NakręconeSercePomocy

Lili kocha pływać, ale zmaga się z chorobą. Pomagamy jej w Rakoniewicach2 min na czytanie

NakręconeSercePomocy - Lili kocha pływać, ale zmaga się z chorobą. Pomagamy jej w Rakoniewicach - myregion

Ruszamy z akcją zbiórki nakrętek dla 7-letniej Lili Lewandowskiej. Dziewczynka cierpi na mózgowe porażenie dziecięce. Rodzice usłyszeli diagnozę po operacji, która odbyła się po porodzie. Dziewczynka miała bowiem problem z oddychaniem. Do dziś trwa walka o zdrowie 7-latki i dla niej przeznaczone są nakrętki, które zbieramy w koszach ustawionych w Rakoniewicach – przy ośrodku pomocy i siedzibie stowarzyszenia „Serce”, a także w Rostarzewie, na rynku. 

Jak opowiada mama Lili, Kalina, zaraz po porodzie córka miała problemy z oddychaniem. Trafiła do szpitala w Poznaniu, gdzie wykryto wadę aorty. – Lekarze zdecydowali się na operację. Gdy po wszystkim wróciłyśmy do domu widziałam, że coś jest nie tak. Wcześniej urodziłam już dwie córki i miałam porównanie – wspomina pani Kalina. Początkowo myślała, że to konsekwencja operacji, ale lekarze postawili kolejną diagnozę. Okazało się jednak, że Lilia cierpi na mózgowe porażenie dziecięce. 

Lilia ma dwie starsze siostry. Gdy rodzina poznała diagnozę,pojawiły się pytania, dlaczego to spotkało właśnie ich. – Powtarzałam, że nie można tak myśleć. Mówiłam, że trzeba stać twardo na ziemi i zrobić co się da, żeby pomóc Lili – podkreśla mama. Wspomina, że gdy rówieśnicy jej córki już dawno postawili pierwsze kroki, Lilia miała z tym problem. – W końcu zaczęła chodzić, gdy miała trzy lata. Bardzo się cieszyłam – mówi mama dziewczynki. Wyjaśnia, że na lekcjach wychowania fizycznego w szkole widzi, że inne dzieci biegają, a ona czasami z trudem chodzi. Zdarza się, że gdy pokonuje większe odległości traci równowagę i się przewraca. – Cieszę się jednak z tego co mamy, bałam się, że jej stan będzie dużo gorszy – podkreśla pani Kalina. Dodaje, że córka wymaga mozolnej i regularnej rehabilitacji. 

Lili najbardziej lubi basen i pływanie. – Czuję się tam jak ryba w wodzie, tam jest wolna i nie ma takich ograniczeń jak na lądzie. Efekty tej pracy naprawdę widać – mówi mama, która jeździ z córką na basen w Grodzisku. Zajęcia odbywają się prywatnie, a w normalnych warunkach, bo teraz basen z powodu pandemii został zamknięty, dziewczynka odwiedza go trzy razy w tygodniu. Po za tym dwa razy w tygodniu chodzi na rehabilitację z fizjoterapeutą. – Gorzej jest z lewą nóżką i nad tym pracujemy – mówi mama dziewczynki. Na to m.in. zostaną przeznaczone pieniądze ze sprzedaży plastikowych nakrętek. 

JP

Podziel się informacją ...
  • 287
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    287
    Udostępnienia

Zobacz inne