NOWY TOMYŚL

Ma szóstkę dzieci i pomaga innym. „U rodziny z Wytomyśla najbardziej zaskoczyło mnie, jak bardzo jest ze sobą zżyta”3 min na czytanie

NOWY TOMYŚL - Ma szóstkę dzieci i pomaga innym. „U rodziny z Wytomyśla najbardziej zaskoczyło mnie, jak bardzo jest ze sobą zżyta” - myregion

Katarzyna Szudlarska od czterech lat działa w Związku Dużych Rodzin Trzy Plus, którego koło istnieje w Nowym Tomyślu od marca zeszłego roku. Na co dzień nie traci czasu i kiedy tylko trzeba, angażuje się w pomoc innym. Przykładem jest akcja, która nadal trwa. To organizacja pomocy dla rodziny z Wytomyśla, która w pożarze przed tygodniem straciła znaczną część dobytku, o czym pisaliśmy TUTAJ. – Nie mogłam siedzieć z założonymi rękoma. Zabrałam się za organizację pomocy rodzinie, która należy też przecież do naszego Związku – opowiada Szkudlarska. Na krótką rozmowę z naszym portalem godzi się niechętnie. Nie dlatego, że nie lubi mediów. Dlatego, że w jej życiu każda minuta ma znaczenie. – To niezbędne przy szóstce dzieci – wyjaśnia zdradzając, że razem z mężem spodziewają się siódmego. 

Priorytetem Związku jest walka o prawa takich rodzin i tym samym ułatwianie im życia. Jednym z najważniejszych założeń, jak wyjaśnia Szkudlarska, jest jednak obalanie stereotypu, że wielodzietne rodziny to patologia. – Panuje jeszcze takie przekonanie, że jeżeli pary mają trójkę i więcej dzieci, to z pewnością jest w tych domach alkohol, przemoc i bieda. A to nie prawda, czego przykładem jest rodzina z Wytomyśla – zaznacza szefowa nowotomyskiego koła. Zapytana przez nas o to, co najbardziej zaskoczyło ją u pogorzelców z tej niewielkiej miejscowości, odpowiada bez wahania: to, jak są ze sobą zżyci. – Jedną noc musieli spędzić w trzech różnych domach i z tym nie mogli się pogodzić. Na szczęście już następnego dnia, dzięki m.in. wstawiennictwu księdza proboszcza, udało się zorganizować im mieszkanie zastępcze – tłumaczy Katarzyna Szkudlarska. 

Pomoc dla pogorzelców nie jest pierwszą, którą organizuje mieszkanka Nowego Tomyśla. W ubiegłym roku sukcesem zakończyła się akcja pomocy dla pana Piotra – ratownika medycznego, który ucierpiał w wypadku, a swój wkład miała w to właśnie Szkudlarska, która była współorganizatorem akcji. Nowotomyślanka działa również w Szlachetnej Paczce. Za jej sprawą dużą pomoc otrzymała jedna z rodzin z gminy Nowy Tomyśl. Jak jednak łączy te wszystkie akcje z wychowywaniem szóstki dzieci? 

– Najważniejsza jest dobra organizacja. Nie jest tak, że wszystkie dzieci są małe, bo najstarsze ma już 17 lat – opowiada Katarzyna Szkudlarska. – Dla mnie liczy się każda minuta, a każda pociecha, którą z mężem witamy na świecie jest naszą wielką radością – wyjaśnia. Tłumaczy, że w jej ocenie rodziny mające więcej niż trójkę dzieci lepiej się organizują niż te, które mają jedną bądź dwie pociechy. – Nie chciałabym jednak generalizować, bo wiadomo, że są wyjątki – śmieje się mieszkanka miasta wikliny. Wyjaśnia, że rodziny należące do Związku Dużych Rodzin spotykają się na integracyjnych wyjazdach w różnych częściach Polski. Wymieniają doświadczenia i się wspierają.

Akcja pomocy, którą zorganizowała dla rodziny z Wytomyśla, przeszła jej najśmielsze oczekiwania. Niezbędne rzeczy dostarczają nie tylko mieszkańcy gminy, ale nawet ludzie z innych powiatów. Rośnie też kwota zgromadzona na koncie. To daje nadzieję, że rodzina szybko wróci do swojego domu. A Katarzyna Szkudlarska będzie mogła z czystym sumieniem powiedzieć sobie, że zrobiła to, co należało. Bo w czasach rosnącej obojętności, tacy ludzie to skarb. I trzeba ich doceniać. 

RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w NOWY TOMYŚL