnikami protestów w sprawie orzeczenia TK dotyczącego aborcji. Czy można wnioskować, że opowiada się pan za referendum w tej sprawie? 

Jestem otwarty na spotkania z każdym. Ważne, by były merytoryczne. Uznałem, że młodzi ludzie mają do powiedzenia coś więcej niż bezproduktywne inwektywy. To było dobre spotkanie, gdzie poruszaliśmy też inne wątki np. wprowadzoną przez nas stawkę 0 proc. PIT dla młodych. To kilkaset złotych w portfelu więcej. I w mojej ocenie to najważniejsze problemy młodych ludzi. Praca i mieszkanie. Polska jest w czołówce krajów UE pod względem niskiego bezrobocia wśród młodych. W zeszłym roku oddano do użytku najwiecej mieszkań od ponad czterdziestu lat. Niskie stopy procentowe to szansa na tani kredyt. Sugestie były takie, że w obliczu pandemii i większych wymogów banków np. co do wkładu własnego, warto rozważyć zwiększenie w tym zakresie roli państwa. Nie podpisałem wniosku do TK, bo bliskie było mi stanowisko śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Szanuję jednak orzeczenie trybunału. Przypominam, że w tym kierunku zmierzał już w czasach prezesury prof. Zolla i prof. Rzeplińskiego. W ramach zapisów obowiązującej Konstytycji RP z 1997 r., referendum niewiele by wniosło. Natomiast nie widzę w najbliższych kadencjach większości dwóch trzecich posłów wymaganej do jej zmiany.

Wracając do pandemii – ruszyły szczepienia. Wiele przychodni nie przystąpiło jednak do narodowego programu podnosząc, że jest bałagan. Czy w takich twierdzeniach jest ziarno prawdy? 

Kluczowym elementem jest systematyczna dostawa szczepionek. Problemy wynikają z ich braku. Uznaliśmy, że postawimy na wspólne zakupy z całą UE. Gdybyśmy negocjowali sami jak Wielka Brytania czy Izrael być może dostawy byłyby szybsze. Oczekujemy, że Bruksela wykorzysta narzędzia do wyegzekwowania od firm farmaceutycznych dostaw zgodnie umowami. Sytuacja pokazuje jednak, ze trzeba być gotowym na szybkie zmiany planów. Tym bardziej, że pojawiają się nowe wskazania co do grup wiekowych które powinny być szczepione danym produktem. Przypominam, że na początku stycznia politycy opozycji domagali się, aby nie zabezpieczać drugich dawek dla medyków, tylko zrobić pierwsze szczepienie kolejnym grupom. Kilka dni później rozpoczął się kryzys w dostawach dla UE i mielibyśmy olbrzymi kłopot.

Bywa pan w Warszawie, zagląda do Obornik, często prowadzi rozmowy w Pile. Do Wolsztyna zagląda pan rzadko. Dlaczego?

W okresie pandemii odbywa się znacznie mniej wydarzeń. Przy zachowaniu zasad sanitarnych, po uprzednim umówieniu telefonicznym spotykam się głównie w moich biurach poselskich. Najbliższe znajduje się w Nowym Tomyślu. Jego opiekunem jest radny powiatowy Adam Frąckowiak. Natomiast zawsze jestem do dyspozycji wolsztyńskich mediów. Jestem też otwarty na zaproszenia ze strony samorządowców czy lokalnych organizacji.

Dziękuję za rozmowę. 

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w News